Mój pierwszy raz
Piątek, 23 października 2009 | dodano:24.10.2009Kategoria W blasku księżyca
| Dst.: | 27.61 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:17 | Avg: | 21.51 |
| Vmax: | 45.50 | Temp.: | 8.0 | HRmax: | 188( 98%) | HRavg | 163( 85%) |
| Cal: | 763kcal | ALT: | 246m | Bike: | GT | ||
Pierwszy raz - zawsze jest ekscytujący. Obawiałem się go, ale ... co tam, w końcu raz się żyje.
Jakoś od dawna zbierałem się do tego, ale jakoś nie było odwagi. Bo głównie chyba to mnie wstrzymywało. Już w zeszłym roku miałem zakusy.
To była moja pierwsza jazda na rowerze już w zasadzie nocną porą. Wraz z kumplem pojechaliśmy sobie taką małą pętelkę, która w ciemnościach wygląda zupełnie inaczej.
Tak więc ten pierwszy raz zaliczony. Nawet prowizoryczna "chińska" lampka też się super sprawdziła. Byłem widoczny.
Trzeba to jeszcze kiedyś powtórzyć. Było super.
A poniżej mapka z naszej trasy.
W przygotowaniu nowe trasy.
PS. Jak się później okazało, to wcale to nie był pierwszy raz, bowiem już nieco wcześniej pojeździłem po osiedlu z synem. Ale tamto się nie liczy.
Jakoś od dawna zbierałem się do tego, ale jakoś nie było odwagi. Bo głównie chyba to mnie wstrzymywało. Już w zeszłym roku miałem zakusy.
To była moja pierwsza jazda na rowerze już w zasadzie nocną porą. Wraz z kumplem pojechaliśmy sobie taką małą pętelkę, która w ciemnościach wygląda zupełnie inaczej.
Tak więc ten pierwszy raz zaliczony. Nawet prowizoryczna "chińska" lampka też się super sprawdziła. Byłem widoczny.
Trzeba to jeszcze kiedyś powtórzyć. Było super.
A poniżej mapka z naszej trasy.
W przygotowaniu nowe trasy.
PS. Jak się później okazało, to wcale to nie był pierwszy raz, bowiem już nieco wcześniej pojeździłem po osiedlu z synem. Ale tamto się nie liczy.






