Praca-dom
Poniedziałek, 7 lutego 2011 | dodano:07.02.2011
| Dst.: | 17.05 | Off-road: | 2.24 | Czas: | 00:54 | Avg: | 18.94 |
| Vmax: | 28.50 | Temp.: | 7.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 102m | Bike: | GT | ||
Zatęskniłem za wakacjami, gdzie to dość często jeździłem do pracy rowerem. Dziś ponownie nadarzyła się okazja, aby przesiąść się na rower.
Fajnie znów śmignąć ulicami miasta. Widać jednak, że kierowcy zapomnieli o rowerzystach i nikt na mnie nie zwracał uwagi. No może tylko jeden gość trąbnął sobie, jak jechałem chwilę środkiem ulicy, ponieważ chciałem ominąć sporą kałużę.
Jest już fajnie, bo widno na tyle, że rano i po południu można obyć się bez lampek. No ale na wszelki wypadek zabrałem ze sobą.
Szkoda tylko, że to ostatni raz ... w te ferie.
Z pracy powrót bez większych przeszkód. Jedynie to wiatru nie było, na co liczyłem, bo szybciej bym jechał. I zdążyłem przed zmierzchem.
Fajnie znów śmignąć ulicami miasta. Widać jednak, że kierowcy zapomnieli o rowerzystach i nikt na mnie nie zwracał uwagi. No może tylko jeden gość trąbnął sobie, jak jechałem chwilę środkiem ulicy, ponieważ chciałem ominąć sporą kałużę.
Jest już fajnie, bo widno na tyle, że rano i po południu można obyć się bez lampek. No ale na wszelki wypadek zabrałem ze sobą.
Szkoda tylko, że to ostatni raz ... w te ferie.
Z pracy powrót bez większych przeszkód. Jedynie to wiatru nie było, na co liczyłem, bo szybciej bym jechał. I zdążyłem przed zmierzchem.






