Szata czyni człowieka
Poniedziałek, 25 czerwca 2012 | dodano:25.06.2012
| Dst.: | 12.84 | Off-road: | 0.65 | Czas: | 00:25 | Avg: | 30.82 |
| Vmax: | 36.00 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 88m | Bike: | GT | ||
Dochodzę do wniosku, że jak człowiek przyzwyczai się do jakiegoś stylu, to później nagła zmiana jakoś dziwnie wpływa na człowieka. Pragnę wyjaśnić, że prawie zawsze jeżdżę w rowerowych ciuchach. Po prostu, jest mi tak wygodniej. Od lat tak jeżdżę, nawet do pracy. Mało tego, obowiązkowo kask na głowę.
Dziś krótki odcinek, ale przyszło mi wracać ze szpitala. Nie wypadało na rowerowo pokazywać się wśród ludzi, więc pojechałem "po cywilu". Ale kiedy wracałem, to jakoś dziwnie się czułem tak jadąc ulicami. Jakoś tak nieswojo, dziwnie, nie pewnie. Mało tego, może tak mi się tylko wydawało, ale wg mnie inaczej kierowcy do mnie "podchodzili".
Na domiar złego, to był drugi raz w życiu, że zapomniałem kasku na łepetynę. I to też było nie tak.
Nie chcę przez to powiedzieć, że krytykuję innych jeżdżących w "cywilnych" ciuchach. Broń Boże. Każdy jeździ w tym, w czym mu najlepiej. Ale jeśli następuje spora zmiana, to ciężko się przyzwyczaić.
Dziś krótki odcinek, ale przyszło mi wracać ze szpitala. Nie wypadało na rowerowo pokazywać się wśród ludzi, więc pojechałem "po cywilu". Ale kiedy wracałem, to jakoś dziwnie się czułem tak jadąc ulicami. Jakoś tak nieswojo, dziwnie, nie pewnie. Mało tego, może tak mi się tylko wydawało, ale wg mnie inaczej kierowcy do mnie "podchodzili".
Na domiar złego, to był drugi raz w życiu, że zapomniałem kasku na łepetynę. I to też było nie tak.
Nie chcę przez to powiedzieć, że krytykuję innych jeżdżących w "cywilnych" ciuchach. Broń Boże. Każdy jeździ w tym, w czym mu najlepiej. Ale jeśli następuje spora zmiana, to ciężko się przyzwyczaić.






