o mnie

  • '07 r. (BS) - 16550.77 km
  • off-road - 3682.30 km 22.25%
  • czas jazdy - 40d 18h 23m
  • avg. - 16.92 km/h
  • od'94-09.14 - 30.120 km
  • moje pełne statystyki

  • Rowerowe Kielce



  • baton rowerowy bikestats.pl


    Moje skromne rekordy (max):
    rocznie - 3.601 km ('12)
    miesięcznie - 558 km (VIII'12)
    dziennie - 161 km ('01)
    Vmax. - 71 km/h ('07)

    wykresy roczne

    Wykres roczny blog rowerowy Robert.bikestats.pl

    linki

    szukaj


    Witam wszystkich free counters Zapraszam ponownie.

    Pogoda w Kielcach

    Rzucone wyzwanie

    Czwartek, 2 czerwca 2011 | dodano:03.06.2011Kategoria Pełnia szczęścia, W blasku księżyca
    Dst.:56.27Off-road:1.00 Czas:02:46Avg:20.34
    Vmax:64.50Temp.:20.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:598mBike:GT

    Jakiś tydzień temu znajomy z drużyny Zenek rzucił hasło, że wynalazł jeden świetny podjazd, chyba najtrudniejszy w rejonie Gór Świętokrzyskich. Tym samym rzucił wyzwanie mnie i jeszcze jednemu znajomemu z ekipy - Pawłowi. "Podjedziecie?"
    No cóż było robić. "Im ciężej, tym przyjemniej" - tak brzmi moje motto. Ponieważ jedyną możliwością naszego wspólnego spotkania, to był wieczór, więc padło na wczorajszy wieczór.
    Pogoda dopisała, ponieważ było idealnie na rower. Do tego podjazdu musieliśmy jakoś dotrzeć, a niestety trzeba było nieco pokonać dystansu. Jednak, aby nie jechać w jedną i drugą stronę tą samą drogą, koledzy wybrali jeszcze jedną spinaczkę, tym razem leśnymi ścieżkami. W sumie: byłem zachwycony tym podjazdem. Pominę fakt, że jechaliśmy tylko na latarki, co było sporym dla mnie przeżyciem, ponieważ po lesie w nocy jeździłem po raz pierwszy. Podjazd również fajny. Ja nieco ślizgałem się na swoich już łysawych oponkach, ale jakoś dałem radę.
    Później był dość długi zjazd, gdzie można było odpocząć przed zbliżającym się podjazdem. No i w końcu skręt w lewo i początkowo łagodnie pod górę. Jednak za chwilę było coraz stromiej. W końcu pojawiły się i serpentyny, prawie jak na Giro ostatnim. Zenek oczywiście wypruł do przodu, bo to młokos. Zresztą sam rzucił wyzwanie, to nie wypadało się wlec na końcu. Albo co gorsza, nie podjechać. Za nim skoczył Paweł, który już raz robił "podejście", w przenośni i dosłownie, pod ten podjazd. No a ja na końcu. Czemu, a sam nie wiem, ale faktycznie, ciężko się jechało. Po tym podjeździe obiecałem sobie, że przy najbliższej okazji zmienię sobie tryb na bardziej górski z największą tarczą 34.
    W sumie wszystkim udało się w całości podjechać. Mnie nogi ciężko kręciły pod górę. Na szczycie sprawdziłem, że maksymalne nachylenie, to było 18%. Krótki odpoczynek na górze. Łyk wody, chwila radości w pokonanej góry i w dół. A zjazd fantastyczny. Na początku trzeba było uważać na serpentyny, aby nie wylecieć z drogi. Ale później było już bardziej płasko i można było pognać prawie 65 km/h.
    Cel zrealizowany. Teraz trzeba było jeszcze wrócić do domu. Początkowo też było pod górkę, a mnie jakoś zaczął dopadać kryzys. Dobrze, że od Św. Katarzyny było lekko z górki, więc jechało się spokojnie. Chłopaki było jakiś rozochoceni tym podjazdem i wyszukiwali kolejnych po drodze, ale ja nie miałem siły. W końcu dziś wcześniej już miałem w nogach 30 km. Tak więc goniłem towarzystwo, ponieważ od jakiegoś już czasu w oddali widać było błyskanie na niebie.
    Po drodze pożegnaliśmy Zenka, a razem z Pawłem ruszyliśmy do swoich domów. I tak jak już jadąc sam, tak jakoś lepiej mi się zaczęło jechać. A może to efekt tego, że nieco wcześniej zjadłem kawałek jakiegoś starego batona, który został mi jeszcze z zapasów. Być może. Ale trzeba było jechać do domu, ponieważ było już po 23. No a niestety jutro do pracy. Nie ma zmiłuj.
    Tak więc wyjazd rewelacyjny. Sporo kilometrów, sporo przeżyć, sporo potu, spore zmęczenie. Ale i fajnie się jechało z kumplami, za co im serdecznie dziękuję. Aby do następnego razu.
    Mój łączny wczorajszy dystans wyniósł 87,38 km. Na siodełku byłem ponad 4 h (co wieczorem odczuwałem). Średnia ze średnich, to 20,55 km/h (co wydaje mi się niezłym wynikiem). Łączny podjazd: 836 m.

    komentarze
    Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

    Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

    Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa icyop
    Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]



    kategorie

    mój "sprzęt"

    GT 24679 km
  • od '99-09.14 - 24.663 km
  • znajomi

    wszyscy znajomi(9)

    Wyniki mojego syna: button stats bikestats.pl

    archiwum