Na dobicie
Czwartek, 23 września 2010 | dodano:23.09.2010
| Dst.: | 24.08 | Off-road: | 2.69 | Czas: | 01:16 | Avg: | 19.01 |
| Vmax: | 41.50 | Temp.: | 23.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 245m | Bike: | GT | ||
Aby przekonać się jak to jest drugiego dnia, dziś korzystając z okazji, że chłopaka nie muszę zawozić do szkoły, wybrałem się do pracy rowerem. No ale, aby nie było tak lekko, że to tylko takie luźne kręcenie, to pojechałem "na około" i wstąpiłem ... na Telegraf. To tak, aby się dobić po wczorajszym.
No cóż, fakt, że całego nie zrobiłem, ponieważ spóźniłbym się do pracy, ale pokonałem (prawie jednostajnie) podjazd do "siodła". Dawno tam nie jechałem i dochodzę do wniosku, że również i ten podjazd został nieco zniszczony przez tegoroczne ulewy. Jest sporo luźnych kamieni, które znacznie utrudniają wjazd. Na jednym z takich właśnie fragmentów, jakoś mnie zatrzymało.
Ciężko było, ale wjechałem. Spokojnie sobie młóciłem korbami, jedna, druga, jedna, druga. Tak noga za nogą. Nie wiem czy by to zadowoliło mojego partnera z ekipy, ale liczy się wjazd.
W sumie nie było tak strasznie. Choć nogi czułem jeszcze.

Początek podjazdu na Telegraf.

Środkowa część podjazdu, gdzie jest max. 17 % nachylenia.

Po pracy spokojnie do domu patrząc cały czas na łączne kilometry, bowiem pozostało ich już zaledwie 4 km.
A pogoda to w ciągu dnia była super. Oby taka była podczas odysei.
No cóż, fakt, że całego nie zrobiłem, ponieważ spóźniłbym się do pracy, ale pokonałem (prawie jednostajnie) podjazd do "siodła". Dawno tam nie jechałem i dochodzę do wniosku, że również i ten podjazd został nieco zniszczony przez tegoroczne ulewy. Jest sporo luźnych kamieni, które znacznie utrudniają wjazd. Na jednym z takich właśnie fragmentów, jakoś mnie zatrzymało.
Ciężko było, ale wjechałem. Spokojnie sobie młóciłem korbami, jedna, druga, jedna, druga. Tak noga za nogą. Nie wiem czy by to zadowoliło mojego partnera z ekipy, ale liczy się wjazd.
W sumie nie było tak strasznie. Choć nogi czułem jeszcze.

Jedna z nowszych ścieżek rowerowych.© Robert
Początek podjazdu na Telegraf.

Początek podjazdu na Telegraf© Robert
Środkowa część podjazdu, gdzie jest max. 17 % nachylenia.

Środkowa część podjazdu - 17%.© Robert
Po pracy spokojnie do domu patrząc cały czas na łączne kilometry, bowiem pozostało ich już zaledwie 4 km.
A pogoda to w ciągu dnia była super. Oby taka była podczas odysei.






