Praca-dom
Poniedziałek, 27 czerwca 2011 | dodano:28.06.2011
| Dst.: | 17.11 | Off-road: | 1.41 | Czas: | 00:53 | Avg: | 19.37 |
| Vmax: | 45.50 | Temp.: | 23.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 113m | Bike: | GT | ||
Dziś było normalnie, czyli do pracy i z powrotem. Choć rano to jakoś nie za bardzo miałem chęć na jazdę. Nie dość, że zimno, to jeszcze po wczorajszym maratonie i całej jeździe, jakoś tak ciężko znów było posadzić się na siodełku.
Choć jak teraz tak pomyśleć, to było by o czym wspomnieć. Dziś bowiem musiałem z rana załatwić jedną sprawę po drodze do pracy. No a najbliższą i najprostszą drogą była jedna z głównych ulic miasta, ul. Warszawska. Jak to wiadomo, rano ruch spory. A ulica, dość fajna, bo szeroka na 3 pasy. Tylko, że z jednego pasa nasz "kochany" Pan Prezydent Miasta zrobił sobie buspas, który akurat na tej ulicy jest bzdurnym pomysłem, bowiem akurat tu nigdy nie tworzą się korki (jak już to tylko sporadycznie przy okazji remontów innych ulic), przez które autobusy się spóźniają. Efektem tego było to, że albo jechałem samym środkiem jezdni, gdzie pędzące samochody mijały mnie to z jednej, to z drugiej strony, mijając mnie czasami na włos. Albo ścigałem się z autobusami, aby zdążyć przed ich przystankami. A ponieważ rano było rześko, więc przydało się na rozgrzewkę.
A samochód dalej w serwisie.
Choć jak teraz tak pomyśleć, to było by o czym wspomnieć. Dziś bowiem musiałem z rana załatwić jedną sprawę po drodze do pracy. No a najbliższą i najprostszą drogą była jedna z głównych ulic miasta, ul. Warszawska. Jak to wiadomo, rano ruch spory. A ulica, dość fajna, bo szeroka na 3 pasy. Tylko, że z jednego pasa nasz "kochany" Pan Prezydent Miasta zrobił sobie buspas, który akurat na tej ulicy jest bzdurnym pomysłem, bowiem akurat tu nigdy nie tworzą się korki (jak już to tylko sporadycznie przy okazji remontów innych ulic), przez które autobusy się spóźniają. Efektem tego było to, że albo jechałem samym środkiem jezdni, gdzie pędzące samochody mijały mnie to z jednej, to z drugiej strony, mijając mnie czasami na włos. Albo ścigałem się z autobusami, aby zdążyć przed ich przystankami. A ponieważ rano było rześko, więc przydało się na rozgrzewkę.
A samochód dalej w serwisie.






