Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2008
| Dystans całkowity: | 138.98 km (w terenie 28.73 km; 20.67%) |
| Czas w ruchu: | 07:52 |
| Średnia prędkość: | 17.67 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 48.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 1228 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 189 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 156 (80 %) |
| Liczba aktywności: | 7 |
| Średnio na aktywność: | 19.85 km i 1h 07m |
| Więcej statystyk | |
Z Zenkiem
Niedziela, 25 maja 2008 | dodano:26.05.2008
| Dst.: | 24.71 | Off-road: | 2.87 | Czas: | 01:18 | Avg: | 19.01 |
| Vmax: | 48.50 | Temp.: | HRmax: | 177( 91%) | HRavg | 138( 71%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 224m | Bike: | GT | ||
Wiśniówka-Kajetanów-Gruszka-Zagnańsk
Dziś udało się wyskoczyć razem z Zenkiem, który namówił mnie na wspólną jazdę. On trenuje przed jakimiś rajdami, a mnie wziął jako pomoc. Choć jakoś jeszcze nie mam ochoty na ostrą jazdę i treningi. Dobrze, że nie padało, ale było chłodno.
Dziś udało się wyskoczyć razem z Zenkiem, który namówił mnie na wspólną jazdę. On trenuje przed jakimiś rajdami, a mnie wziął jako pomoc. Choć jakoś jeszcze nie mam ochoty na ostrą jazdę i treningi. Dobrze, że nie padało, ale było chłodno.
Bez radości i chęci
Sobota, 24 maja 2008 | dodano:24.05.2008
| Dst.: | 16.18 | Off-road: | 5.15 | Czas: | 01:07 | Avg: | 14.49 |
| Vmax: | 33.50 | Temp.: | HRmax: | 182( 93%) | HRavg | 127( 65%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 155m | Bike: | GT | ||
Po śmierci taty jakoś nie mogę odzyskać radości i chęci jazdy. A do tego jeszcze paskudna pogoda u nas. Kręciłem się dalej bez celu po okolicy. I jakoś nie za bardzo mi się chciało. Ciężko mi bardzo, nie mogę sobie ze sobą poradzić. Mam lęki jakieś.
Bez sensu kręcenie
Czwartek, 22 maja 2008 | dodano:24.05.2008
| Dst.: | 21.09 | Off-road: | 4.04 | Czas: | 01:15 | Avg: | 16.87 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | HRmax: | 157( 80%) | HRavg | 121( 62%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 187m | Bike: | GT | ||
Jeszcze nie mam ochoty na jazdę i nie wiem gdzie jeździć. Kręciłem się bez celu. Ano tak bywa. Liczę na to, że wróci ochota. Teraz martwię się bardzo o mamę, aby nie wpadła w jakieś depresje.
(')(')(')
Sobota, 17 maja 2008 | dodano:19.05.2008
| Dst.: | 25.93 | Off-road: | 0.01 | Czas: | 01:29 | Avg: | 17.48 |
| Vmax: | 36.00 | Temp.: | HRmax: | 146( 75%) | HRavg | 111( 57%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 155m | Bike: | GT | ||
(')(')(')
Wszystko się skończyło: zapał, treningi, radość, maratony, wycieczki, wszelka ochota do życia, wszystko.
Tata mi zmarł.
Tragiczny dzień 11 maja (a w zasadzie noc). Przed 2 w nocy dostałem tragiczny telefon od mamy: Robert, tata nie żyje !!. Wstrząsnęło to mną. SZOK
Straszne to dla mnie, był bowiem moim wzorem, choć nigdy mu tego nie powiedziałem. Zmarł nagle, w nocy, nikt się tego nie spodziewał. A chyba ON sam najmniej. Ale mi go brakuje.
Już z nim nie porozmawiam, już nie poradzę się, już nie wypiję z nim piwa i kawy. Ale mi źle teraz. Jaki mam smutek.
Teraz nie mam zapału i ochoty na rower. Na nic nie mam ochoty. Na pracę, na szukanie nowej pracy. Na życie. No i teraz ta bojaźń.
Te wpisane km są na siłę, żona mnie wygoniła, abym się czymś innym zajął, niż tylko patrzeniem nie wiadomo gdzie. Jak tu dalej żyć?
Nawet nie wiem gdzie jeździłem. I jeszcze jedno, jutro mam urodziny, ale co to za urodziny.
Wszystko się skończyło: zapał, treningi, radość, maratony, wycieczki, wszelka ochota do życia, wszystko.
Tata mi zmarł.
