Wpisy archiwalne w miesiącu
Listopad, 2011
| Dystans całkowity: | 157.01 km (w terenie 52.84 km; 33.65%) |
| Czas w ruchu: | 09:08 |
| Średnia prędkość: | 17.19 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 51.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1000 m |
| Liczba aktywności: | 8 |
| Średnio na aktywność: | 19.63 km i 1h 08m |
| Więcej statystyk | |
Praca-dom
Czwartek, 17 listopada 2011 | dodano:23.11.2011
| Dst.: | 21.87 | Off-road: | 4.52 | Czas: | 01:24 | Avg: | 15.62 |
| Vmax: | 28.00 | Temp.: | 2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 133m | Bike: | GT | ||
Kolejna okazja do przejażdżki rowerem do pracy. W drodze powrotnej już coraz ciemniej.
Wpis uzupełniony o lekką jazdę po lesie w niedzielę.
Wpis uzupełniony o lekką jazdę po lesie w niedzielę.
Rekord się opierał
Niedziela, 13 listopada 2011 | dodano:16.11.2011
| Dst.: | 5.34 | Off-road: | 5.14 | Czas: | 00:37 | Avg: | 8.66 |
| Vmax: | 18.00 | Temp.: | 0.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 90m | Bike: | GT | ||
MÓJ REKORD "WSZECHCZASÓW" PADŁ.
Oj, mocno się opierał. Szczególnie dziś. Nie wiem, czy to wina "trzynastego", czy jakieś fatum. Dziś bowiem znów złapałem kapcia. To już 4 w ciągu 2 tygodni.
Wyszedłem na krótko i jest to mój najmniejszy wpis kilometrów w tym roku. Ale jak powiedziałem żonie, że wychodzę na 3 km, a nie jak zwykle na godzinkę. A celem było pokonanie granicy rocznej ilości przejechanych kilometrów w roku, który jest z roku 1994, kiedy to byłem na wyprawie rowerowej w Danii.
W końcu udało się pokonać tą granicę. Teraz każdy dodatkowy kilometr, to kolejny rekord.
Rekord padł głównie dlatego, że dość często w tym roku jeździłem rowerem do pracy. Dodatkowo moja obecność na tegorocznej odysei również przyniosła dodatkowe 200 km.
Ja wiem, że są tutaj i tacy, dla których dystans ok. 2.5 tys. km., to zaledwie wynik miesięczny. No ale każdy jeździ tyle, na ile go stać. Jak się ma rodzinę, pracę i dwójkę dzieciaków, to niestety często nie ma czasu na więcej.
Tak więc ten sezon już zaliczam do bardzo udanych.
Oj, mocno się opierał. Szczególnie dziś. Nie wiem, czy to wina "trzynastego", czy jakieś fatum. Dziś bowiem znów złapałem kapcia. To już 4 w ciągu 2 tygodni.
Wyszedłem na krótko i jest to mój najmniejszy wpis kilometrów w tym roku. Ale jak powiedziałem żonie, że wychodzę na 3 km, a nie jak zwykle na godzinkę. A celem było pokonanie granicy rocznej ilości przejechanych kilometrów w roku, który jest z roku 1994, kiedy to byłem na wyprawie rowerowej w Danii.
W końcu udało się pokonać tą granicę. Teraz każdy dodatkowy kilometr, to kolejny rekord.
Rekord padł głównie dlatego, że dość często w tym roku jeździłem rowerem do pracy. Dodatkowo moja obecność na tegorocznej odysei również przyniosła dodatkowe 200 km.
Ja wiem, że są tutaj i tacy, dla których dystans ok. 2.5 tys. km., to zaledwie wynik miesięczny. No ale każdy jeździ tyle, na ile go stać. Jak się ma rodzinę, pracę i dwójkę dzieciaków, to niestety często nie ma czasu na więcej.
Tak więc ten sezon już zaliczam do bardzo udanych.
Praca-dom
Czwartek, 10 listopada 2011 | dodano:16.11.2011
| Dst.: | 16.76 | Off-road: | 2.41 | Czas: | 00:54 | Avg: | 18.62 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | 2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 92m | Bike: | GT | ||
Coraz zimniej i coraz ciemniej. Wracając z pracy już musiałem na całej trasie włączyć światełka. Trzeba jeszcze nie zapominać o jakiś odblaskach, które szczególnie w mieście się przydają.
A do rekordu zaledwie ... 3 km.
A do rekordu zaledwie ... 3 km.
Praca-dom
Środa, 9 listopada 2011 | dodano:09.11.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 36.64 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:54 | Avg: | 19.28 |
| Vmax: | 51.00 | Temp.: | 11.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 238m | Bike: | GT | ||
Podwójna jazda do i z pracy.
No już nieco zimnawo jest z samego rana. Idzie zima, ale my się zimy nie boimy.
Byłem przy okazji zobaczyć, jak tam idzie budowa nowej ścieżki rowerowej w naszym mieście. Nieco więcej na ten temat w moim blogu - Rowerowe Kielce.

