Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2010
| Dystans całkowity: | 62.70 km (w terenie 20.94 km; 33.40%) |
| Czas w ruchu: | 03:56 |
| Średnia prędkość: | 15.94 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 59.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 669 m |
| Liczba aktywności: | 4 |
| Średnio na aktywność: | 15.67 km i 0h 59m |
| Więcej statystyk | |
Co tak jasno?
Wtorek, 25 maja 2010 | dodano:26.05.2010Kategoria W blasku księżyca
| Dst.: | 26.67 | Off-road: | 2.88 | Czas: | 01:21 | Avg: | 19.76 |
| Vmax: | 59.00 | Temp.: | 8.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 282m | Bike: | GT | ||
Takie pytanie w pierwszej kolejności zadawałem sobie, jak wyszedłem ponownie (po dłuższej przerwie) na rower wieczorową porą. Nawet nie przypuszczałem, że o 21.30 nie ma całkowitych ciemności. Fakt, że i księżyc w pełni wspaniale świecił. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą aparatu, bo w drodze powrotnej, jadąc "pod księżyc", momentami bardzo fajne zdjęcia by były. Muszę przy następnej okazji pamiętać o zabraniu aparatu.
A trasa to jak zwykle, taka spokojna. Jeden tylko obowiązkowy wjazd na górkę, gdzie max jest 16% nachylenia.
Kielce - Dąbrowa - Wiśniówka - Zagnańsk - Kielce
A trasa to jak zwykle, taka spokojna. Jeden tylko obowiązkowy wjazd na górkę, gdzie max jest 16% nachylenia.
Kielce - Dąbrowa - Wiśniówka - Zagnańsk - Kielce
Przekroczone stany
Wtorek, 18 maja 2010 | dodano:18.05.2010
| Dst.: | 13.16 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:04 | Avg: | 12.34 |
| Vmax: | 26.50 | Temp.: | 9.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 134m | Bike: | GT | ||
Niestety, stany zostały przekroczone. Stany mojej determinacji oczywiście. Nie wytrzymałem i musiałem wyjść na rower. Musiałem nieco odpocząć. Chciałem przy okazji zobaczyć, jak jeździ się w taką pogodę po lesie.
A jeździ się ... hm, ciekawie. Głównie, to jest baaaaaardzo mokro. Praktycznie cały czas woda i woda. Czasami to nawet wypada jechać małym strumykiem, ponieważ nie ma innej możliwości. Dodatkowo jest ślisko, szczególnie na korzeniach. Dobrze jest mieć dobre oponki.
Już nie będę wspominał, że momentami nie da się jechać z powodu ścinki drzew i ogólnego bałaganu w lesie.
Tak więc w sumie fajnie było, pomimo, że ubłociłem się i zmokłem. Ale później zupełnie inne samopoczucie.
I jeszcze jedno, to wyjście było również takim miłym dodatkiem (od żony) do ... prezentu urodzinowego.
A poniżej kilka fotek z wyjazdu.




A jeździ się ... hm, ciekawie. Głównie, to jest baaaaaardzo mokro. Praktycznie cały czas woda i woda. Czasami to nawet wypada jechać małym strumykiem, ponieważ nie ma innej możliwości. Dodatkowo jest ślisko, szczególnie na korzeniach. Dobrze jest mieć dobre oponki.
Już nie będę wspominał, że momentami nie da się jechać z powodu ścinki drzew i ogólnego bałaganu w lesie.
Tak więc w sumie fajnie było, pomimo, że ubłociłem się i zmokłem. Ale później zupełnie inne samopoczucie.
I jeszcze jedno, to wyjście było również takim miłym dodatkiem (od żony) do ... prezentu urodzinowego.
A poniżej kilka fotek z wyjazdu.

