Rowerowy dołek
Niedziela, 6 marca 2011 | dodano:07.03.2011
| Dst.: | 15.24 | Off-road: | 11.46 | Czas: | 01:02 | Avg: | 14.75 |
| Vmax: | 48.50 | Temp.: | 0.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 155m | Bike: | GT | ||
Coś dziwnego ostatnio mam. Niby ciągnie mnie na rower, a jak już wyjdę, to jakoś opadam z emocji i szczerze mówiąc, poszedłbym do domu. Sam nie wiem, co to jest. A może jakoś kolarski dołek psychiczny. A może po prostu nie mam formy i ciężko się jeździ?
Dlatego też i tym razem byłem krótko w lesie. W sumie to nawet fajnie się zrobiło pod koniec, ale nie chciałem zostawać na siłę.
I jeszcze jedno, coś mi koło dostało pionowego bicia. Czyżby się wypaczyło?
Tym razem pojechałem sobie na nieco inną ścieżkę pożarową, w kierunku Kostomłotów. Fajna trasa, lubię też tam jeździć. Długa prosta, a pod koniec niezły podjazd. Czasami to i sarny można spotkać na drodze.
Dlatego też i tym razem byłem krótko w lesie. W sumie to nawet fajnie się zrobiło pod koniec, ale nie chciałem zostawać na siłę.
I jeszcze jedno, coś mi koło dostało pionowego bicia. Czyżby się wypaczyło?
Tym razem pojechałem sobie na nieco inną ścieżkę pożarową, w kierunku Kostomłotów. Fajna trasa, lubię też tam jeździć. Długa prosta, a pod koniec niezły podjazd. Czasami to i sarny można spotkać na drodze.
komentarze
Myślę, że zegarek zimowy się przestawia i dlatego:)
kundello21 - 08:46 wtorek, 8 marca 2011 | linkuj
Komentuj






