Wpisy archiwalne w miesiącu
Luty, 2011
| Dystans całkowity: | 47.49 km (w terenie 23.15 km; 48.75%) |
| Czas w ruchu: | 03:20 |
| Średnia prędkość: | 14.25 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 40.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 403 m |
| Liczba aktywności: | 3 |
| Średnio na aktywność: | 15.83 km i 1h 06m |
| Więcej statystyk | |
Trening leśny
Niedziela, 27 lutego 2011 | dodano:02.03.2011
| Dst.: | 14.63 | Off-road: | 11.79 | Czas: | 00:57 | Avg: | 15.40 |
| Vmax: | 40.00 | Temp.: | -1.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 149m | Bike: | GT | ||
Fajna pogoda, ładna niedziela się zrobiła, więc okazja do jazdy. A jak zwykle, jak nie mam czasu, to jadę do lasu. Choć przydało by się nieco więcej kilometrów przejeżdżać. Ale cóż, byle do wiosny i do dłuższego dnia, do cieplejszych wieczorów.
Jazda po lesie
Sobota, 19 lutego 2011 | dodano:22.02.2011
| Dst.: | 15.81 | Off-road: | 9.12 | Czas: | 01:29 | Avg: | 10.66 |
| Vmax: | 26.50 | Temp.: | -5.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 152m | Bike: | GT | ||
Korzystając z okazji wyszedłem na rowerek do pobliskiego lasu na tradycyjne "moje" ulubione trasy. Chciałem sobie pojeździć bezsensownie po jednej drodze pożarowej, ale akurat spacerowała jakaś paniusia z pieskami, a co przy mojej awersji do tych stworzeń, zmuszony byłem pojechać w las.
Fajnie się jechało, momentami dość niepewnie. A to ze względu na fakt, że jechało się po lodzie, który momentami trzaskał i nie wiadomo było, czy i kiedy pęknie. Jednak okazało się, że wcześniej mróz musiał być na tyle spory, że wszystko wytrzymało.

Muszę również zaznaczyć, że część z tej trasy należy do wspólnej jazdy z moim synem. Pierwsza w tym roku. On zachwycony, ponieważ po raz pierwszy jeździł w zimie i po śniegu. Niezłe robił drifty tylnym kołem. Stąd taka moja niska średnia.
Fajnie się jechało, momentami dość niepewnie. A to ze względu na fakt, że jechało się po lodzie, który momentami trzaskał i nie wiadomo było, czy i kiedy pęknie. Jednak okazało się, że wcześniej mróz musiał być na tyle spory, że wszystko wytrzymało.

Zjazd leśną przecinką.© Robert
Muszę również zaznaczyć, że część z tej trasy należy do wspólnej jazdy z moim synem. Pierwsza w tym roku. On zachwycony, ponieważ po raz pierwszy jeździł w zimie i po śniegu. Niezłe robił drifty tylnym kołem. Stąd taka moja niska średnia.
Praca-dom
Poniedziałek, 7 lutego 2011 | dodano:07.02.2011
| Dst.: | 17.05 | Off-road: | 2.24 | Czas: | 00:54 | Avg: | 18.94 |
| Vmax: | 28.50 | Temp.: | 7.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 102m | Bike: | GT | ||
Zatęskniłem za wakacjami, gdzie to dość często jeździłem do pracy rowerem. Dziś ponownie nadarzyła się okazja, aby przesiąść się na rower.
Fajnie znów śmignąć ulicami miasta. Widać jednak, że kierowcy zapomnieli o rowerzystach i nikt na mnie nie zwracał uwagi. No może tylko jeden gość trąbnął sobie, jak jechałem chwilę środkiem ulicy, ponieważ chciałem ominąć sporą kałużę.
Jest już fajnie, bo widno na tyle, że rano i po południu można obyć się bez lampek. No ale na wszelki wypadek zabrałem ze sobą.
Szkoda tylko, że to ostatni raz ... w te ferie.
Z pracy powrót bez większych przeszkód. Jedynie to wiatru nie było, na co liczyłem, bo szybciej bym jechał. I zdążyłem przed zmierzchem.
Fajnie znów śmignąć ulicami miasta. Widać jednak, że kierowcy zapomnieli o rowerzystach i nikt na mnie nie zwracał uwagi. No może tylko jeden gość trąbnął sobie, jak jechałem chwilę środkiem ulicy, ponieważ chciałem ominąć sporą kałużę.
Jest już fajnie, bo widno na tyle, że rano i po południu można obyć się bez lampek. No ale na wszelki wypadek zabrałem ze sobą.
Szkoda tylko, że to ostatni raz ... w te ferie.
Z pracy powrót bez większych przeszkód. Jedynie to wiatru nie było, na co liczyłem, bo szybciej bym jechał. I zdążyłem przed zmierzchem.