Ścinka drzew i bałagan w lesie.© Robert

Jazda leśnym strumyczkiem.© Robert

A czasami droga jest całkiem nieprzejezdna.© Robert

Ładnie przyozdobione butki rowerowe.© Robert

Jeszcze jeden strumyczek.© Robert
Potrzebowałem tego
Wtorek, 11 maja 2010 | dodano:11.05.2010
| Dst.: | 11.91 | Off-road: | 7.30 | Czas: | 00:38 | Avg: | 18.81 |
| Vmax: | 43.50 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 106m | Bike: | GT | ||
Akurat dziś bardzo chciałem wyjść na rower. Dziś bowiem mija druga rocznica nagłej śmierci mojego OJCA.
Chciałem w ten sposób odpocząć od codziennych spraw i powspominać cudowne chwile, które razem przeżyliśmy.
Niestety dziś nie mogłem pojeździć ze swoim kumplem, więc sam się wybrałem na krótką jazdę. Pokręciłem się głównie po ulicach miasta. "Zatankowałem" powietrze do opon. Jazda skończyła się na mojej ścieżce leśnej.
Tu miało być spokojnie, bo już wieczór się zbliżał. Ale zacząłem wspominać, jak to mój Tata uczył mnie jazdy na rowerze. Pamiętam doskonale w jakich to było okolicznościach, dokładnie w jakim miejscu. Pamiętam rower jaki wtedy miałem. Pamiętam, jak cieszyłem się, że jeżdżę już na dwóch kółkach. Pamiętam, jak nie chciałem się wówczas zatrzymać, jeżdżąc w kółko po boisku, z obawy, że później nie będę umiał ruszyć. Ale Tata znów mi pomógł i wytłumaczył co i jak się startuje.
Pamiętam również jak byłem poważnie chory (staw biodrowy) i jak Tata zrobił mi specjalne mocowanie na jedną nogę, abym mógł jeździć na swoim zielonym "Pelikanie". Kręciłem wówczas tylko jedną nogą.
Pamiętam naszą pierwszą dalszą jazdę, kiedy to wybraliśmy się na pobliski tor od wyścigów samochodowych. Strasznie byłem wykończony i zmęczony tą jazdą. Ale i jednocześnie bardzo szczęśliwy z tej wycieczki. Miałem jeszcze wtedy rower, który był o wiele za duży dla mnie. Ale byłem dumny z niego, ponieważ to właśnie tata mi go wystał w kolejkach.
I jak tak wspominałem, jak przypominały mi się wszystkie te momenty, to zbierała się we mnie złość, czemu tak się stało, czemu teraz, czemu ON. I momentami dość mocno naciskałem na pedały, gdzie prędkość wyniosła nawet 31 km/h. Ale tego potrzebowałem. To był mój czas, to było dla Niego.
Chciałem w ten sposób odpocząć od codziennych spraw i powspominać cudowne chwile, które razem przeżyliśmy.
Niestety dziś nie mogłem pojeździć ze swoim kumplem, więc sam się wybrałem na krótką jazdę. Pokręciłem się głównie po ulicach miasta. "Zatankowałem" powietrze do opon. Jazda skończyła się na mojej ścieżce leśnej.
Tu miało być spokojnie, bo już wieczór się zbliżał. Ale zacząłem wspominać, jak to mój Tata uczył mnie jazdy na rowerze. Pamiętam doskonale w jakich to było okolicznościach, dokładnie w jakim miejscu. Pamiętam rower jaki wtedy miałem. Pamiętam, jak cieszyłem się, że jeżdżę już na dwóch kółkach. Pamiętam, jak nie chciałem się wówczas zatrzymać, jeżdżąc w kółko po boisku, z obawy, że później nie będę umiał ruszyć. Ale Tata znów mi pomógł i wytłumaczył co i jak się startuje.
Pamiętam również jak byłem poważnie chory (staw biodrowy) i jak Tata zrobił mi specjalne mocowanie na jedną nogę, abym mógł jeździć na swoim zielonym "Pelikanie". Kręciłem wówczas tylko jedną nogą.
Pamiętam naszą pierwszą dalszą jazdę, kiedy to wybraliśmy się na pobliski tor od wyścigów samochodowych. Strasznie byłem wykończony i zmęczony tą jazdą. Ale i jednocześnie bardzo szczęśliwy z tej wycieczki. Miałem jeszcze wtedy rower, który był o wiele za duży dla mnie. Ale byłem dumny z niego, ponieważ to właśnie tata mi go wystał w kolejkach.
I jak tak wspominałem, jak przypominały mi się wszystkie te momenty, to zbierała się we mnie złość, czemu tak się stało, czemu teraz, czemu ON. I momentami dość mocno naciskałem na pedały, gdzie prędkość wyniosła nawet 31 km/h. Ale tego potrzebowałem. To był mój czas, to było dla Niego.
Po okolicznych lasach
Niedziela, 2 maja 2010 | dodano:04.05.2010
| Dst.: | 10.96 | Off-road: | 10.76 | Czas: | 00:53 | Avg: | 12.41 |
| Vmax: | 30.00 | Temp.: | 17.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 147m | Bike: | GT | ||
Cóż, pogoda nie dopisała w ten weekend, więc i z majówki nici. Jakoś tak nie miałem chęci na jazdę, dlatego wyszedłem krótko pokręcić po lesie. Było kilka wzniesień i podjazdów. Jednak nic szczególnego.






