Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2009
| Dystans całkowity: | 107.00 km (w terenie 32.45 km; 30.33%) |
| Czas w ruchu: | 06:16 |
| Średnia prędkość: | 17.07 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 1024 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 189 (99 %) |
| Maks. tętno średnie: | 158 (83 %) |
| Suma kalorii: | 3931 kcal |
| Liczba aktywności: | 5 |
| Średnio na aktywność: | 21.40 km i 1h 15m |
| Więcej statystyk | |
Po śniegu
Wtorek, 29 grudnia 2009 | dodano:29.12.2009
| Dst.: | 15.04 | Off-road: | 5.89 | Czas: | 01:06 | Avg: | 13.67 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | -2.0 | HRmax: | 181( 95%) | HRavg | 148( 77%) |
| Cal: | 684kcal | ALT: | 158m | Bike: | GT | ||
Tak w zasadzie to dziś po raz pierwszy tej zimy jeździłem po śniegu. Wcześniej nie miałem okazji. W takim momencie zawsze jadę na działki, gdzie jest wyjeżdżona droga z ubitym śniegiem. Szkoda tylko, że taka krótka.
Wcześniej jeszcze pojechałem sobie do pobliskiego lasu, a później na Świnią Górę.
No i dziś zrezygnowałem z SPD-ów, w zamian za "kozaczki". Było już lepiej.
Wcześniej jeszcze pojechałem sobie do pobliskiego lasu, a później na Świnią Górę.
No i dziś zrezygnowałem z SPD-ów, w zamian za "kozaczki". Było już lepiej.

Na śniegu© Robert
5.000
Niedziela, 27 grudnia 2009 | dodano:27.12.2009
| Dst.: | 10.31 | Off-road: | 10.11 | Czas: | 00:50 | Avg: | 12.37 |
| Vmax: | 28.50 | Temp.: | 0.0 | HRmax: | 168( 88%) | HRavg | 129( 67%) |
| Cal: | 414kcal | ALT: | 94m | Bike: | GT | ||
Ponieważ już na dystansie jakoś mi nie zależy, postanowiłem nieco pojeździć technicznie. Zatem był las i jazda w terenie, między drzewami, krótkie podjazdy. Kto wie, być może był to mój ostatni raz w tym roku.
I jeszcze jedno, nawet nie wiedziałem, że dziś "pękło" mi 5 tys. km na Bikestats, czyli od 2007 r. Niektórzy robią tyle w 2 miesiące. Ale co tam. Nie mam po prostu więcej czasu. I tyle.
I jeszcze jedno, nawet nie wiedziałem, że dziś "pękło" mi 5 tys. km na Bikestats, czyli od 2007 r. Niektórzy robią tyle w 2 miesiące. Ale co tam. Nie mam po prostu więcej czasu. I tyle.
Odpoczynek
Sobota, 26 grudnia 2009 | dodano:26.12.2009
| Dst.: | 19.68 | Off-road: | 3.96 | Czas: | 01:06 | Avg: | 17.89 |
| Vmax: | 45.00 | Temp.: | 4.0 | HRmax: | 187( 98%) | HRavg | 147( 77%) |
| Cal: | 682kcal | ALT: | 217m | Bike: | GT | ||
Korzystając z chwili wolnego wyszedłem nieco odpocząć po świętach. Przy okazji był test prezentu Mikołajkowego - nowe siodełko SKN San Marco. Nieco twardawe, ale wydaje się być wygodnym. Niestety, konieczne są nieco dłuższe testy, na które zapewne przyjdzie czas nieco później. Tak czy inaczej nie wiem czy jest bardziej wygodne, ale na pewno ładniej wygląda.
Po Błękitnym Oceanie
Niedziela, 13 grudnia 2009 | dodano:14.12.2009Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.95 | Off-road: | 6.90 | Czas: | 01:42 | Avg: | 18.21 |
| Vmax: | 38.50 | Temp.: | -5.0 | HRmax: | 183( 96%) | HRavg | 151( 79%) |
| Cal: | 1115kcal | ALT: | 283m | Bike: | GT | ||
Zimno. Czuć już marznące palce.
Fajnie było tak ... "żeglować". Dziś nie wiedziałem, gdzie mam pojechać. Czy do kumpeli z pracy, która jest w przeddzień porodu, czy do kumpla, aby go "ostrzec". Wybrałem kumpla, bowiem za bardzo ważną sprawę miałem do niego.
Musiałem wyjść, i dzięki mojej żonie, że dała mi nieco wolnego, pomimo sporego mrozu. Choć może -5 st. C. to nie za wiele, no ale zawsze. Plus wiatr, to robiło się jeszcze zimniej.
A musiałem wyjść, ponieważ w sobotę uczestniczyłem w rozmowie kwalifikacyjnej do nowej pracy. Jednym z pytań była znajomość strategii "Błękitnego Oceanu". Niestety, nie wiedziałem. Ale myślę, że prezesa "urzekłem" innymi odpowiedziami. Teraz pozostaje tylko czekać na telefon. I to jest najgorsze.

