Wpisy archiwalne w miesiącu
Sierpień, 2008
| Dystans całkowity: | 378.40 km (w terenie 119.12 km; 31.48%) |
| Czas w ruchu: | 21:27 |
| Średnia prędkość: | 17.64 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 63.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 2558 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 185 (95 %) |
| Maks. tętno średnie: | 149 (76 %) |
| Liczba aktywności: | 12 |
| Średnio na aktywność: | 31.53 km i 1h 47m |
| Więcej statystyk | |
Na Św. Krzyż
Niedziela, 31 sierpnia 2008 | dodano:01.09.2008Kategoria Pełnia szczęścia
| Dst.: | 87.37 | Off-road: | 4.19 | Czas: | 04:14 | Avg: | 20.64 |
| Vmax: | 63.50 | Temp.: | 17.0 | HRmax: | 185( 95%) | HRavg | 149( 76%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 676m | Bike: | GT | ||
Kielce-Św. Krzyż-Kielce
No to dziś pojeździłem. Wybraliśmy się z kumplem na Św. Krzyż.
Pobudka - 5.15. Matko moja, jak zimno. Patrzę na termometr, a tu 3 st. "O kurde" mówię. No nic ubieram się, jeszcze zmiana decyzji co do koszulki na cieplejszą. Zmuszam się do zjedzenia śniadanka, bo nigdy o tej porze nie jem.
No i w drogę. Matko moja: "O kur****, ale zajeb*** zimno" - krzyczę. Ale poranek o 6.00 rano zapowiada ładny dzień. Zresztą i prognozy były obiecujące. Spotkanie o 6.19 i dalej jedziemy. Ciężko się jechało. Bo najbardziej ręce mi grabiały. No nic, ale jedziemy. Czasami wjeżdżamy w mgłę i jedziemy niewidoczni, co nie było mądre.
Dopiero koło 7.30 zaczyna robić się nieco cieplej, ale nic dziwnego, bo zaczyna się końcowy - prawie 5 km podjazd.
Dojeżdżamy na sam szczyt. Odpoczynek - jakieś kolejne śniadanko, uzupełnienie zapasów energii. Kilka fotek i w drogę powrotną.
Na szczęście jest już cieplej, bo 17 st. i jedzie się całkiem fajnie. W drodze powrotnej mój kolega nieco słabł na podjazdach, więc całą drogę ja prowadziłem.
W domu z powrotem byłem o 11.20. W sumie bardzo udany wyjazd. Cieszy mnie, że nic a nic mi nie dokuczało, a i nogi też nieźle pracowały. Nie to co kiedyś, jak "umierałem" na tej trasie i ledwo dojechałem do domu. Teraz nieco czuję tylko ścięgna Achillesa.
Jeszcze po południu pojechałem ze swoim synkiem i pokręciliśmy się po stadionie. W końcu mu obiecałem. No a przecież nie mogę studzić jego zapału do roweru.

No to dziś pojeździłem. Wybraliśmy się z kumplem na Św. Krzyż.
Pobudka - 5.15. Matko moja, jak zimno. Patrzę na termometr, a tu 3 st. "O kurde" mówię. No nic ubieram się, jeszcze zmiana decyzji co do koszulki na cieplejszą. Zmuszam się do zjedzenia śniadanka, bo nigdy o tej porze nie jem.
No i w drogę. Matko moja: "O kur****, ale zajeb*** zimno" - krzyczę. Ale poranek o 6.00 rano zapowiada ładny dzień. Zresztą i prognozy były obiecujące. Spotkanie o 6.19 i dalej jedziemy. Ciężko się jechało. Bo najbardziej ręce mi grabiały. No nic, ale jedziemy. Czasami wjeżdżamy w mgłę i jedziemy niewidoczni, co nie było mądre.
Dopiero koło 7.30 zaczyna robić się nieco cieplej, ale nic dziwnego, bo zaczyna się końcowy - prawie 5 km podjazd.
Dojeżdżamy na sam szczyt. Odpoczynek - jakieś kolejne śniadanko, uzupełnienie zapasów energii. Kilka fotek i w drogę powrotną.
Na szczęście jest już cieplej, bo 17 st. i jedzie się całkiem fajnie. W drodze powrotnej mój kolega nieco słabł na podjazdach, więc całą drogę ja prowadziłem.
W domu z powrotem byłem o 11.20. W sumie bardzo udany wyjazd. Cieszy mnie, że nic a nic mi nie dokuczało, a i nogi też nieźle pracowały. Nie to co kiedyś, jak "umierałem" na tej trasie i ledwo dojechałem do domu. Teraz nieco czuję tylko ścięgna Achillesa.