A do rekordu, pozostało zaledwie 20 km.
No już nieco zimnawo jest z samego rana. Idzie zima, ale my się zimy nie boimy.
Byłem przy okazji zobaczyć, jak tam idzie budowa nowej ścieżki rowerowej w naszym mieście. Nieco więcej na ten temat w moim blogu - Rowerowe Kielce.

Budowa nowej ścieżki rowerowej© Robert
A do rekordu, pozostało zaledwie 20 km.
Biedni kierowcy
Poniedziałek, 7 listopada 2011 | dodano:09.11.2011
| Dst.: | 26.21 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:34 | Avg: | 16.73 |
| Vmax: | 27.00 | Temp.: | 15.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 197m | Bike: | GT | ||
Jakiś czas temu w naszej prasie lokalnej powstał artykuł pewnej Pani Redaktor, że miejsce służby, odpowiedzialne na drogi, z wyremontowanej ulicy zrobiły ścieżkę rowerową. A jak wiadomo, to po ścieżce rowerowej jest bezwzględny zakaz jazdy samochodem. Matko, biedni kierowcy, ponieważ zabrali im fragment ulicy. Ale co to za ulica, tam nawet rowerem jest ciężko przejechać. Fakt, że teraz nieco utwardzona, ale i tak są "kocie łby". Pominę może fakt, że złapałem tam kolejnego kapcia. Świadczyć to może o tylko o jakości tej ścieżki.
Pani Redaktor napisała, że to: "Absurd po modernizacji kieleckiej drogi - została zamknięta dla ... kierowców i pieszych".
Dlatego specjalnie tam pojechałem, aby przekonać się, nad czym to taki lament. Zdjęcia znajdą się na moim blogu (mam nadzieję, że je znajdę). Tam bowiem chciałem nieco więcej napisać na ten temat, oraz wstawić właśnie zdjęcia.
A wpis uzupełniony o poniedziałkową jazdę rowerową do i z pracy.
Pełny artykuł dostępny jest tutaj.
Pani Redaktor napisała, że to: "Absurd po modernizacji kieleckiej drogi - została zamknięta dla ... kierowców i pieszych".
Dlatego specjalnie tam pojechałem, aby przekonać się, nad czym to taki lament. Zdjęcia znajdą się na moim blogu (mam nadzieję, że je znajdę). Tam bowiem chciałem nieco więcej napisać na ten temat, oraz wstawić właśnie zdjęcia.
A wpis uzupełniony o poniedziałkową jazdę rowerową do i z pracy.
Pełny artykuł dostępny jest tutaj.
Praca-dom
Piątek, 4 listopada 2011 | dodano:04.11.2011
| Dst.: | 16.76 | Off-road: | 36.00 | Czas: | 00:52 | Avg: | 19.34 |
| Vmax: | 36.00 | Temp.: | 9.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 82m | Bike: | GT | ||
"Trzynasty", a nie "trzynasty". Coś ten dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie pechowo. Jeśli mam okazję, to jadę rowerem do pracy. Tak było i tym razem. Jak zwykle schodzę do garażu, wykonuję te same czynności, co zwykle. Ściągam rower ze stojaka, a patrzę, że mam kapcia z tyłu. No ładnie mówię (oczywiście powiedziałem bardziej dosadnie). Zmieniać, czy przebierać się i samochodem. No ale szkoda okazji. "Koło, koło, zmieniać, gonić" - jak to było w jednym filmie.
