Zmiany, zmiany, zmiany
Niedziela, 13 marca 2011 | dodano:14.03.2011
| Dst.: | 12.25 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:04 | Avg: | 11.48 |
| Vmax: | 24.00 | Temp.: | 19.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 80m | Bike: | GT | ||
Nareszcie pogoda cudna na rower. Od samego rana w głowie układałem sobie trasę, gdzie to ja nie pojadę. Miałem dylematy, ale w końcu zdecydowałem się na jedną trasę. Czekałem tylko, kiedy mój młodszy synek pójdzie spać.
W końcu ta chwila nadeszła. Zacząłem się ubierać. A tu nagle słyszę głos starszego syna: "tatusiu, czy mogę pojechać z tobą?"
Hm, cóż było robić. Zmiana planów. Jako, że mam dobre serce i rodzina to dla mnie numer jeden, zgodziłem się. Wiedziałem jednak, że to już nie będzie to, co mogło by być. Pomyślałem, że trzeba było "uciec" wcześniej, jak mnie znajomy zapraszam. No, ale niestety, wówczas nie dało rady. Za wcześnie.
Tak więc pojechaliśmy sobie razem elegancko ścieżką rowerową nad zalew. Synek zadowolony, bo pojeździł razem ze mną i pojechał gdzieś dalej, niż tylko po osiedlu. No a ja, cóż - mnie to chyba pozostała jazda nocna, aby w pełni być usatysfakcjonowanym.
Jednak ten rok taki cały może być, bowiem nowy rower z okazji pierwszej komunii stoi i czeka na syna. Mnie to też cieszy, ponieważ rośnie mi kompan do wspólnych wycieczek.
W końcu ta chwila nadeszła. Zacząłem się ubierać. A tu nagle słyszę głos starszego syna: "tatusiu, czy mogę pojechać z tobą?"
Hm, cóż było robić. Zmiana planów. Jako, że mam dobre serce i rodzina to dla mnie numer jeden, zgodziłem się. Wiedziałem jednak, że to już nie będzie to, co mogło by być. Pomyślałem, że trzeba było "uciec" wcześniej, jak mnie znajomy zapraszam. No, ale niestety, wówczas nie dało rady. Za wcześnie.
Tak więc pojechaliśmy sobie razem elegancko ścieżką rowerową nad zalew. Synek zadowolony, bo pojeździł razem ze mną i pojechał gdzieś dalej, niż tylko po osiedlu. No a ja, cóż - mnie to chyba pozostała jazda nocna, aby w pełni być usatysfakcjonowanym.
Jednak ten rok taki cały może być, bowiem nowy rower z okazji pierwszej komunii stoi i czeka na syna. Mnie to też cieszy, ponieważ rośnie mi kompan do wspólnych wycieczek.






