Pierwszy raz ... po raz kolejny
Czwartek, 10 czerwca 2010 | dodano:10.06.2010
| Dst.: | 17.60 | Off-road: | 0.99 | Czas: | 00:44 | Avg: | 24.00 |
| Vmax: | 37.50 | Temp.: | 33.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 50m | Bike: | GT | ||
Kurcze, jak to jest, że pomimo mojego wieku, ciągle człowiek przeżywa swoje pierwsze razy. I ciągle mu się przytrafiają takie zdarzenia.
Dziś ponownie był mój pierwszy raz. Dokładnie pierwszy raz przyjechałem do pracy rowerem. Do tej pory nie miałem możliwości, a aktualnie na ten fakt przyczyniło się kilka spraw.
Po pierwsze, mój samochód już (ponownie) od tygodnia jest w mechanika. Dziś postanowiłem podjechać do gościa i zapytać co i jak. A rowerem najszybciej, bo na piechotę nieco za daleko, a autobusem, to nawet nie wiem jak dojechać. A jak nie mam samochodu, to syna do szkoły wozi żona.
Po drugie, w pracy jestem szybciej, niż "podróż" autobusem. Zresztą dość mam autobusów, bo do domu wracam ponad godzinę, głównie przez korki i remonty na ulicach.
No i zawsze to jakaś oszczędność na biletach.
A kolejny powód, że zawsze to przyjemniejsza droga.
W pracy sensacja, po pokazałem się w rowerowych ciuchach i z kaskiem na głowie.
Być może w wakacje zwyczaj ten przejdzie do porządku dziennego. Mam nadzieję.
No cóż, samochód niby nie czynny, bo sporo nie działa, ale i tak go zabrałem, ponieważ jutro mam pilny wyjazd, więc bez samochodu ani rusz. Ale jutro muszę ponownie go zostawić u mechanika. Do wymiany: ... a mnóstwo rzeczy. Aż szkoda słów. Już z chęcią pozbył bym się tego samochodu.
Dziś ponownie był mój pierwszy raz. Dokładnie pierwszy raz przyjechałem do pracy rowerem. Do tej pory nie miałem możliwości, a aktualnie na ten fakt przyczyniło się kilka spraw.
Po pierwsze, mój samochód już (ponownie) od tygodnia jest w mechanika. Dziś postanowiłem podjechać do gościa i zapytać co i jak. A rowerem najszybciej, bo na piechotę nieco za daleko, a autobusem, to nawet nie wiem jak dojechać. A jak nie mam samochodu, to syna do szkoły wozi żona.
Po drugie, w pracy jestem szybciej, niż "podróż" autobusem. Zresztą dość mam autobusów, bo do domu wracam ponad godzinę, głównie przez korki i remonty na ulicach.
No i zawsze to jakaś oszczędność na biletach.
A kolejny powód, że zawsze to przyjemniejsza droga.
W pracy sensacja, po pokazałem się w rowerowych ciuchach i z kaskiem na głowie.
Być może w wakacje zwyczaj ten przejdzie do porządku dziennego. Mam nadzieję.
No cóż, samochód niby nie czynny, bo sporo nie działa, ale i tak go zabrałem, ponieważ jutro mam pilny wyjazd, więc bez samochodu ani rusz. Ale jutro muszę ponownie go zostawić u mechanika. Do wymiany: ... a mnóstwo rzeczy. Aż szkoda słów. Już z chęcią pozbył bym się tego samochodu.






