Wpisy archiwalne w miesiącu
Sierpień, 2014
| Dystans całkowity: | 488.22 km (w terenie 10.80 km; 2.21%) |
| Czas w ruchu: | 24:33 |
| Średnia prędkość: | 19.89 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 61.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 3443 m |
| Liczba aktywności: | 12 |
| Średnio na aktywność: | 40.68 km i 2h 02m |
| Więcej statystyk | |
Tomaszów Lubelski
Wtorek, 5 sierpnia 2014 | dodano:02.10.2014Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 45.00 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 02:16 | Avg: | 19.85 |
| Vmax: | 37.50 | Temp.: | 35.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 267m | Bike: | GT | ||
Kolejny dzień jazdy na Roztoczu.
Tym razem postanowiliśmy pojechać do Tomaszowa Lubelskiego. Jednak aby nie pokonywać trasy tej samej w dwie strony, pojechaliśmy przy okazji zwiedzić w okolicy nowo wybudowaną wieżę widokową.
Pogoda sprzyjała jeździe. Jechało się całkiem fajnie. Na tym odcinku mojemu synowi na liczniku "stuknęło" 6 tys. km. Hm, w takim tempie, to mnie dość szybko dogoni. Ten fakt "uczciliśmy" batonikami i napojem. A jak się później okazało, to całkiem fajnie się jechało. W Tomaszowie jak zwykle, skoczyliśmy na lody, które zawsze tam zjadamy, a co było głównym punktem wyjazdu. Lody ogromne, których nawet w całości nie byliśmy w stanie spałaszować.
W drodze powrotnej cały czas jechaliśmy drogą rowerową. Fajnie było, bo głównie z górki. Wczorajszy etap chyba zaczynał i teraz dawać się we znaki, ponieważ mój syn nieco słabł, więc to ja ciągnąłem "peleton".
A temperatura nadal bardzo fajna, upalnie było.

Z wieży widokowej można zobaczyć ładne krajobrazy © Robert

Wieża widokowa w Suścu © Robert

Krajobraz Roztocza Środkowego, okolice Suśca © Robert
Tym razem postanowiliśmy pojechać do Tomaszowa Lubelskiego. Jednak aby nie pokonywać trasy tej samej w dwie strony, pojechaliśmy przy okazji zwiedzić w okolicy nowo wybudowaną wieżę widokową.
Pogoda sprzyjała jeździe. Jechało się całkiem fajnie. Na tym odcinku mojemu synowi na liczniku "stuknęło" 6 tys. km. Hm, w takim tempie, to mnie dość szybko dogoni. Ten fakt "uczciliśmy" batonikami i napojem. A jak się później okazało, to całkiem fajnie się jechało. W Tomaszowie jak zwykle, skoczyliśmy na lody, które zawsze tam zjadamy, a co było głównym punktem wyjazdu. Lody ogromne, których nawet w całości nie byliśmy w stanie spałaszować.
W drodze powrotnej cały czas jechaliśmy drogą rowerową. Fajnie było, bo głównie z górki. Wczorajszy etap chyba zaczynał i teraz dawać się we znaki, ponieważ mój syn nieco słabł, więc to ja ciągnąłem "peleton".
A temperatura nadal bardzo fajna, upalnie było.

Z wieży widokowej można zobaczyć ładne krajobrazy © Robert

Wieża widokowa w Suścu © Robert

Krajobraz Roztocza Środkowego, okolice Suśca © Robert
Znowu na Roztoczu
Poniedziałek, 4 sierpnia 2014 | dodano:02.10.2014Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 39.28 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 02:03 | Avg: | 19.16 |
| Vmax: | 45.50 | Temp.: | 39.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 202m | Bike: | GT | ||
Nareszcie długo wyczekiwane wakacje, choć względy rodzinne nie pozwoliły nam na ich zakładaną realizację. Tym razem znów z synem wylądowaliśmy na Roztoczu. Niestety, w tym roku nie szykowała nam się żadna turystyczna rowerowa impreza, zatem i z tego byliśmy zadowoleni.
Byliśmy tylko we dwóch, bez reszty rodziny, mogliśmy więc zaplanować swoje wyjazdy, jak chcemy. Na pierwszy ogień poszła "reklamowana" przez moją mamę okolica Ruda Rużaniecka z przepięknym jeziorkiem i zagospodarowanym brzegiem. Jednak aby tam dojechać konieczne było pokonanie jednej dość wymagającej góry. Całą sprawę utrudniał fakt, że było w tym dniu bardzo upalnie. Kiedy wracaliśmy do bazy, termometry pokazywały +39st.C
Niestety takie upały, plus zmęczenie dość dotkliwie wpłynęło na mojego syna, którego pod wieczór bolała głowa. Pech chciał, że akurat nie było żadnych leków pod ręką, ale na szczęście są dobrzy sąsiedzi. Mnie odezwał się naderwany wcześniej mięsień, więc wieczorem potulnie poszliśmy spać.
Byliśmy tylko we dwóch, bez reszty rodziny, mogliśmy więc zaplanować swoje wyjazdy, jak chcemy. Na pierwszy ogień poszła "reklamowana" przez moją mamę okolica Ruda Rużaniecka z przepięknym jeziorkiem i zagospodarowanym brzegiem. Jednak aby tam dojechać konieczne było pokonanie jednej dość wymagającej góry. Całą sprawę utrudniał fakt, że było w tym dniu bardzo upalnie. Kiedy wracaliśmy do bazy, termometry pokazywały +39st.C
Niestety takie upały, plus zmęczenie dość dotkliwie wpłynęło na mojego syna, którego pod wieczór bolała głowa. Pech chciał, że akurat nie było żadnych leków pod ręką, ale na szczęście są dobrzy sąsiedzi. Mnie odezwał się naderwany wcześniej mięsień, więc wieczorem potulnie poszliśmy spać.






