Kolejne tysiączki wpadają
Wtorek, 21 czerwca 2011 | dodano:21.06.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 37.65 | Off-road: | 3.42 | Czas: | 02:12 | Avg: | 17.11 |
| Vmax: | 35.00 | Temp.: | 21.0 | HRmax: | 162( 85%) | HRavg | 127( 66%) |
| Cal: | 249kcal | ALT: | 253m | Bike: | GT | ||
Ten wpis miał być z tych praca-dom, bowiem faktycznie, tym razem z przymusu (samochód w serwisie), przesiadłem się na rower. Jednak od przyszłego tygodnia wakacje, więc może będzie okazja, aby jeździć codziennie. Przynajmniej trzeba będzie zaoszczędzić na paliwie na tą naprawę.
A o tych tysiączkach? Cóż, oczywiście szkoda, że to nie mowa o tysiącach złotych, które by tak sobie co jakiś czas, raczej częściej, niż rzadziej, wpadały do kieszeni. Tu mam na myśli kolejne tysiączki kilometrów. W zeszłym roku 20 tys., niedawno 7 tys., a teraz 10 tys. na jednym liczniku, który otrzymałem przy okazji chyba urodzin któryś tam z kolei. Właśnie wczoraj o godz. 16:02, wracając do domu z pracy, zobaczyłem jak zmieniają się ładnie cyferki.
Eh, cóż. Kręcimy dalej.
A, co jeszcze. Dziś w końcu "odpaliłem" pulsometr. Bo jakoś w tym roku zaniedbałem się pod tym względem.
Dołożyłem jeszcze jazdę po mieście z synami.
A o tych tysiączkach? Cóż, oczywiście szkoda, że to nie mowa o tysiącach złotych, które by tak sobie co jakiś czas, raczej częściej, niż rzadziej, wpadały do kieszeni. Tu mam na myśli kolejne tysiączki kilometrów. W zeszłym roku 20 tys., niedawno 7 tys., a teraz 10 tys. na jednym liczniku, który otrzymałem przy okazji chyba urodzin któryś tam z kolei. Właśnie wczoraj o godz. 16:02, wracając do domu z pracy, zobaczyłem jak zmieniają się ładnie cyferki.
Eh, cóż. Kręcimy dalej.
A, co jeszcze. Dziś w końcu "odpaliłem" pulsometr. Bo jakoś w tym roku zaniedbałem się pod tym względem.
Dołożyłem jeszcze jazdę po mieście z synami.






