Wpisy archiwalne w kategorii
Średnia przyjemność
| Dystans całkowity: | 4919.77 km (w terenie 776.87 km; 15.79%) |
| Czas w ruchu: | 287:02 |
| Średnia prędkość: | 17.14 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 70.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 31352 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 194 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 173 (89 %) |
| Suma kalorii: | 15046 kcal |
| Liczba aktywności: | 133 |
| Średnio na aktywność: | 36.99 km i 2h 09m |
| Więcej statystyk | |
Praca-dom
Wtorek, 22 maja 2012 | dodano:25.05.2012Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 38.90 | Off-road: | 2.11 | Czas: | 01:43 | Avg: | 22.66 |
| Vmax: | 45.00 | Temp.: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 276m | Bike: | GT | ||
Dziś jak zwykle rowerkiem do pracy. Jednak dziś byłem bardziej zadowolony, ponieważ po pracy szykowała mi się nieco dłuższa jazda w powrotną stronę, bowiem przy okazji miałem załatwić jedną sprawę poza miastem. Fajnie było jak zwykle.
Jechałem jednak dość ruchliwą jezdnią, z fatalną nawierzchnią, więc koniecznie trzeba było uważać.
Jechałem jednak dość ruchliwą jezdnią, z fatalną nawierzchnią, więc koniecznie trzeba było uważać.
Roztocze
Środa, 2 maja 2012 | dodano:09.05.2012Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 36.13 | Off-road: | 3.62 | Czas: | 02:01 | Avg: | 17.92 |
| Vmax: | 57.00 | Temp.: | 33.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 236m | Bike: | GT | ||
Niestety, nasz pobyt na Roztoczu musieliśmy skrócić o jeden dzień. Razem z synem postanowiliśmy z samego rana wyskoczyć na jeszcze jakąś traskę. No cóż, mojemu synowi jakoś ciężko było wstać rano, więc pojechałem sam.
Trasa to nic specjalnego, odwiedziłem stare miejsca, odwiedziłem cmentarz jeszcze przed wyjazdem, ponieważ zbliża się czwarta już rocznica śmierci mego taty. Dalej przejechałem się swoją trasą treningową w tym rejonie.
Było fajnie, bo i pogoda cały czas dopisywała. Mam nadzieję, że uda się jeszcze powtórzyć naszą eskapadę.
A na zdjęciu nieczynny kamieniołom z fajną budką obserwacyjną.

Przejazd mostkiem na rzecze Sopot.
"A to tu, to niby gdzie?."
"W Sopocie" - zna ktoś ten fragment filmu?

Fajne widoczki nad Zalewem w Majdanie Sopockim.


A szlaków jest jeszcze sporo do przejechania.
Trasa to nic specjalnego, odwiedziłem stare miejsca, odwiedziłem cmentarz jeszcze przed wyjazdem, ponieważ zbliża się czwarta już rocznica śmierci mego taty. Dalej przejechałem się swoją trasą treningową w tym rejonie.
Było fajnie, bo i pogoda cały czas dopisywała. Mam nadzieję, że uda się jeszcze powtórzyć naszą eskapadę.
A na zdjęciu nieczynny kamieniołom z fajną budką obserwacyjną.

Kamieniołom niedaleko G.Krzyżowej.© Robert
Przejazd mostkiem na rzecze Sopot.
"A to tu, to niby gdzie?."
"W Sopocie" - zna ktoś ten fragment filmu?

Nad rzeczką Sopot.© Robert
Fajne widoczki nad Zalewem w Majdanie Sopockim.

Zalew w Majdanie Sopockim.© Robert

Korzenie drzewa.© Robert
A szlaków jest jeszcze sporo do przejechania.

Gdzie tu teraz się udać?© Robert
Roztocze
Wtorek, 1 maja 2012 | dodano:08.05.2012Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 43.19 | Off-road: | 9.79 | Czas: | 02:54 | Avg: | 14.89 |
| Vmax: | 30.50 | Temp.: | 34.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 157m | Bike: | GT | ||
To chyba najlepsza do tej pory nasza wyprawa.
Kolejny ciepły dzień, wręcz upalny, znów bowiem miejscami pojawiało się +34st. Tym razem wybrałem taką dość łatwą trasę w głąb Puszczy Solskiej. Jest taka fajna trasa, częściowo nawet asfaltowa, więc dla dziecka w sam raz. Jedynym mankamentem była jego długość, bowiem synek w ten dzień pokonał swój rekord życiowy dzienny - 37 km.
Tym razem pilnowałem już trasy i udało się perfekcyjnie. Część trasy znana mi była już wcześniej, więc byłem pewny. Jednak nie byłem do końca pewien całości. Jednak moje obawy się szybko rozwiały. Fajnie się jechało. Pod koniec syn nieco osłabł z powodu upałów, ale wkrótce był odpoczynek.


Jakoś jeszcze nie wiem, jak tu się wstawia filmiki, więc podaję jedynie link.
Kolejny ciepły dzień, wręcz upalny, znów bowiem miejscami pojawiało się +34st. Tym razem wybrałem taką dość łatwą trasę w głąb Puszczy Solskiej. Jest taka fajna trasa, częściowo nawet asfaltowa, więc dla dziecka w sam raz. Jedynym mankamentem była jego długość, bowiem synek w ten dzień pokonał swój rekord życiowy dzienny - 37 km.
Tym razem pilnowałem już trasy i udało się perfekcyjnie. Część trasy znana mi była już wcześniej, więc byłem pewny. Jednak nie byłem do końca pewien całości. Jednak moje obawy się szybko rozwiały. Fajnie się jechało. Pod koniec syn nieco osłabł z powodu upałów, ale wkrótce był odpoczynek.

