Wpisy archiwalne w miesiącu
Kwiecień, 2011
| Dystans całkowity: | 134.20 km (w terenie 29.68 km; 22.12%) |
| Czas w ruchu: | 07:30 |
| Średnia prędkość: | 17.89 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 1170 m |
| Liczba aktywności: | 6 |
| Średnio na aktywność: | 22.37 km i 1h 15m |
| Więcej statystyk | |
Praca-dom
Wtorek, 26 kwietnia 2011 | dodano:27.04.2011
| Dst.: | 26.02 | Off-road: | 9.35 | Czas: | 01:39 | Avg: | 15.77 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 177m | Bike: | GT | ||
Szkoła znów zamknięta, pogoda fajna, więc okazja, do spalenia po świątecznego jedzenia. Choć akurat w moim przypadku, to jakoś w tym roku nie było obżarstwa. Ale ponieważ w dniu wczorajszym pół dnia spędziłem za kierownicą, więc to dodatkowo mnie zmobilizowało do wyjścia na rower i pojechania do pracy.
Dystans ten uzupełniony jest sobotnią jazdą po lesie. Kurcze co za pech, spotkałem ponownie tego samego psa (przynajmniej tak mi się wydaje), co mnie w zeszłym roku dziabnął w nogę. Ale wolałem się nie wdawać z nim w dyskusję. Zrobiłem odwrót i ... w nogi.
Dystans ten uzupełniony jest sobotnią jazdą po lesie. Kurcze co za pech, spotkałem ponownie tego samego psa (przynajmniej tak mi się wydaje), co mnie w zeszłym roku dziabnął w nogę. Ale wolałem się nie wdawać z nim w dyskusję. Zrobiłem odwrót i ... w nogi.
Leśny trening
Sobota, 23 kwietnia 2011 | dodano:23.04.2011
| Dst.: | 9.71 | Off-road: | 9.35 | Czas: | 00:38 | Avg: | 15.33 |
| Vmax: | 40.00 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 103m | Bike: | GT | ||
Po zakończeniu przygotowań świątecznych, udało się na chwilę wyskoczyć do lasu. Dawno już tam nie byłem. Fajnie się jeździło. Ścieżki leśne rozjeżdżone przez quady. Ścieżki leśne zaśmiecone przez wycinkę. Jakieś 100 m musiałem przedzierać się przez zwalone drzewa, gałęzie. Straszne. Obiłem sobie nogę przez pedał. Eh.
Jeździło się fajnie, coraz lepiej.
Jeździło się fajnie, coraz lepiej.
Praca-dom
Czwartek, 21 kwietnia 2011 | dodano:21.04.2011
| Dst.: | 16.81 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 00:47 | Avg: | 21.46 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 80m | Bike: | GT | ||
Szkoła zamknięta, dzieciaki mają wolne, ładna pogoda - więc okazja, aby do pracy pojechać rowerem.
Myślałem, że będzie chłodno, ale tylko nad zalewem czuło się poranny chłód. Poza tym, nic szczególnego.
No a po pracy, prosto do domu, ponieważ znów synek coś gorączkuje. A tu znów pod wiatr. No ale cieplutko się zrobiło. Kurcze, rano zimno, po południu za ciepło. Ale w sumie to nareszcie robi się ciepło.
Myślałem, że będzie chłodno, ale tylko nad zalewem czuło się poranny chłód. Poza tym, nic szczególnego.
No a po pracy, prosto do domu, ponieważ znów synek coś gorączkuje. A tu znów pod wiatr. No ale cieplutko się zrobiło. Kurcze, rano zimno, po południu za ciepło. Ale w sumie to nareszcie robi się ciepło.
Dwa "diabełki"
Wtorek, 19 kwietnia 2011 | dodano:20.04.2011Kategoria Średnia przyjemność, W blasku księżyca
| Dst.: | 42.09 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 02:11 | Avg: | 19.28 |
| Vmax: | 48.00 | Temp.: | 4.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 408m | Bike: | GT | ||
Znów walkę stoczyły aniołek i diabełek. Aniołek, to też w pewnym sensie diabełek, szczególnie dla mojej żony. Szczególnie jak wychodzę pojeździć wieczorową porą.
Tak więc z jednej strony była niechęć i ... "nie chce mi się". Ale tym razem zwyciężył ten pozytywny diabełek. Dawno nie jeździłem, nie mam okazji, nie mam czasu w dzień, więc czemu nie. A jeszcze jak w grę wchodziła trasa do Świętej Katarzyny (jak się o tym dopiero później dowiedziałem).
