Znów po rekord
Piątek, 31 sierpnia 2012 | dodano:31.08.2012Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 46.27 | Off-road: | 1.40 | Czas: | 01:53 | Avg: | 24.57 |
| Vmax: | 52.00 | Temp.: | 28.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 280m | Bike: | GT | ||
Na koniec miesiąca okazało się, że mogę pobić swój kolejny rekord. Tym razem w ilości miesięcznej pokonanej liczby kilometrów. Do tego potrzebne było pokonanie 36 km. Niby mało, ale jak się nie ma kiedy jeździć, to jest to problem. Trasa do i z pracy zajmuje ok. 17 km, więc mało. Jednak dzięki temu, że małżonka dziś ma wolne, więc mogłem pozwolić sobie na wczesne wyjście z domu.
I tak swoje koła skierowałem na Masłów, dalej przez Domaszowice, Mójczę, Suków, Sitkówka i powrót do Kielc do pracy. Rano chłodno, dopiero ok. 7 zrobiło się znośniej. I od tej chwili zaczęło mi być cieplej. Widać za ciepło się ubrałem.
Ostatnie parę kilometrów musiałem nieźle naciskać, bowiem groziło spóźnieniem do pracy.
Powrót już spokojniej, choć chciałem utrzymać średnią z poranka. Wszystkie te kilometry sprawiły, że udało się pokonać kolejną granicę, tym razem niezbyt odległą, bo z czerwca tego roku. Teraz jest to 558 km.
I tak swoje koła skierowałem na Masłów, dalej przez Domaszowice, Mójczę, Suków, Sitkówka i powrót do Kielc do pracy. Rano chłodno, dopiero ok. 7 zrobiło się znośniej. I od tej chwili zaczęło mi być cieplej. Widać za ciepło się ubrałem.
Ostatnie parę kilometrów musiałem nieźle naciskać, bowiem groziło spóźnieniem do pracy.
Powrót już spokojniej, choć chciałem utrzymać średnią z poranka. Wszystkie te kilometry sprawiły, że udało się pokonać kolejną granicę, tym razem niezbyt odległą, bo z czerwca tego roku. Teraz jest to 558 km.

Poranek nad Masłowem.© Robert






