Wpisy archiwalne w miesiącu
Sierpień, 2011
| Dystans całkowity: | 456.29 km (w terenie 84.27 km; 18.47%) |
| Czas w ruchu: | 28:49 |
| Średnia prędkość: | 15.83 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 3194 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 189 (99 %) |
| Maks. tętno średnie: | 150 (78 %) |
| Suma kalorii: | 1327 kcal |
| Liczba aktywności: | 14 |
| Średnio na aktywność: | 32.59 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
Roztocze
Wtorek, 9 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki
| Dst.: | 28.74 | Off-road: | 8.36 | Czas: | 02:10 | Avg: | 13.26 |
| Vmax: | 26.50 | Temp.: | 26.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 161m | Bike: | GT | ||
Tym razem ponownie jazda w terenie, szlakiem czerwonym od Oseredka przez kamieniołom, do Nowin. Jak zwykle fajnie było. Nieco w pewnym miejscu szlak pogubiliśmy, jednak znam te tereny, więc nie było problemu ze zgubieniem.
Bardzo spodobał mi się ten kamieniołom. Widzę, że władze gminy wzięły się do roboty i nieco zadbały o to miejsce. Został wybudowany parking i taka fajna wieżyczka obserwacyjna. Bardzo zyskał na wartości ten kamieniołom. Razem z synem zrobiliśmy sobie tam małą sesję zdjęciową, co zajęło nam dobre pół godziny.
A później jeszcze do Suśca na popołudniową przejażdżkę i nieco niebieskim szlakiem.



No a nieco więcej zdjęć dostępne jest tutaj - jakby kogoś interesowało.
Bardzo spodobał mi się ten kamieniołom. Widzę, że władze gminy wzięły się do roboty i nieco zadbały o to miejsce. Został wybudowany parking i taka fajna wieżyczka obserwacyjna. Bardzo zyskał na wartości ten kamieniołom. Razem z synem zrobiliśmy sobie tam małą sesję zdjęciową, co zajęło nam dobre pół godziny.
A później jeszcze do Suśca na popołudniową przejażdżkę i nieco niebieskim szlakiem.

Nad przepaścią.© Robert

"U cha cha - rowery dwa".© Robert

Przejażdżka po lesie.© Robert
No a nieco więcej zdjęć dostępne jest tutaj - jakby kogoś interesowało.
Roztocze
Niedziela, 7 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki
| Dst.: | 23.83 | Off-road: | 15.60 | Czas: | 01:31 | Avg: | 15.71 |
| Vmax: | 32.50 | Temp.: | 25.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 93m | Bike: | GT | ||
Cóż, poprzednia jazda mojego syna po lesie tak go rozochociła, że chciał pojechać jeszcze gdzieś, jednak tym razem tylko we dwóch. No cóż, fajnie jeździ się razem, jednak z fotelikiem po terenie już nie pojeździ się za dużo, ponieważ na nierównościach za bardzo fotelikiem buja.
Mieliśmy więcej czasu, więc postanowiłem zabrać syna nad popularne tutaj „Szumy” na rzece Tanew. Początkowo zamierzałem pojechać nieco dłuższym, niebieskim szlakiem, jednak początek okazał się zbyt trudny i terenowy, z wąskimi leśnymi, piaszczystymi ścieżkami oraz stromym podprowadzaniem rowerów (nawet 14% nachylenia). Więc zmieniłem plany na szlak nieco krótszy, żółty. I to był trafny wybór, ponieważ dzięki temu mogliśmy nieco odpocząć nad rzeką, a i później spokojnie dojechaliśmy do domu.
Ja jeszcze szybko wyskoczyłem na cmentarz, gdzie jest pochowany mój ojciec. Syn został w domu, już mocno zmęczony terenową trasą.
A tu poniżej uroki Roztocza.


Synek zasuwa po lesie.
Mieliśmy więcej czasu, więc postanowiłem zabrać syna nad popularne tutaj „Szumy” na rzece Tanew. Początkowo zamierzałem pojechać nieco dłuższym, niebieskim szlakiem, jednak początek okazał się zbyt trudny i terenowy, z wąskimi leśnymi, piaszczystymi ścieżkami oraz stromym podprowadzaniem rowerów (nawet 14% nachylenia). Więc zmieniłem plany na szlak nieco krótszy, żółty. I to był trafny wybór, ponieważ dzięki temu mogliśmy nieco odpocząć nad rzeką, a i później spokojnie dojechaliśmy do domu.
Ja jeszcze szybko wyskoczyłem na cmentarz, gdzie jest pochowany mój ojciec. Syn został w domu, już mocno zmęczony terenową trasą.
A tu poniżej uroki Roztocza.

Uroki Roztocza.© Robert

Rzeka Tanew i Szumy.© Robert
Synek zasuwa po lesie.

