Deszczowo
Czwartek, 1 maja 2008 | dodano:01.05.2008
| Dst.: | 28.08 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:16 | Avg: | 22.17 |
| Vmax: | 43.50 | Temp.: | HRmax: | 185( 95%) | HRavg | 145( 74%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 213m | Bike: | GT | ||
Kielce-Masłów-Ciekoty-Brzezinki-Kielce
Deszcz i dlatego krócej. Poszedłem na rowerek dopiero późnym popołudniem. Jakoś tak nie za bardzo mi się jechało. Plany miałem ambitne, aby potrenować siłę i np. powjeżdżać na Ameliówkę lub Radostowę. Ale zrezygnowałem, jakoś nie czułem się na siłach. Dojechałem przez Masłów do Ciekot nad zalew i w drugą stronę, ale przez Brzezinki. No jak zacząłem wjeżdżać na Domaniówkę to zaczęło pokrapywać. Myślę sobie, że może jakoś mnie ominie. No ale jak już wracałem przez Masłów II, to już tak lało, że momentalnie byłem mokry. Najgorsze było zimno, bo temp. spadła do 12 st. no i jeszcze mokre nogi przy prędkości 40 km/h, sztywniały mi z zimna. Dopadłem do domu i od razu wskoczyłem do ciepłej kąpieli. Na szczęście jakoś mnie nie chwyciło żadne katarzysko.
Deszcz i dlatego krócej. Poszedłem na rowerek dopiero późnym popołudniem. Jakoś tak nie za bardzo mi się jechało. Plany miałem ambitne, aby potrenować siłę i np. powjeżdżać na Ameliówkę lub Radostowę. Ale zrezygnowałem, jakoś nie czułem się na siłach. Dojechałem przez Masłów do Ciekot nad zalew i w drugą stronę, ale przez Brzezinki. No jak zacząłem wjeżdżać na Domaniówkę to zaczęło pokrapywać. Myślę sobie, że może jakoś mnie ominie. No ale jak już wracałem przez Masłów II, to już tak lało, że momentalnie byłem mokry. Najgorsze było zimno, bo temp. spadła do 12 st. no i jeszcze mokre nogi przy prędkości 40 km/h, sztywniały mi z zimna. Dopadłem do domu i od razu wskoczyłem do ciepłej kąpieli. Na szczęście jakoś mnie nie chwyciło żadne katarzysko.






