o mnie

  • '07 r. (BS) - 16550.77 km
  • off-road - 3682.30 km 22.25%
  • czas jazdy - 40d 18h 23m
  • avg. - 16.92 km/h
  • od'94-09.14 - 30.120 km
  • moje pełne statystyki

  • Rowerowe Kielce



  • baton rowerowy bikestats.pl


    Moje skromne rekordy (max):
    rocznie - 3.601 km ('12)
    miesięcznie - 558 km (VIII'12)
    dziennie - 161 km ('01)
    Vmax. - 71 km/h ('07)

    wykresy roczne

    Wykres roczny blog rowerowy Robert.bikestats.pl

    linki

    szukaj


    Witam wszystkich free counters Zapraszam ponownie.

    Pogoda w Kielcach

    MARATON KIELCE

    Niedziela, 7 września 2008 | dodano:08.09.2008Kategoria Średnia przyjemność, Zawody
    Dst.:48.82Off-road:43.92 Czas:03:23Avg:14.43
    Vmax:35.00Temp.: HRmax:194(100%)HRavg171( 88%)
    Cal:kcalALT:836mBike:GT

    ŚLR pod hasłem "Koniec wyścigu"
    Tia, mógłbym się tłumaczyć różnymi wymówkami. Że to, że tato, że problem z przerzutką, że pomyliłem drogę, bo ktoś zerwał strzałki, ale prawda jest taka, że nie mam siły i jakoś ciężko mi się jechało. Nogi jakieś takie ciężkie miałem. Dopiero praktycznie od 20 km jakoś lepiej mi się kręciło. Co mnie nie dziwi, bo tak mam często, że dopiero od ok. 20 km jakoś mi się lepiej jedzie. W pewnej chwili, jak już wyprzedziło mnie ok. 7 zawodników uznałem, że ja dziś to powinienem obok numeru wieźć jeszcze taki napis „koniec wyścigu”. Coraz bardziej się w tym utwierdzałem, jak przez dłuższy czas już nikt mnie nie wyprzedzał. Dopadłem w końcu jednego gościa, i walczyłem z nim. Później nieco szybciej uporałem się na pit stopie i też minąłem 2 zawodników. Marna jednak pociecha, bo to byli "starsi panowie dwaj" i wcale nie trudno było z nimi walczyć, szczególnie na zjazdach. A końcówka – ledwo, ledwo. Jeszcze trasa poprowadzona taki wąskimi ścieżynkami, strasznie techniczna, bo jeszcze usiana licznymi głazami i mniejszymi kamykami. Cała trasa z licznymi podjazdami, które niestety nie wszystkie pokonałem na rowerze. Nie dawałem po prostu rady. Dziś to i jakoś pogoda mi też nie pasowała, pomimo, że lubię ciepło. Pot ciągle leciał mi strużką i co jakiś czas zahaczał o oko, strasznie piekąc. Nawet myślałem, że niedługo, to będę miał ślad na twarzy od tej strużki.
    No nic, ale w końcu ukończyłem, dojechałem do mety. Ukończyłem kolejny swój maraton, nieco specyficzny i nieco krótki, ale dający nieźle w dupsko. W końcu „liczy się sport i dobra zabawa” – jak to motto naszych piłkarzy na ostatnich mistrzostwach.
    A poniżej odnalezione dwa zdjęcia z maratonu, zrobione przez kogoś z ŚLR (wielkie dzięki).
    Zjazd w okolicach Góry Grabina, tam, gdzie Maja Włoszczowska jeździła.

    A tu legendarny już (bo na wielu maratonach wykorzystywany) podjazd pod "skocznię", której co prawda już nie ma.

    Sam maraton to prawie 35 km, ale reszta to trochę treningu i rozgrzewki przed maratonem, a jeszcze później pojeździłem z synem.

    komentarze
    Dzięki za zaproszenie, na pewno kiedyś przyjadę.
    mavic
    - 14:09 niedziela, 28 września 2008 | linkuj
    Hm, no dzięki, zapewne jest w tym racja, bo i niestety nie mam czasu na jeżdżenie. A o tych podjazdach, to może masz rację, że za twardo. Jutro postaram się nieco zmienić swoje podejście, bowiem mam kolejny maraton. A przy okazji zapraszam na nasze maratony w następnych latach.
    Robert
    - 22:47 sobota, 27 września 2008 | linkuj
    Nie każdy musi być super maratończykiem ale może brakuje ci wyjeżdżenia się i za twardo bierzesz podjazdy?
    Okolice Kielc są super. W Otwocku odbyłem swój pierwszy maraton kilka lat temu.
    mavic
    - 19:02 piątek, 26 września 2008 | linkuj
    Komentuj

    Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

    Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa atome
    Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]



    kategorie

    mój "sprzęt"

    GT 24679 km
  • od '99-09.14 - 24.663 km
  • znajomi

    wszyscy znajomi(9)

    Wyniki mojego syna: button stats bikestats.pl

    archiwum