Jeszcze po południu pojechałem ze swoim synkiem i pokręciliśmy się po stadionie. W końcu mu obiecałem. No a przecież nie mogę studzić jego zapału do roweru.

Mamy srebro
Sobota, 23 sierpnia 2008 | dodano:23.08.2008Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 46.32 | Off-road: | 20.19 | Czas: | 02:07 | Avg: | 21.88 |
| Vmax: | 35.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 275m | Bike: | GT | ||
Majka wywalczyła srebrny medal olimpijski. Cudownie. Jestem szczęśliwy. Wstałem o 4 rano i zacząłem oglądać relację, trzymając kciuki. No i cóż. Cóż było później robić jak działała jeszcze adrenalinka ... poszedłem na rower.
Pojechałem do Kostomłotów i z powrotem. No i jeszcze pokręciłem się po południu na swojej ścieżce. Dziś jest wspaniały dzień.
W widzieliście jak nasza Majka fajnie wyglądała na podium, tak, hm, ..... seksownie.
Pojechałem do Kostomłotów i z powrotem. No i jeszcze pokręciłem się po południu na swojej ścieżce. Dziś jest wspaniały dzień.
W widzieliście jak nasza Majka fajnie wyglądała na podium, tak, hm, ..... seksownie.
Lasy dąbrowskie
Wtorek, 19 sierpnia 2008 | dodano:20.08.2008
| Dst.: | 8.98 | Off-road: | 8.76 | Czas: | 00:35 | Avg: | 15.39 |
| Vmax: | 36.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 94m | Bike: | GT | ||
Takie popołudniowe kręcenie. Dziś dla mnie szczególny dzień, ponieważ mija 8 rocznica ślubu. No i jeszcze jedno - rodzina mi się powiększy - więc pewnie w przyszłym roku będzie mizernie z rowerem. Zobaczymy.
Lasy dąbrowskie
Niedziela, 17 sierpnia 2008 | dodano:18.08.2008
| Dst.: | 9.64 | Off-road: | 9.02 | Czas: | 00:46 | Avg: | 12.57 |
| Vmax: | 29.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 75m | Bike: | GT | ||
Jak widać normalka. Powrót do tej samej trasy treningowej, ale tym razem jeździłem sobie spokojnie po powrocie ze wsi. Z jednej strony cieszę się, że jestem w domu. Jednak smutek mam, ponieważ mama znów została sama. Ale niestety tak już będzie zawsze.
Roztocze
Sobota, 16 sierpnia 2008 | dodano:18.08.2008Kategoria Średnia przyjemność, Inne miejscówki
| Dst.: | 37.52 | Off-road: | 8.82 | Czas: | 01:43 | Avg: | 21.86 |
| Vmax: | 54.50 | Temp.: | 32.0 | HRmax: | 180( 92%) | HRavg | 145( 74%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 170m | Bike: | GT | ||
Oseredek-Susiec-Borowe Młyny-Majdan Sopocki-Grabowica-Susiec-Oseredek
Dziś był wspaniały dzień. Miałem więcej czasu i pojechałem w zaplanowaną trasę. Już dawno chciałem tamtędy pojechać i w końcu udało się. Trasa od Suśca w kierunku Borowych Młynów - trasa po lesie. Było super, ponieważ jeszcze pogoda dopisała. Było średnio ok. 32 st. Momentami nawet pokazywało mi 35 st. Super. I co najważniejsze, na tej trasie myślałem, że będę sam, a tu spotkałem w sumie 5 rowerzystów. Z resztą w tych okolicach bardzo dużo było rowerzystów.

Szkoda, że to już koniec mojego pobytu. Szkoda też, że nie miałem więcej czasu. Jednak myślę, że następne lata będą lepsze. Jutro powrót do domu i do codzienności.
Dziś był wspaniały dzień. Miałem więcej czasu i pojechałem w zaplanowaną trasę. Już dawno chciałem tamtędy pojechać i w końcu udało się. Trasa od Suśca w kierunku Borowych Młynów - trasa po lesie. Było super, ponieważ jeszcze pogoda dopisała. Było średnio ok. 32 st. Momentami nawet pokazywało mi 35 st. Super. I co najważniejsze, na tej trasie myślałem, że będę sam, a tu spotkałem w sumie 5 rowerzystów. Z resztą w tych okolicach bardzo dużo było rowerzystów.

Szkoda, że to już koniec mojego pobytu. Szkoda też, że nie miałem więcej czasu. Jednak myślę, że następne lata będą lepsze. Jutro powrót do domu i do codzienności.
