A miało być spokojnie
Piątek, 23 kwietnia 2010 | dodano:23.04.2010Kategoria W blasku księżyca, Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.23 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:38 | Avg: | 18.51 |
| Vmax: | 56.50 | Temp.: | 2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 365m | Bike: | GT | ||
Dziś nastawiałem się na lajtowe kręcenie. Nawet mi to pasowało, ponieważ miałem lekką przerwę od jazdy z powodu ugryzienia przez psa. Noga bolała mnie dość długo i obawiałem się tego wyjścia. Ucieszyłem się, że mojemu znajomemu również pasowało bardziej spokojnie, ponieważ za tydzień na kolejny już rajd przygodowy, więc nie ma co się przemęczać. Dlatego nawet nie zabrałem pulsometra.
A wyszło inaczej. Znów Klonówka, znów Ameliówka. Na szczęście było to spokojne podjeżdżanie. Mnie początkowo ciężko szło. Widać braki w jeździe. Jakoś mi się nie kręciło. No ale pod koniec rozkręciłem się. I tak nawiasem mówiąc szkoda, że się skończyło.
Dziś to nawet nieco odważniej już zjeżdżałem, ponieważ ponownie ustawiłem sobie klocki, więc hamulce były bardziej sprawne.
W sumie fajne wyjście, ale szkoda, że tak zimno jeszcze jest.
A wyszło inaczej. Znów Klonówka, znów Ameliówka. Na szczęście było to spokojne podjeżdżanie. Mnie początkowo ciężko szło. Widać braki w jeździe. Jakoś mi się nie kręciło. No ale pod koniec rozkręciłem się. I tak nawiasem mówiąc szkoda, że się skończyło.
Dziś to nawet nieco odważniej już zjeżdżałem, ponieważ ponownie ustawiłem sobie klocki, więc hamulce były bardziej sprawne.
W sumie fajne wyjście, ale szkoda, że tak zimno jeszcze jest.