Ścieżka leśna na Szumy.© Robert
Roztocze
Piątek, 5 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 39.97 | Off-road: | 21.60 | Czas: | 02:43 | Avg: | 14.71 |
| Vmax: | 28.00 | Temp.: | 28.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 158m | Bike: | GT | ||
Trasa: Oseredek-Susiec-Borowe Młyny-Oseredek
Dziś mój starszy syn chciał koniecznie gdzieś pojechać dalej, niż tylko w pobliżu miejsca zamieszkania. Postanowiłem więc pojechać z synami taką fajną leśną drogą z Suśca w kierunku Borowych Młynów. W sumie ścieżka biegnie przez gęsty las ponad 7 km. Nic tylko las i las. Żadnej żywej duszy. Nawet żadnym zwierząt nie udało mi się wypatrzyć. Pamiętam, jak kiedyś z duszą na ramieniu sam jechałem przez ten las, ponieważ nie wiedziałem, gdzie droga ta mnie zaprowadzi. No a raczej nie chciałem zabłądzić, ponieważ w puszczy to raczej nie najlepszy pomysł.
Kiedy dotarliśmy do kilku zaledwie zabudowań, które nazywają się Borowiec (a od leśniczówki: Borowe Młyny), dalej pojechaliśmy przepiękną trasą, dalej w lesie, ale tym razem wyasfaltowaną. W sumie też ma swój urok, ponieważ jest zamknięta dla ruchu, więc śmiało można po niej jechać z dzieciakami.
Do do domu wróciliśmy o czasie, no a dla mojego syna była to jak do tej pory najdłuższa, jednorazowa przejażdżka, mniej więcej 25,5 km. Tak więc był nieco zmęczony, ale najważniejsze, że zadowolony.
Trasa uzupełniona o jakieś jeszcze kręcenie po okolicy, m.in. „zwiedzenie” nieczynnego kamieniołomu, gdzie pojeździliśmy sobie po „terenie”.
Dziś mój starszy syn chciał koniecznie gdzieś pojechać dalej, niż tylko w pobliżu miejsca zamieszkania. Postanowiłem więc pojechać z synami taką fajną leśną drogą z Suśca w kierunku Borowych Młynów. W sumie ścieżka biegnie przez gęsty las ponad 7 km. Nic tylko las i las. Żadnej żywej duszy. Nawet żadnym zwierząt nie udało mi się wypatrzyć. Pamiętam, jak kiedyś z duszą na ramieniu sam jechałem przez ten las, ponieważ nie wiedziałem, gdzie droga ta mnie zaprowadzi. No a raczej nie chciałem zabłądzić, ponieważ w puszczy to raczej nie najlepszy pomysł.
Kiedy dotarliśmy do kilku zaledwie zabudowań, które nazywają się Borowiec (a od leśniczówki: Borowe Młyny), dalej pojechaliśmy przepiękną trasą, dalej w lesie, ale tym razem wyasfaltowaną. W sumie też ma swój urok, ponieważ jest zamknięta dla ruchu, więc śmiało można po niej jechać z dzieciakami.
Do do domu wróciliśmy o czasie, no a dla mojego syna była to jak do tej pory najdłuższa, jednorazowa przejażdżka, mniej więcej 25,5 km. Tak więc był nieco zmęczony, ale najważniejsze, że zadowolony.
Trasa uzupełniona o jakieś jeszcze kręcenie po okolicy, m.in. „zwiedzenie” nieczynnego kamieniołomu, gdzie pojeździliśmy sobie po „terenie”.

"Na krawędzi".© Robert
Roztocze
Środa, 3 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 37.37 | Off-road: | 4.92 | Czas: | 02:25 | Avg: | 15.46 |
| Vmax: | 47.00 | Temp.: | 25.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 178m | Bike: | GT | ||
Kolejny pobyt urlopowy na Roztoczu Środkowym. Bardzo lubię tu zaglądać, ponieważ zawsze tu odpoczywam. A jeszcze jak zabieram rower, to już mi więcej nie potrzeba do szczęścia. No, może tylko więcej czasu na ten rower.
Dziś to już w zasadzie trzeci dzień mojego pobytu, ale dopiero pierwszy wpis, ponieważ praktycznie dopiero dziś pojeździłem nieco dalej, jak moje miejsce zamieszkania.
Tereny są mi już dobrze znane, bowiem jestem tu już nie pierwszy raz. Jednak tym razem tereny te są zupełną nowością dla mojego syna. A już dla najmłodszego potomka, to już całkiem – ponieważ w ogóle jest tu po raz pierwszy z życiu.
Dziś pojechaliśmy do Suśca, dalej przez Górę Grabowicką i miejscowość Grabowica, do Majdanu Sopockiego i skrótem przez tzw. "Gościniec" i „Wygon”, wróciliśmy do domu. Trasa uzupełniona również o okoliczne przejażdżki z synkiem w foteliku.
Dziś starszy syn nieco się zmęczył, bo i podjazdy były sporawe jak dla niego, więc jutro pewnie będzie tylko krótko, może na basen. Oby tylko pogoda dopisała.

A tu właśnie mój synek na szczycie jednego z podjazdów.
Dziś to już w zasadzie trzeci dzień mojego pobytu, ale dopiero pierwszy wpis, ponieważ praktycznie dopiero dziś pojeździłem nieco dalej, jak moje miejsce zamieszkania.
Tereny są mi już dobrze znane, bowiem jestem tu już nie pierwszy raz. Jednak tym razem tereny te są zupełną nowością dla mojego syna. A już dla najmłodszego potomka, to już całkiem – ponieważ w ogóle jest tu po raz pierwszy z życiu.
Dziś pojechaliśmy do Suśca, dalej przez Górę Grabowicką i miejscowość Grabowica, do Majdanu Sopockiego i skrótem przez tzw. "Gościniec" i „Wygon”, wróciliśmy do domu. Trasa uzupełniona również o okoliczne przejażdżki z synkiem w foteliku.
Dziś starszy syn nieco się zmęczył, bo i podjazdy były sporawe jak dla niego, więc jutro pewnie będzie tylko krótko, może na basen. Oby tylko pogoda dopisała.

Dumna prezentacja.© Robert
A tu właśnie mój synek na szczycie jednego z podjazdów.

Synek na szczycie.© Robert