Roztocze
Czwartek, 14 sierpnia 2008 | dodano:18.08.2008Kategoria Inne miejscówki
| Dst.: | 24.23 | Off-road: | 19.39 | Czas: | 01:34 | Avg: | 15.47 |
| Vmax: | 30.00 | Temp.: | 34.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 113m | Bike: | GT | ||
Oseredek-Czartowe Pole-Majdan Sopocki-Oseredek
Oj, dziś upalnie było - 34 st. Świetnie, ja lubię taką pogodę. Ale szkoda, jak zwykle, że nie miałem więcej czasu. Pojechałem taką fajną drogą leśną z Czartowego Pola, ale skończyła się po 3 km. A później było za dużo piachu, a ja nie miałem tyle czasu, aby brnąć dalej i jeszcze nie wiadomo gdzie wyjechać. Wróciłem i pojechałem lasem do Majdanu i wróciłem do domu. Bardzo fajne są tu trasy i szlaki, ale trzeba mieć więcej czasu.
Oj, dziś upalnie było - 34 st. Świetnie, ja lubię taką pogodę. Ale szkoda, jak zwykle, że nie miałem więcej czasu. Pojechałem taką fajną drogą leśną z Czartowego Pola, ale skończyła się po 3 km. A później było za dużo piachu, a ja nie miałem tyle czasu, aby brnąć dalej i jeszcze nie wiadomo gdzie wyjechać. Wróciłem i pojechałem lasem do Majdanu i wróciłem do domu. Bardzo fajne są tu trasy i szlaki, ale trzeba mieć więcej czasu.
DLACZEGO??????
Środa, 13 sierpnia 2008 | dodano:18.08.2008Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.35 | Off-road: | 9.58 | Czas: | 01:55 | Avg: | 15.83 |
| Vmax: | 30.50 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 109m | Bike: | GT | ||
Różne różności.
Dzisiejsza suma kilometrów to wynik takiego szwendania się po okolicy. W pierwszej kolejności pojechałem z synem w foteliku nad Szumy. Taka fajna wycieczka. Oczywiście pod pretekstem zajmowania się synem, chciałem wyjść na rower. W sumie było bardzo fajnie. Tym razem nie zmoczyła nas żadna ulewa, jak to było w roku ubiegłym.
Później skoczyliśmy z synem na wygon, aby zobaczyć pociąg no i kombajny.
No a na samym końcu postanowiłem pojechać na cmentarz, ponieważ dziś rocznica (3 miesiąc) od pogrzebu mojego TATY. I znów pojawia się to samo pytanie: DLACZEGO??????
Dzisiejsza suma kilometrów to wynik takiego szwendania się po okolicy. W pierwszej kolejności pojechałem z synem w foteliku nad Szumy. Taka fajna wycieczka. Oczywiście pod pretekstem zajmowania się synem, chciałem wyjść na rower. W sumie było bardzo fajnie. Tym razem nie zmoczyła nas żadna ulewa, jak to było w roku ubiegłym.
Później skoczyliśmy z synem na wygon, aby zobaczyć pociąg no i kombajny.
No a na samym końcu postanowiłem pojechać na cmentarz, ponieważ dziś rocznica (3 miesiąc) od pogrzebu mojego TATY. I znów pojawia się to samo pytanie: DLACZEGO??????
Roztocze
Wtorek, 12 sierpnia 2008 | dodano:18.08.2008Kategoria Średnia przyjemność, Inne miejscówki
| Dst.: | 34.74 | Off-road: | 18.60 | Czas: | 02:35 | Avg: | 13.45 |
| Vmax: | 50.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 296m | Bike: | GT | ||
Oseredek-Susiec-Kunki-Łasochy-Ciotusza-Grabowica-Oseredek+wyjazd na cmentarz
Dziś plany były ambitne, bowiem od dawna miałem zamiar pojechać i zdobyć Górę Wapielnię - najwyższy szczyt w tej części Roztocza. Zaczęło się kiepsko, bowiem szlak chyba nie był dawno używany, ponieważ przyszło mi jechać w miejscami brzegiem pola i jego miedzą w trawie po pachy. Przez to oczywiście nie zdążyłem. A jeszcze pomyliłem później nieco szlak i plany wzięły w łeb. Bo jeszcze trzeba było jakoś wrócić. No a jak zwykle nie miałem za bardzo czasu. Jeszcze wiało porządnie. Zabrakło niewiele. No cóż, następnym razem.
Jeszcze wcześniej pojechaliśmy całą rodziną na cmentarz do ojca. Mój syn bowiem chciał mu zostawić prezent - samochodzik. Ma zaledwie 6 lat i już zrobił prawie 9 km.