Fajnie było tak ... "żeglować". Dziś nie wiedziałem, gdzie mam pojechać. Czy do kumpeli z pracy, która jest w przeddzień porodu, czy do kumpla, aby go "ostrzec". Wybrałem kumpla, bowiem za bardzo ważną sprawę miałem do niego.
Musiałem wyjść, i dzięki mojej żonie, że dała mi nieco wolnego, pomimo sporego mrozu. Choć może -5 st. C. to nie za wiele, no ale zawsze. Plus wiatr, to robiło się jeszcze zimniej.
A musiałem wyjść, ponieważ w sobotę uczestniczyłem w rozmowie kwalifikacyjnej do nowej pracy. Jednym z pytań była znajomość strategii "Błękitnego Oceanu". Niestety, nie wiedziałem. Ale myślę, że prezesa "urzekłem" innymi odpowiedziami. Teraz pozostaje tylko czekać na telefon. I to jest najgorsze.

Zaczęło się.© Robert

Zaczęło się. I nawet wyciąg dla dzieci już poskładany.© Robert
Nocny "Bartek"
Piątek, 4 grudnia 2009 | dodano:04.12.2009Kategoria W blasku księżyca, Średnia przyjemność
| Dst.: | 31.02 | Off-road: | 5.59 | Czas: | 01:32 | Avg: | 20.23 |
| Vmax: | 53.50 | Temp.: | 5.0 | HRmax: | 189( 99%) | HRavg | 158( 83%) |
| Cal: | 1036kcal | ALT: | 272m | Bike: | GT | ||
Kolejna, druga już nocna jazda. Tym razem udało się namówić kumpla, który jeszcze zwołał jednego i taką paczką pojechaliśmy do Wiśniówki, Kajetanów, Zagnańsk. Tu przystanek pod Dębem Bartek. Legenda głosi, że jest to jedno z najstarszych drzew w Polsce (ok. 1200 lat). Jestem jednak nieco rozczarowany, ponieważ myślałem, że będzie jakoś bardziej uwidoczniony, jak na pomnik przyrody przystało. Choćby oświetlony. A tu nic. Ledwo go widać. A szkoda.
Dalej pojechaliśmy do Samsonowa. Tu ruiny dawnej huty okazale się prezentują. No ale kumple jakoś nie za bardzo lubią robić zdjęcia, więc tylko przemknęliśmy obok. Dalej pojechaliśmy jakąś terenową drogą. Momentami nie wiadomo było gdzie się jedzie. Takie ciemno. Nieco błądząc i zastanawiając się, w którą stronę uderzyć, jakoś dojechaliśmy do trasy na Kielce.
Później szutrówką, skrótem dojechaliśmy pod mój dom i tu się rozstaliśmy.
Tym razem wziąłem aparat, ale widać nie umiem robić zdjęć nocnych, więc zdjęcia są kiepskiej jakości. Ale to zawsze coś. Muszę gdzieś poczytać o nocnych zdjęciach.
Ale po raz kolejny było super. Teraz mam ewentualnie drugiego kompana do nocnych wypadów, bowiem Pawłowi takie coś też nieźle się podobało. Oby do następnego razu.

Dalej pojechaliśmy do Samsonowa. Tu ruiny dawnej huty okazale się prezentują. No ale kumple jakoś nie za bardzo lubią robić zdjęcia, więc tylko przemknęliśmy obok. Dalej pojechaliśmy jakąś terenową drogą. Momentami nie wiadomo było gdzie się jedzie. Takie ciemno. Nieco błądząc i zastanawiając się, w którą stronę uderzyć, jakoś dojechaliśmy do trasy na Kielce.
Później szutrówką, skrótem dojechaliśmy pod mój dom i tu się rozstaliśmy.
Tym razem wziąłem aparat, ale widać nie umiem robić zdjęć nocnych, więc zdjęcia są kiepskiej jakości. Ale to zawsze coś. Muszę gdzieś poczytać o nocnych zdjęciach.
Ale po raz kolejny było super. Teraz mam ewentualnie drugiego kompana do nocnych wypadów, bowiem Pawłowi takie coś też nieźle się podobało. Oby do następnego razu.

Ekipa w pełnym składzie© Robert

Mój rowerek nocą pod Bartkiem© Robert






