Prawie w Alpach
Niedziela, 15 stycznia 2012 | dodano:16.01.2012
| Dst.: | 21.21 | Off-road: | 0.50 | Czas: | 01:25 | Avg: | 14.97 |
| Vmax: | 27.50 | Temp.: | -3.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 200m | Bike: | GT | ||
Zima zapanowała i sypnęło śniegiem. Oczywiście to nie powód, aby nie wyjść na rower.
Dawno nie kręciłem się po mieście, więc chciałem zobaczyć jak wygląda życie rowerowe w mieście. Przy okazji chciałem sprawdzić warunki do uprawiania sportów zimowych. Tak więc wybrałem się kielecką "chlubą", którą władze naszego miasta zawsze chwalą się, gdy mowa o ścieżkach rowerowych, a mianowicie ścieżką od Zalewu aż na Stadion.
Rowerzystów za dużo nie widziałem, zaledwie jednego, ale po śladach widać, że nie jesteśmy sami.

Tak jak można było się spodziewać, to oczywiście ścieżka ta w niektórych częściach wcale nie było odśnieżona, a tak niewiele brakowało. Jak poniżej widać, ciąg pieszy został odśnieżony, a po lewej stronie ścieżka rowerowa zupełnie nie ruszona.

Stoki dopiero w przygotowaniu. Narciarze zaskoczeni, stawili się licznie z całym sprzętem, ale wyciągi nie działają, trwa naśnieżanie. Tak więc, najlepszym moim sportem zimowym jest ... rower.

Jednak co innego mnie zaskoczyło w drodze powrotnej. Na chwilę bowiem przeniosłem się w ... Alpy. Mój licznik rowerowy zaczął coś szwankować i nagle moją wysokość pokazał na wartość nawet ponad 3.000 m n.p.m. Prawie jak w Alpach.

Mało tego, podczas całej trasy pokonałem przewyższenie ponad 21.000 m.

A najśmieszniejsze jest to, że maksymalne nachylenie wyniosło - 99 %. I dałem radę ;-)

Tak więc ciekawie było. Mam nadzieję, że to tylko jakieś chwilowe zawirowania, lub bateria na wyczerpaniu. Przetestujemy następnym razem.
Dawno nie kręciłem się po mieście, więc chciałem zobaczyć jak wygląda życie rowerowe w mieście. Przy okazji chciałem sprawdzić warunki do uprawiania sportów zimowych. Tak więc wybrałem się kielecką "chlubą", którą władze naszego miasta zawsze chwalą się, gdy mowa o ścieżkach rowerowych, a mianowicie ścieżką od Zalewu aż na Stadion.
Rowerzystów za dużo nie widziałem, zaledwie jednego, ale po śladach widać, że nie jesteśmy sami.

Nie jesteśmy sami.© Robert
Tak jak można było się spodziewać, to oczywiście ścieżka ta w niektórych częściach wcale nie było odśnieżona, a tak niewiele brakowało. Jak poniżej widać, ciąg pieszy został odśnieżony, a po lewej stronie ścieżka rowerowa zupełnie nie ruszona.

Ścieżka rowerowa w centrum miasta.© Robert
Stoki dopiero w przygotowaniu. Narciarze zaskoczeni, stawili się licznie z całym sprzętem, ale wyciągi nie działają, trwa naśnieżanie. Tak więc, najlepszym moim sportem zimowym jest ... rower.

Sporty zimowe.© Robert
Jednak co innego mnie zaskoczyło w drodze powrotnej. Na chwilę bowiem przeniosłem się w ... Alpy. Mój licznik rowerowy zaczął coś szwankować i nagle moją wysokość pokazał na wartość nawet ponad 3.000 m n.p.m. Prawie jak w Alpach.

Prawie jak w Alpach.© Robert
Mało tego, podczas całej trasy pokonałem przewyższenie ponad 21.000 m.

Rekordowe przewyższenie.© Robert
A najśmieszniejsze jest to, że maksymalne nachylenie wyniosło - 99 %. I dałem radę ;-)

Nachylenie max 99%.© Robert
Tak więc ciekawie było. Mam nadzieję, że to tylko jakieś chwilowe zawirowania, lub bateria na wyczerpaniu. Przetestujemy następnym razem.






