Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2010
| Dystans całkowity: | 285.92 km (w terenie 37.09 km; 12.97%) |
| Czas w ruchu: | 13:56 |
| Średnia prędkość: | 20.52 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 59.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 2103 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 189 (99 %) |
| Maks. tętno średnie: | 154 (81 %) |
| Suma kalorii: | 1270 kcal |
| Liczba aktywności: | 13 |
| Średnio na aktywność: | 21.99 km i 1h 04m |
| Więcej statystyk | |
Praca-dom
Czwartek, 8 lipca 2010 | dodano:08.07.2010
| Dst.: | 20.13 | Off-road: | 2.58 | Czas: | 00:52 | Avg: | 23.23 |
| Vmax: | 37.50 | Temp.: | 26.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 126m | Bike: | GT | ||
Dziś kolejny raz wybrałem rower jako środek lokomocji w drodze do pracy. Pogoda znów ładna, więc czemu nie skorzystać. Dziś w końcu również nie muszę korzystać z samochodu.
Zahaczyłem w drodze do pracy o Karczówkę.
W drodze powrotnej do domu skorzystałem z "zająca" na szosówce i kawałek jechaliśmy razem. Zawsze w grupie siła.
I jeszcze jedno, tym razem zmierzyłem czas powrotu: 21:37 - to na razie rekord, bo jedyny zmierzony czas.
Zahaczyłem w drodze do pracy o Karczówkę.
W drodze powrotnej do domu skorzystałem z "zająca" na szosówce i kawałek jechaliśmy razem. Zawsze w grupie siła.
I jeszcze jedno, tym razem zmierzyłem czas powrotu: 21:37 - to na razie rekord, bo jedyny zmierzony czas.
Obiekcje
Poniedziałek, 5 lipca 2010 | dodano:05.07.2010
| Dst.: | 27.93 | Off-road: | 4.98 | Czas: | 01:46 | Avg: | 15.81 |
| Vmax: | 35.00 | Temp.: | 33.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 176m | Bike: | GT | ||
Dziś rano miałem obiekcje, czy jechać do pracy rowerem, czy też pozostać przy samochodzie. Nieco zmylił mnie deszcz w nocy, a szczególnie poranny deszczyk. Wiadomo, człowiek utytra się. Zmoczy. Co prawda przebieram się w pracy, ale to zawsze. Jednak w końcu za namową żony (o dziwo), wskoczyłem w rowerowe gatki i niedługo po tym kręciłem już spokojnie po ścieżce rowerowej.
Dziś było to szczególnie spokojnie, ponieważ po nieprzespanej nocy, drugiej z kolei, nie miałem siły na ostrzejszą jazdę i dalsze jeszcze wypady.
W drodze powrotnej jakoś ciężko było znów rozkręcić nogi i początek był osowiały. Ale na szczęście później już było lepiej.
Wpis uzupełniam o wspólną wycieczkę z chłopakami (moimi synami) w dniu wczorajszym. Pojechaliśmy nową ścieżką rowerową, która wygląda bardzo ładnie. Drogowcy przyłożyli się wyjątkowo do tego. Są jednak pewne mankamenty w postaci wystających krawężników czy dołów na trasie. No i czerwona farba już momentami odpada. Jednak największy minus, to że zaczyna i kończy na środku trawnika. Mam nadzieję, że będzie dalej dorabiana. A pojechaliśmy głównie na jeden podjazd, którym starszy syn chciał podjechać, a który widać na końcówce etapu wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Podjazd ma 10-11%. A później nad zalew i do domu.
Dziś było to szczególnie spokojnie, ponieważ po nieprzespanej nocy, drugiej z kolei, nie miałem siły na ostrzejszą jazdę i dalsze jeszcze wypady.
W drodze powrotnej jakoś ciężko było znów rozkręcić nogi i początek był osowiały. Ale na szczęście później już było lepiej.
Wpis uzupełniam o wspólną wycieczkę z chłopakami (moimi synami) w dniu wczorajszym. Pojechaliśmy nową ścieżką rowerową, która wygląda bardzo ładnie. Drogowcy przyłożyli się wyjątkowo do tego. Są jednak pewne mankamenty w postaci wystających krawężników czy dołów na trasie. No i czerwona farba już momentami odpada. Jednak największy minus, to że zaczyna i kończy na środku trawnika. Mam nadzieję, że będzie dalej dorabiana. A pojechaliśmy głównie na jeden podjazd, którym starszy syn chciał podjechać, a który widać na końcówce etapu wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Podjazd ma 10-11%. A później nad zalew i do domu.
"Uciekłem" z domu
Piątek, 2 lipca 2010 | dodano:02.07.2010Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 46.16 | Off-road: | 2.58 | Czas: | 01:54 | Avg: | 24.29 |
| Vmax: | 53.50 | Temp.: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 329m | Bike: | GT | ||
Nie to, że dosłownie. Ale korzystając z okazji i sposobności wyrwałem się wcześniej do domu i w drodze do pracy zahaczyłem o Chęciny, a później jeszcze wjechałem sobie na Karczówkę.
W tamtą stronę zasuwałem nieźle i chyba wykręciłem moją rekordową średnią, choć nie przywiązuję do tego szczególnej uwagi. W wyszło mi 27 km/h. Później już odpuściłem, ponieważ miałem i sporo czasu na powrót do pracy, a i nie chciałem się tak mocno zmęczyć.
Szkoda, że tak codziennie nie można. Pozostaną tylko krótkie wypady przed pracą.


I jeszcze jedno zdjęcie. A mnie jest szkoda ... "białych nocy".

W drodze do domu już tak szybko nie jechałem. Jakoś początkowo trudno było mi się rozkręcić. Dopiero po kilku kilometrach jechałem już swoje. W sumie udany dzień.
W tamtą stronę zasuwałem nieźle i chyba wykręciłem moją rekordową średnią, choć nie przywiązuję do tego szczególnej uwagi. W wyszło mi 27 km/h. Później już odpuściłem, ponieważ miałem i sporo czasu na powrót do pracy, a i nie chciałem się tak mocno zmęczyć.
Szkoda, że tak codziennie nie można. Pozostaną tylko krótkie wypady przed pracą.

Chęciny o poranku.© Robert

O poranku przed drzwiami klasztoru.© Robert
I jeszcze jedno zdjęcie. A mnie jest szkoda ... "białych nocy".

"Białe noce?"© Robert
W drodze do domu już tak szybko nie jechałem. Jakoś początkowo trudno było mi się rozkręcić. Dopiero po kilku kilometrach jechałem już swoje. W sumie udany dzień.






