Nocny Telegraf
Piątek, 26 sierpnia 2011 | dodano:27.08.2011Kategoria Pełnia szczęścia, W blasku księżyca
| Dst.: | 50.61 | Off-road: | 7.28 | Czas: | 02:59 | Avg: | 16.96 |
| Vmax: | 45.50 | Temp.: | 23.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 489m | Bike: | GT | ||
Na początek rowerem do pracy. To chyba ostatni raz, przynajmniej w okresie wakacji. Później wszystko będzie uzależnione od planu lekcji.
Pa pracy trzeba było zasuwać do domu, pomimo upału.
No a wieczorem ... Znów umówiliśmy się z kumplem na jazdę nocną. Ale tym razem miało być nieco terenu. Plany były takie, aby spokojnie dojechać ścieżką rowerową na Stadion, tam wjazd na szczyt, zjazd do asfaltówki, a później wjazd na Telegraf.
"Fajnie" się zaczęło, ponieważ złapałem kapcia. Coś w ostatnio nie mamy szczęścia do kapci. Poprzednim razem złapał kolega, a teraz ja. Jednak ja mu wcale tego nie pozazdrościłem. No cóż, miałem zapas, więc "szybka" zmiana, coby nie wypaść z wprawy. Tak więc od tego momentu nie mieliśmy wcale zapasu. No trudno.
Jazda była fajna. Nocny teren też jest ciekawy, jednak szybko się nie pojedzie. No i ta większa koncentracja i wpatrywanie się przed siebie.
Na Stadionie miałem w dwóch miejscach problem, ale i kamienie i zbyt stromo było. Natomiast Telegraf bez przerw. To mnie cieszy i nawet dobrze mi się wjeżdżało. Ale przydało by się wymienić zębatki, na nieco większe.
Pod koniec jazdy zerknąłem na licznik i musiałem jeszcze nieco pokręcić się po osiedlu, aby z tego wyjazdu zrobiła się pełnia szczęścia.
Pa pracy trzeba było zasuwać do domu, pomimo upału.
No a wieczorem ... Znów umówiliśmy się z kumplem na jazdę nocną. Ale tym razem miało być nieco terenu. Plany były takie, aby spokojnie dojechać ścieżką rowerową na Stadion, tam wjazd na szczyt, zjazd do asfaltówki, a później wjazd na Telegraf.
"Fajnie" się zaczęło, ponieważ złapałem kapcia. Coś w ostatnio nie mamy szczęścia do kapci. Poprzednim razem złapał kolega, a teraz ja. Jednak ja mu wcale tego nie pozazdrościłem. No cóż, miałem zapas, więc "szybka" zmiana, coby nie wypaść z wprawy. Tak więc od tego momentu nie mieliśmy wcale zapasu. No trudno.
Jazda była fajna. Nocny teren też jest ciekawy, jednak szybko się nie pojedzie. No i ta większa koncentracja i wpatrywanie się przed siebie.
Na Stadionie miałem w dwóch miejscach problem, ale i kamienie i zbyt stromo było. Natomiast Telegraf bez przerw. To mnie cieszy i nawet dobrze mi się wjeżdżało. Ale przydało by się wymienić zębatki, na nieco większe.
Pod koniec jazdy zerknąłem na licznik i musiałem jeszcze nieco pokręcić się po osiedlu, aby z tego wyjazdu zrobiła się pełnia szczęścia.






