"Uciekłem" z domu
Piątek, 2 lipca 2010 | dodano:02.07.2010Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 46.16 | Off-road: | 2.58 | Czas: | 01:54 | Avg: | 24.29 |
| Vmax: | 53.50 | Temp.: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 329m | Bike: | GT | ||
Nie to, że dosłownie. Ale korzystając z okazji i sposobności wyrwałem się wcześniej do domu i w drodze do pracy zahaczyłem o Chęciny, a później jeszcze wjechałem sobie na Karczówkę.
W tamtą stronę zasuwałem nieźle i chyba wykręciłem moją rekordową średnią, choć nie przywiązuję do tego szczególnej uwagi. W wyszło mi 27 km/h. Później już odpuściłem, ponieważ miałem i sporo czasu na powrót do pracy, a i nie chciałem się tak mocno zmęczyć.
Szkoda, że tak codziennie nie można. Pozostaną tylko krótkie wypady przed pracą.


I jeszcze jedno zdjęcie. A mnie jest szkoda ... "białych nocy".

W drodze do domu już tak szybko nie jechałem. Jakoś początkowo trudno było mi się rozkręcić. Dopiero po kilku kilometrach jechałem już swoje. W sumie udany dzień.
W tamtą stronę zasuwałem nieźle i chyba wykręciłem moją rekordową średnią, choć nie przywiązuję do tego szczególnej uwagi. W wyszło mi 27 km/h. Później już odpuściłem, ponieważ miałem i sporo czasu na powrót do pracy, a i nie chciałem się tak mocno zmęczyć.
Szkoda, że tak codziennie nie można. Pozostaną tylko krótkie wypady przed pracą.

Chęciny o poranku.© Robert

O poranku przed drzwiami klasztoru.© Robert
I jeszcze jedno zdjęcie. A mnie jest szkoda ... "białych nocy".

"Białe noce?"© Robert
W drodze do domu już tak szybko nie jechałem. Jakoś początkowo trudno było mi się rozkręcić. Dopiero po kilku kilometrach jechałem już swoje. W sumie udany dzień.