No nic, szkoda okazji i postanowiłem napompować. Jeśli się uda, to dętka do plecaka i w drogę.
Ale co się okazuje, że i w przednim kole też kapeć. No nie, tego już za wiele. Co jest grane. Czy to może jakaś dywersja i przykładowo teściowa mi wypuściła powietrze?
Pompuje dwa koła, problem z tym, że mam jedną dobrą dętkę. Szukam innych, jakieś są, ale nie wiem, czy dobre. Więc łatki lądują w plecaku. Ale kurcze bez kleju, "może co znajdę w pracy" - tak pomyślałem.
Na szczęście do pracy udało się dojechać, ano bez zmiany dętki, ani nawet bez pompowania. Jedynie pod koniec pracy musiałem ponownie dopompować, czyli to nie była teściowa.
Przypomniało mi się, że dzień wcześniej musiałem jechać skrótem przez chaszcze, ponieważ budują nową drogę i nie można było przejechać. Więc pewnie tam to się stało, najechałem na jakieś szkła i dziury gotowe.
Teraz czeka mnie wymiana dwóch kółek. Tego to jeszcze nie miałem, abym w dwóch kołach na raz złapał kapcia.
No nic, szkoda okazji i postanowiłem napompować. Jeśli się uda, to dętka do plecaka i w drogę.
Ale co się okazuje, że i w przednim kole też kapeć. No nie, tego już za wiele. Co jest grane. Czy to może jakaś dywersja i przykładowo teściowa mi wypuściła powietrze?
Pompuje dwa koła, problem z tym, że mam jedną dobrą dętkę. Szukam innych, jakieś są, ale nie wiem, czy dobre. Więc łatki lądują w plecaku. Ale kurcze bez kleju, "może co znajdę w pracy" - tak pomyślałem.
Na szczęście do pracy udało się dojechać, ano bez zmiany dętki, ani nawet bez pompowania. Jedynie pod koniec pracy musiałem ponownie dopompować, czyli to nie była teściowa.
Przypomniało mi się, że dzień wcześniej musiałem jechać skrótem przez chaszcze, ponieważ budują nową drogę i nie można było przejechać. Więc pewnie tam to się stało, najechałem na jakieś szkła i dziury gotowe.
Teraz czeka mnie wymiana dwóch kółek. Tego to jeszcze nie miałem, abym w dwóch kołach na raz złapał kapcia.
Praca-dom
Czwartek, 3 listopada 2011 | dodano:04.11.2011
| Dst.: | 17.10 | Off-road: | 2.49 | Czas: | 00:59 | Avg: | 17.39 |
| Vmax: | 30.50 | Temp.: | 15.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 88m | Bike: | GT | ||
Oj, dziś to na prawdę było przyjemnie jechać do pracy. Słonko o poranku, resztki mgły, wszystko to dawało ładne widoki.
Dziś byłem mile zaskoczony tym, że w sumie tak dużo jesiennych rowerzystów kręci po mieście. Widać, że to nie tylko rekreacyjnie.

Dziś byłem mile zaskoczony tym, że w sumie tak dużo jesiennych rowerzystów kręci po mieście. Widać, że to nie tylko rekreacyjnie.

Jesienny poranek nad zalewem.© Robert

Jesień w pełni.© Robert