Dziś plany były ambitne, bowiem od dawna miałem zamiar pojechać i zdobyć Górę Wapielnię - najwyższy szczyt w tej części Roztocza. Zaczęło się kiepsko, bowiem szlak chyba nie był dawno używany, ponieważ przyszło mi jechać w miejscami brzegiem pola i jego miedzą w trawie po pachy. Przez to oczywiście nie zdążyłem. A jeszcze pomyliłem później nieco szlak i plany wzięły w łeb. Bo jeszcze trzeba było jakoś wrócić. No a jak zwykle nie miałem za bardzo czasu. Jeszcze wiało porządnie. Zabrakło niewiele. No cóż, następnym razem.
Jeszcze wcześniej pojechaliśmy całą rodziną na cmentarz do ojca. Mój syn bowiem chciał mu zostawić prezent - samochodzik. Ma zaledwie 6 lat i już zrobił prawie 9 km.
Roztocze
Poniedziałek, 11 sierpnia 2008 | dodano:18.08.2008Kategoria Średnia przyjemność, Inne miejscówki
| Dst.: | 36.58 | Off-road: | 4.40 | Czas: | 02:11 | Avg: | 16.75 |
| Vmax: | 56.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 142m | Bike: | GT | ||
1. Oseredek-Susiec-Rybnica-powrót + wygon
2. Oseredek-Majdan-wygon
Nareszcie jestem na krótkim urlopie na Roztoczu. Udało się jeszcze wygospodarować nieco czasu i przyjechałem z rodziną na wieś. Jak do tej pory to nie miałem zbyt wiele czasu, aby pojeździć, bowiem było nieco spraw do załatwienia, więc trasy te są tylko po pobliskiej okolicy. Oczywiście razem z synem po tzw. "wygonie".
Być może jutro uda mi się pojechać na dłużej, bowiem planuję "pokonać" najwyższą górę w tej części - Górę Wapielnia 387 m. Lubię tu jeździć, jest tu wiele leśnych ścieżek i szlaków turystycznych. Są również i rowerowe.
2. Oseredek-Majdan-wygon
Nareszcie jestem na krótkim urlopie na Roztoczu. Udało się jeszcze wygospodarować nieco czasu i przyjechałem z rodziną na wieś. Jak do tej pory to nie miałem zbyt wiele czasu, aby pojeździć, bowiem było nieco spraw do załatwienia, więc trasy te są tylko po pobliskiej okolicy. Oczywiście razem z synem po tzw. "wygonie".
Być może jutro uda mi się pojechać na dłużej, bowiem planuję "pokonać" najwyższą górę w tej części - Górę Wapielnia 387 m. Lubię tu jeździć, jest tu wiele leśnych ścieżek i szlaków turystycznych. Są również i rowerowe.
Nowy amortyzator - rewelacja
Środa, 6 sierpnia 2008 | dodano:06.08.2008
| Dst.: | 7.50 | Off-road: | 7.28 | Czas: | 00:33 | Avg: | 13.64 |
| Vmax: | 39.50 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 97m | Bike: | GT | ||
Pobliskie lasy.
Krótko, ale to wyjście miało tylko jedno na celu. A mianowicie test nowego amortyzatora - Rock Shox Dart2:
Jest rewelacja. Bomba.



Od trzech sezonów na to czekałem. W końcu częściowo udało mi się zebrać pieniądze, część pożyczyłem od żony. Pięknie wyłapuje nierówności. Pokonywanie przeszkód jest teraz dużo łatwiejsze. Ja wiem, że to nie jest najlepsze cudo, ale w porównaniu z moim poprzednim, to bajka. Mam nadzieję, że będzie mi się dobrze sprawował i że nie będzie z nim żadnych problemów.
Gdybym miał wcześniej zainstalowany, to pewnie nie byłbym jednym z ostatnich na maratonie w Suchedniowie (a niestety tak się stało). Ale co tam. Teraz najważniejsze, że szykuje mi się wyjazd na lubiane przeze mnie Roztocze.
Krótko, ale to wyjście miało tylko jedno na celu. A mianowicie test nowego amortyzatora - Rock Shox Dart2:
Jest rewelacja. Bomba.



Od trzech sezonów na to czekałem. W końcu częściowo udało mi się zebrać pieniądze, część pożyczyłem od żony. Pięknie wyłapuje nierówności. Pokonywanie przeszkód jest teraz dużo łatwiejsze. Ja wiem, że to nie jest najlepsze cudo, ale w porównaniu z moim poprzednim, to bajka. Mam nadzieję, że będzie mi się dobrze sprawował i że nie będzie z nim żadnych problemów.
Gdybym miał wcześniej zainstalowany, to pewnie nie byłbym jednym z ostatnich na maratonie w Suchedniowie (a niestety tak się stało). Ale co tam. Teraz najważniejsze, że szykuje mi się wyjazd na lubiane przeze mnie Roztocze.






