Obiekcje
Poniedziałek, 5 lipca 2010 | dodano:05.07.2010
| Dst.: | 27.93 | Off-road: | 4.98 | Czas: | 01:46 | Avg: | 15.81 |
| Vmax: | 35.00 | Temp.: | 33.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 176m | Bike: | GT | ||
Dziś rano miałem obiekcje, czy jechać do pracy rowerem, czy też pozostać przy samochodzie. Nieco zmylił mnie deszcz w nocy, a szczególnie poranny deszczyk. Wiadomo, człowiek utytra się. Zmoczy. Co prawda przebieram się w pracy, ale to zawsze. Jednak w końcu za namową żony (o dziwo), wskoczyłem w rowerowe gatki i niedługo po tym kręciłem już spokojnie po ścieżce rowerowej.
Dziś było to szczególnie spokojnie, ponieważ po nieprzespanej nocy, drugiej z kolei, nie miałem siły na ostrzejszą jazdę i dalsze jeszcze wypady.
W drodze powrotnej jakoś ciężko było znów rozkręcić nogi i początek był osowiały. Ale na szczęście później już było lepiej.
Wpis uzupełniam o wspólną wycieczkę z chłopakami (moimi synami) w dniu wczorajszym. Pojechaliśmy nową ścieżką rowerową, która wygląda bardzo ładnie. Drogowcy przyłożyli się wyjątkowo do tego. Są jednak pewne mankamenty w postaci wystających krawężników czy dołów na trasie. No i czerwona farba już momentami odpada. Jednak największy minus, to że zaczyna i kończy na środku trawnika. Mam nadzieję, że będzie dalej dorabiana. A pojechaliśmy głównie na jeden podjazd, którym starszy syn chciał podjechać, a który widać na końcówce etapu wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Podjazd ma 10-11%. A później nad zalew i do domu.
Dziś było to szczególnie spokojnie, ponieważ po nieprzespanej nocy, drugiej z kolei, nie miałem siły na ostrzejszą jazdę i dalsze jeszcze wypady.
W drodze powrotnej jakoś ciężko było znów rozkręcić nogi i początek był osowiały. Ale na szczęście później już było lepiej.
Wpis uzupełniam o wspólną wycieczkę z chłopakami (moimi synami) w dniu wczorajszym. Pojechaliśmy nową ścieżką rowerową, która wygląda bardzo ładnie. Drogowcy przyłożyli się wyjątkowo do tego. Są jednak pewne mankamenty w postaci wystających krawężników czy dołów na trasie. No i czerwona farba już momentami odpada. Jednak największy minus, to że zaczyna i kończy na środku trawnika. Mam nadzieję, że będzie dalej dorabiana. A pojechaliśmy głównie na jeden podjazd, którym starszy syn chciał podjechać, a który widać na końcówce etapu wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Podjazd ma 10-11%. A później nad zalew i do domu.






