Potrzebowałem tego
Wtorek, 11 maja 2010 | dodano:11.05.2010
| Dst.: | 11.91 | Off-road: | 7.30 | Czas: | 00:38 | Avg: | 18.81 |
| Vmax: | 43.50 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 106m | Bike: | GT | ||
Akurat dziś bardzo chciałem wyjść na rower. Dziś bowiem mija druga rocznica nagłej śmierci mojego OJCA.
Chciałem w ten sposób odpocząć od codziennych spraw i powspominać cudowne chwile, które razem przeżyliśmy.
Niestety dziś nie mogłem pojeździć ze swoim kumplem, więc sam się wybrałem na krótką jazdę. Pokręciłem się głównie po ulicach miasta. "Zatankowałem" powietrze do opon. Jazda skończyła się na mojej ścieżce leśnej.
Tu miało być spokojnie, bo już wieczór się zbliżał. Ale zacząłem wspominać, jak to mój Tata uczył mnie jazdy na rowerze. Pamiętam doskonale w jakich to było okolicznościach, dokładnie w jakim miejscu. Pamiętam rower jaki wtedy miałem. Pamiętam, jak cieszyłem się, że jeżdżę już na dwóch kółkach. Pamiętam, jak nie chciałem się wówczas zatrzymać, jeżdżąc w kółko po boisku, z obawy, że później nie będę umiał ruszyć. Ale Tata znów mi pomógł i wytłumaczył co i jak się startuje.
Pamiętam również jak byłem poważnie chory (staw biodrowy) i jak Tata zrobił mi specjalne mocowanie na jedną nogę, abym mógł jeździć na swoim zielonym "Pelikanie". Kręciłem wówczas tylko jedną nogą.
Pamiętam naszą pierwszą dalszą jazdę, kiedy to wybraliśmy się na pobliski tor od wyścigów samochodowych. Strasznie byłem wykończony i zmęczony tą jazdą. Ale i jednocześnie bardzo szczęśliwy z tej wycieczki. Miałem jeszcze wtedy rower, który był o wiele za duży dla mnie. Ale byłem dumny z niego, ponieważ to właśnie tata mi go wystał w kolejkach.
I jak tak wspominałem, jak przypominały mi się wszystkie te momenty, to zbierała się we mnie złość, czemu tak się stało, czemu teraz, czemu ON. I momentami dość mocno naciskałem na pedały, gdzie prędkość wyniosła nawet 31 km/h. Ale tego potrzebowałem. To był mój czas, to było dla Niego.
Chciałem w ten sposób odpocząć od codziennych spraw i powspominać cudowne chwile, które razem przeżyliśmy.
Niestety dziś nie mogłem pojeździć ze swoim kumplem, więc sam się wybrałem na krótką jazdę. Pokręciłem się głównie po ulicach miasta. "Zatankowałem" powietrze do opon. Jazda skończyła się na mojej ścieżce leśnej.
Tu miało być spokojnie, bo już wieczór się zbliżał. Ale zacząłem wspominać, jak to mój Tata uczył mnie jazdy na rowerze. Pamiętam doskonale w jakich to było okolicznościach, dokładnie w jakim miejscu. Pamiętam rower jaki wtedy miałem. Pamiętam, jak cieszyłem się, że jeżdżę już na dwóch kółkach. Pamiętam, jak nie chciałem się wówczas zatrzymać, jeżdżąc w kółko po boisku, z obawy, że później nie będę umiał ruszyć. Ale Tata znów mi pomógł i wytłumaczył co i jak się startuje.
Pamiętam również jak byłem poważnie chory (staw biodrowy) i jak Tata zrobił mi specjalne mocowanie na jedną nogę, abym mógł jeździć na swoim zielonym "Pelikanie". Kręciłem wówczas tylko jedną nogą.
Pamiętam naszą pierwszą dalszą jazdę, kiedy to wybraliśmy się na pobliski tor od wyścigów samochodowych. Strasznie byłem wykończony i zmęczony tą jazdą. Ale i jednocześnie bardzo szczęśliwy z tej wycieczki. Miałem jeszcze wtedy rower, który był o wiele za duży dla mnie. Ale byłem dumny z niego, ponieważ to właśnie tata mi go wystał w kolejkach.
I jak tak wspominałem, jak przypominały mi się wszystkie te momenty, to zbierała się we mnie złość, czemu tak się stało, czemu teraz, czemu ON. I momentami dość mocno naciskałem na pedały, gdzie prędkość wyniosła nawet 31 km/h. Ale tego potrzebowałem. To był mój czas, to było dla Niego.
komentarze
Hehe, no to widzę, że nie jestem sam... Mnie tylko szlag trafia, że w newralgicznym czasie wywalono sporo osób nie umiejąc przewidzieć tego co jest teraz a mnie nie bawi zapier... przez 12 godzin na dobę - bo jeszcze trzeba do pracy dojechać etc...
Poczekamy do płatności - jak będzie minimalna zapewniona (brak premii) to sobie odpuszczę to. Nie będę się zabijał za nieco ponad minimalną krajową gdy robię robotę za co najmniej 3 osoby. sebula - 07:52 środa, 12 maja 2010 | linkuj
Komentuj
Poczekamy do płatności - jak będzie minimalna zapewniona (brak premii) to sobie odpuszczę to. Nie będę się zabijał za nieco ponad minimalną krajową gdy robię robotę za co najmniej 3 osoby. sebula - 07:52 środa, 12 maja 2010 | linkuj