Tragiczny dzień 11 maja (a w zasadzie noc). Przed 2 w nocy dostałem tragiczny telefon od mamy: Robert, tata nie żyje !!. Wstrząsnęło to mną. SZOK
Straszne to dla mnie, był bowiem moim wzorem, choć nigdy mu tego nie powiedziałem. Zmarł nagle, w nocy, nikt się tego nie spodziewał. A chyba ON sam najmniej. Ale mi go brakuje.
Już z nim nie porozmawiam, już nie poradzę się, już nie wypiję z nim piwa i kawy. Ale mi źle teraz. Jaki mam smutek.
Teraz nie mam zapału i ochoty na rower. Na nic nie mam ochoty. Na pracę, na szukanie nowej pracy. Na życie. No i teraz ta bojaźń.
Te wpisane km są na siłę, żona mnie wygoniła, abym się czymś innym zajął, niż tylko patrzeniem nie wiadomo gdzie. Jak tu dalej żyć?
Nawet nie wiem gdzie jeździłem. I jeszcze jedno, jutro mam urodziny, ale co to za urodziny.
Góra Biała i Domaniówka
Sobota, 10 maja 2008 | dodano:10.05.2008
| Dst.: | 12.11 | Off-road: | 6.00 | Czas: | 00:56 | Avg: | 12.97 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | HRmax: | 189( 97%) | HRavg | 156( 80%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 233m | Bike: | GT | ||
Dziś wykorzystując czas przed imprezą imieninową teścia wyskoczyłem na trening siłowy. Po wspinałem się po okolicznych górach, szczególnie dwóch, które to sobie upodobałem, ponieważ jest sporo ścieżek. Najważniejsze co, to nie są poorane przez quady i inne dziadostwo. Jutro może będzie większy trening przez największe w pobliskim regionie górki.
Ścieżka treningowa
Wtorek, 6 maja 2008 | dodano:07.05.2008
| Dst.: | 10.88 | Off-road: | 10.66 | Czas: | 00:31 | Avg: | 21.06 |
| Vmax: | 29.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 61m | Bike: | GT | ||
Poza na porządnie zabrać się do roboty, bo moje maratony powoli się zbliżają. A formy jeszcze nie ma. Nadarzyła się okazja, więc wyskoczyłem na lekki trening.
Deszczowo
Czwartek, 1 maja 2008 | dodano:01.05.2008
| Dst.: | 28.08 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:16 | Avg: | 22.17 |
| Vmax: | 43.50 | Temp.: | HRmax: | 185( 95%) | HRavg | 145( 74%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 213m | Bike: | GT | ||
Kielce-Masłów-Ciekoty-Brzezinki-Kielce
Deszcz i dlatego krócej. Poszedłem na rowerek dopiero późnym popołudniem. Jakoś tak nie za bardzo mi się jechało. Plany miałem ambitne, aby potrenować siłę i np. powjeżdżać na Ameliówkę lub Radostowę. Ale zrezygnowałem, jakoś nie czułem się na siłach. Dojechałem przez Masłów do Ciekot nad zalew i w drugą stronę, ale przez Brzezinki. No jak zacząłem wjeżdżać na Domaniówkę to zaczęło pokrapywać. Myślę sobie, że może jakoś mnie ominie. No ale jak już wracałem przez Masłów II, to już tak lało, że momentalnie byłem mokry. Najgorsze było zimno, bo temp. spadła do 12 st. no i jeszcze mokre nogi przy prędkości 40 km/h, sztywniały mi z zimna. Dopadłem do domu i od razu wskoczyłem do ciepłej kąpieli. Na szczęście jakoś mnie nie chwyciło żadne katarzysko.
Deszcz i dlatego krócej. Poszedłem na rowerek dopiero późnym popołudniem. Jakoś tak nie za bardzo mi się jechało. Plany miałem ambitne, aby potrenować siłę i np. powjeżdżać na Ameliówkę lub Radostowę. Ale zrezygnowałem, jakoś nie czułem się na siłach. Dojechałem przez Masłów do Ciekot nad zalew i w drugą stronę, ale przez Brzezinki. No jak zacząłem wjeżdżać na Domaniówkę to zaczęło pokrapywać. Myślę sobie, że może jakoś mnie ominie. No ale jak już wracałem przez Masłów II, to już tak lało, że momentalnie byłem mokry. Najgorsze było zimno, bo temp. spadła do 12 st. no i jeszcze mokre nogi przy prędkości 40 km/h, sztywniały mi z zimna. Dopadłem do domu i od razu wskoczyłem do ciepłej kąpieli. Na szczęście jakoś mnie nie chwyciło żadne katarzysko.






