Na Św. Krzyż
Sobota, 23 czerwca 2012 | dodano:25.06.2012Kategoria Pełnia szczęścia
| Dst.: | 73.65 | Off-road: | 1.25 | Czas: | 03:22 | Avg: | 21.88 |
| Vmax: | 63.00 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | 181( 96%) | HRavg | 149( 79%) |
| Cal: | 1986kcal | ALT: | 771m | Bike: | GT | ||
Od dawna planowany wyjazd, w końcu mogliśmy zrealizować. Plany co prawda były nieco inne, bowiem mieliśmy jechać w nocy, ale i tak w sumie było świetnie. Kończyliśmy przy cudnym zachodzie słońca.
Co by nie było nudno, to razem z kolegą postanowiliśmy w jedną stronę jechać inną trasą, niż zwykle, a którą i tak planowaliśmy wracać, jako że jest szybsza.
Cała trasa: Masłów-Krajno-Kakonin-Huta Szklana-Św. Krzyż-Bieliny-Górno-Radlin-Cedzyna
Faktycznie, trasa na Św. Krzyż okazała się dość wymagająca. Liczne i strome podjazdy jednak jakoś "wchodził". Jedynie na jednym z 13% pochylenia nieco mnie zatkało, ale dalej już noga ładnie się kręciła. Najfajniejszy oczywiście sam podjazd przez Św. Krzyżem. Powoli razem dojechaliśmy na sam szczyt.
Na miejscu niestety Klasztor już zamknięty, więc po krótkim odpoczynku udaliśmy się w drogę powrotną. Słońce powoli zaczęło zachodzić, do nas co ruch dochodził zapach świeżo zerwanych truskawek, w końcu ten rejon znany jest z licznych plantacji truskawek.
Całą trasę kończyliśmy już przy pięknie zachodzącym słońcu.
Średnią wykręciliśmy nawet przyzwoitą, głównie za sprawą dość sprawnemu powrotowi, no ale skoro jedzie się z góry 63 km/h, to nie dziwne.
Co by nie było nudno, to razem z kolegą postanowiliśmy w jedną stronę jechać inną trasą, niż zwykle, a którą i tak planowaliśmy wracać, jako że jest szybsza.
Cała trasa: Masłów-Krajno-Kakonin-Huta Szklana-Św. Krzyż-Bieliny-Górno-Radlin-Cedzyna
Faktycznie, trasa na Św. Krzyż okazała się dość wymagająca. Liczne i strome podjazdy jednak jakoś "wchodził". Jedynie na jednym z 13% pochylenia nieco mnie zatkało, ale dalej już noga ładnie się kręciła. Najfajniejszy oczywiście sam podjazd przez Św. Krzyżem. Powoli razem dojechaliśmy na sam szczyt.
Na miejscu niestety Klasztor już zamknięty, więc po krótkim odpoczynku udaliśmy się w drogę powrotną. Słońce powoli zaczęło zachodzić, do nas co ruch dochodził zapach świeżo zerwanych truskawek, w końcu ten rejon znany jest z licznych plantacji truskawek.
Całą trasę kończyliśmy już przy pięknie zachodzącym słońcu.
Średnią wykręciliśmy nawet przyzwoitą, głównie za sprawą dość sprawnemu powrotowi, no ale skoro jedzie się z góry 63 km/h, to nie dziwne.






