Znowu na Roztoczu
Poniedziałek, 4 sierpnia 2014 | dodano:02.10.2014Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 39.28 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 02:03 | Avg: | 19.16 |
| Vmax: | 45.50 | Temp.: | 39.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 202m | Bike: | GT | ||
Nareszcie długo wyczekiwane wakacje, choć względy rodzinne nie pozwoliły nam na ich zakładaną realizację. Tym razem znów z synem wylądowaliśmy na Roztoczu. Niestety, w tym roku nie szykowała nam się żadna turystyczna rowerowa impreza, zatem i z tego byliśmy zadowoleni.
Byliśmy tylko we dwóch, bez reszty rodziny, mogliśmy więc zaplanować swoje wyjazdy, jak chcemy. Na pierwszy ogień poszła "reklamowana" przez moją mamę okolica Ruda Rużaniecka z przepięknym jeziorkiem i zagospodarowanym brzegiem. Jednak aby tam dojechać konieczne było pokonanie jednej dość wymagającej góry. Całą sprawę utrudniał fakt, że było w tym dniu bardzo upalnie. Kiedy wracaliśmy do bazy, termometry pokazywały +39st.C
Niestety takie upały, plus zmęczenie dość dotkliwie wpłynęło na mojego syna, którego pod wieczór bolała głowa. Pech chciał, że akurat nie było żadnych leków pod ręką, ale na szczęście są dobrzy sąsiedzi. Mnie odezwał się naderwany wcześniej mięsień, więc wieczorem potulnie poszliśmy spać.
Byliśmy tylko we dwóch, bez reszty rodziny, mogliśmy więc zaplanować swoje wyjazdy, jak chcemy. Na pierwszy ogień poszła "reklamowana" przez moją mamę okolica Ruda Rużaniecka z przepięknym jeziorkiem i zagospodarowanym brzegiem. Jednak aby tam dojechać konieczne było pokonanie jednej dość wymagającej góry. Całą sprawę utrudniał fakt, że było w tym dniu bardzo upalnie. Kiedy wracaliśmy do bazy, termometry pokazywały +39st.C
Niestety takie upały, plus zmęczenie dość dotkliwie wpłynęło na mojego syna, którego pod wieczór bolała głowa. Pech chciał, że akurat nie było żadnych leków pod ręką, ale na szczęście są dobrzy sąsiedzi. Mnie odezwał się naderwany wcześniej mięsień, więc wieczorem potulnie poszliśmy spać.






