Roztocze
Piątek, 5 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 39.97 | Off-road: | 21.60 | Czas: | 02:43 | Avg: | 14.71 |
| Vmax: | 28.00 | Temp.: | 28.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 158m | Bike: | GT | ||
Trasa: Oseredek-Susiec-Borowe Młyny-Oseredek
Dziś mój starszy syn chciał koniecznie gdzieś pojechać dalej, niż tylko w pobliżu miejsca zamieszkania. Postanowiłem więc pojechać z synami taką fajną leśną drogą z Suśca w kierunku Borowych Młynów. W sumie ścieżka biegnie przez gęsty las ponad 7 km. Nic tylko las i las. Żadnej żywej duszy. Nawet żadnym zwierząt nie udało mi się wypatrzyć. Pamiętam, jak kiedyś z duszą na ramieniu sam jechałem przez ten las, ponieważ nie wiedziałem, gdzie droga ta mnie zaprowadzi. No a raczej nie chciałem zabłądzić, ponieważ w puszczy to raczej nie najlepszy pomysł.
Kiedy dotarliśmy do kilku zaledwie zabudowań, które nazywają się Borowiec (a od leśniczówki: Borowe Młyny), dalej pojechaliśmy przepiękną trasą, dalej w lesie, ale tym razem wyasfaltowaną. W sumie też ma swój urok, ponieważ jest zamknięta dla ruchu, więc śmiało można po niej jechać z dzieciakami.
Do do domu wróciliśmy o czasie, no a dla mojego syna była to jak do tej pory najdłuższa, jednorazowa przejażdżka, mniej więcej 25,5 km. Tak więc był nieco zmęczony, ale najważniejsze, że zadowolony.
Trasa uzupełniona o jakieś jeszcze kręcenie po okolicy, m.in. „zwiedzenie” nieczynnego kamieniołomu, gdzie pojeździliśmy sobie po „terenie”.
Dziś mój starszy syn chciał koniecznie gdzieś pojechać dalej, niż tylko w pobliżu miejsca zamieszkania. Postanowiłem więc pojechać z synami taką fajną leśną drogą z Suśca w kierunku Borowych Młynów. W sumie ścieżka biegnie przez gęsty las ponad 7 km. Nic tylko las i las. Żadnej żywej duszy. Nawet żadnym zwierząt nie udało mi się wypatrzyć. Pamiętam, jak kiedyś z duszą na ramieniu sam jechałem przez ten las, ponieważ nie wiedziałem, gdzie droga ta mnie zaprowadzi. No a raczej nie chciałem zabłądzić, ponieważ w puszczy to raczej nie najlepszy pomysł.
Kiedy dotarliśmy do kilku zaledwie zabudowań, które nazywają się Borowiec (a od leśniczówki: Borowe Młyny), dalej pojechaliśmy przepiękną trasą, dalej w lesie, ale tym razem wyasfaltowaną. W sumie też ma swój urok, ponieważ jest zamknięta dla ruchu, więc śmiało można po niej jechać z dzieciakami.
Do do domu wróciliśmy o czasie, no a dla mojego syna była to jak do tej pory najdłuższa, jednorazowa przejażdżka, mniej więcej 25,5 km. Tak więc był nieco zmęczony, ale najważniejsze, że zadowolony.
Trasa uzupełniona o jakieś jeszcze kręcenie po okolicy, m.in. „zwiedzenie” nieczynnego kamieniołomu, gdzie pojeździliśmy sobie po „terenie”.

"Na krawędzi".© Robert