Razem z kumplem wykręciliśmy nawet fajną traskę. Całe szczęście, że było głównie równo i z góry. Musimy kiedyś powtórzyć tą trasę w odwrotnym kierunku. Ale do tego muszę się bardziej przygotować kondycyjnie. Ale i tak chyba było nieźle, ponieważ na takim dystansie średnia wyszła pow. 19 km/h, co jest póki co najwyższą moją w tym roku. No i jakoś nawet dobrze mi się jechało. Pod koniec tylko już mnie tyłek zaczął boleć. Widać, że nie przyzwyczajony do dłuższych dystansów.
Ale wieczór było ładny, wspaniały, duży księżyc, taka duża pomarańczowa kula. Mnóstwo gwiazd. Ale jednak i zimno. Jak kończyliśmy, to była raptem 4 st. Stopy później w wannie odmrażałem.
Muszę również w końcu odpalić pulsometr, aby wiedzieć jak to jest z tą kondycją.
Aby do następnego razu.
Tak więc z jednej strony była niechęć i ... "nie chce mi się". Ale tym razem zwyciężył ten pozytywny diabełek. Dawno nie jeździłem, nie mam okazji, nie mam czasu w dzień, więc czemu nie. A jeszcze jak w grę wchodziła trasa do Świętej Katarzyny (jak się o tym dopiero później dowiedziałem).
Razem z kumplem wykręciliśmy nawet fajną traskę. Całe szczęście, że było głównie równo i z góry. Musimy kiedyś powtórzyć tą trasę w odwrotnym kierunku. Ale do tego muszę się bardziej przygotować kondycyjnie. Ale i tak chyba było nieźle, ponieważ na takim dystansie średnia wyszła pow. 19 km/h, co jest póki co najwyższą moją w tym roku. No i jakoś nawet dobrze mi się jechało. Pod koniec tylko już mnie tyłek zaczął boleć. Widać, że nie przyzwyczajony do dłuższych dystansów.
Ale wieczór było ładny, wspaniały, duży księżyc, taka duża pomarańczowa kula. Mnóstwo gwiazd. Ale jednak i zimno. Jak kończyliśmy, to była raptem 4 st. Stopy później w wannie odmrażałem.
Muszę również w końcu odpalić pulsometr, aby wiedzieć jak to jest z tą kondycją.
Aby do następnego razu.
Jazda bez celu
Niedziela, 10 kwietnia 2011 | dodano:11.04.2011
| Dst.: | 13.28 | Off-road: | 3.94 | Czas: | 00:48 | Avg: | 16.60 |
| Vmax: | 47.00 | Temp.: | 9.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 154m | Bike: | GT | ||
Miałem dziś wcale nie wyjść, ale plany rodzinne się lekko zmieniły, więc jak zwykle wykorzystałem okazję.
Co prawda to nie była tak znów bez celu jazda. Zawsze jest choćby przyjemność, a to też jakiś cel wyjścia. Ale tym razem "szukam" kilometrów, bo nie jestem na razie wyjeżdżony. Tak więc kręciłem się w kółko po jednej drodze.
Co prawda to nie była tak znów bez celu jazda. Zawsze jest choćby przyjemność, a to też jakiś cel wyjścia. Ale tym razem "szukam" kilometrów, bo nie jestem na razie wyjeżdżony. Tak więc kręciłem się w kółko po jednej drodze.
Prawie powtórka
Sobota, 2 kwietnia 2011 | dodano:04.04.2011
| Dst.: | 26.29 | Off-road: | 7.04 | Czas: | 01:27 | Avg: | 18.13 |
| Vmax: | 53.00 | Temp.: | 15.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 248m | Bike: | GT | ||
I znów powtórka, ale tym razem za dnia i prawie po takiej samej trasie. Jak zwykle miałem mało czasu, więc kierunek obrałem podobny, do mojej poprzedniej jazdy, tzn. na Wiśniówkę. Jedynie skręciłem nieco wcześniej, pomijając Zagnańsk. Były podjazdy i były na nich ciężkie chwile. Ale jeszcze tu wrócę.
Dystans nieco uzupełniony, przez wieczorne rozruszanie kości na mojej ścieżce pożarowej.
Dystans nieco uzupełniony, przez wieczorne rozruszanie kości na mojej ścieżce pożarowej.