W sercu Puszczy Solskiej© Robert

"Czarcie Pole"© Robert
Jakoś jeszcze nie wiem, jak tu się wstawia filmiki, więc podaję jedynie link.
Weekendowe przejażdżki
Niedziela, 22 kwietnia 2012 | dodano:23.04.2012Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 32.17 | Off-road: | 5.60 | Czas: | 02:20 | Avg: | 13.79 |
| Vmax: | 28.00 | Temp.: | 23.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 229m | Bike: | GT | ||
Pogoda dopisała, więc razem z synami odbyliśmy wspaniałe wycieczki po mieście i okolicach. Rowerzystów sporo. Widać, że rośniemy w siłę.
W sobotę pojechaliśmy na miasto, a w niedzielę wycieczka wzdłuż nowej S74 w kierunku Cedzyny, dalej jakoś dojechaliśmy do Woli Kopcowej i powrót przez Masłów do domu. Chłopaki zadowolone, starszy i młodszy. Więc było super.
W sobotę pojechaliśmy na miasto, a w niedzielę wycieczka wzdłuż nowej S74 w kierunku Cedzyny, dalej jakoś dojechaliśmy do Woli Kopcowej i powrót przez Masłów do domu. Chłopaki zadowolone, starszy i młodszy. Więc było super.
Z chłopakami
Niedziela, 18 marca 2012 | dodano:20.03.2012Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 36.02 | Off-road: | 1.90 | Czas: | 02:41 | Avg: | 13.42 |
| Vmax: | 28.50 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 273m | Bike: | GT | ||
Nareszcie pierwszy piękny i w zasadzie letni weekend. I jak tu nie lubić lata. Korzystając z okazji musiałem rozpocząć sezon wspólnych przejażdżek rowerowych z moimi synami. Jeden, na swoim sprzęcie, drugi na foteliku. Tak swoją drogą, to fajny trening tak ciągnąć za sobą jakieś 20 kg.
Dystans jest łączny z dwóch dni. W pierwszy dzień pokręciliśmy po mieście, a jakże by inaczej - ścieżkami i chodnikami. W niedzielę, wybraliśmy się na stadion, zobaczyć czy jeszcze śnieg jest na stoku. Są resztki. Stok teraz głównie opanowany przez ... rowerzystów, którzy chcą jeszcze poszaleć po śniegu. W sumie fajnie, bo jeśli ktoś do tej pory nie jeździł w zimie, to teraz ma namiastkę.
Jedynym minusem naszego wyjścia jest to, że młodszy syn jednak nabawił się kataru. Ale tak wyszło, że to nie przez rower. Nie przeżyłbym chyba.

Dystans jest łączny z dwóch dni. W pierwszy dzień pokręciliśmy po mieście, a jakże by inaczej - ścieżkami i chodnikami. W niedzielę, wybraliśmy się na stadion, zobaczyć czy jeszcze śnieg jest na stoku. Są resztki. Stok teraz głównie opanowany przez ... rowerzystów, którzy chcą jeszcze poszaleć po śniegu. W sumie fajnie, bo jeśli ktoś do tej pory nie jeździł w zimie, to teraz ma namiastkę.
Jedynym minusem naszego wyjścia jest to, że młodszy syn jednak nabawił się kataru. Ale tak wyszło, że to nie przez rower. Nie przeżyłbym chyba.

Odbicie lustrzane.© Robert

Przystanek na moście.© Robert
Zimowa nocka
Środa, 25 stycznia 2012 | dodano:26.01.2012Kategoria W blasku księżyca, Średnia przyjemność
| Dst.: | 31.27 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:30 | Avg: | 20.85 |
| Vmax: | 33.00 | Temp.: | -5.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
Wczoraj po raz pierwszy zimową porą wyszedłem z kumplem pojeździć wieczorkiem. Dla mojego znajomego była to (prawie) pierwszyzna. Jednak sytuacja wymagała przeprowadzenia pewnych testów jazdy zimowej, a głównie nowych oponek z kolcami. Jest to element przygotowań do jakiś zawodów AR w lutym.
Dla mnie to był powrót do fajnych praktyk wspólnych wieczorowych wyjazdów z wiosny. Fajnie było, ale ... zimno. Szczególnie w stopy. Ja co prawda długo nie jeżdżę na rowerze zimową porą, ale chętnie wysłucham cennych porad, co tu zrobić, aby było ciepło.
Dla mnie było to również pierwsze poważne kręcenie, bowiem w tym roku to tak było olewancko do tej pory. Ale na budowanie formy jeszcze mam czas. Zresztą, czy jest ona mi do czegoś potrzebna? No może tylko na planowaną wyprawę z synem na Mazury.
A licznik, dalej coś nawala. Przewyższenia wyszło mi ... 58670 m.
Dla mnie to był powrót do fajnych praktyk wspólnych wieczorowych wyjazdów z wiosny. Fajnie było, ale ... zimno. Szczególnie w stopy. Ja co prawda długo nie jeżdżę na rowerze zimową porą, ale chętnie wysłucham cennych porad, co tu zrobić, aby było ciepło.
Dla mnie było to również pierwsze poważne kręcenie, bowiem w tym roku to tak było olewancko do tej pory. Ale na budowanie formy jeszcze mam czas. Zresztą, czy jest ona mi do czegoś potrzebna? No może tylko na planowaną wyprawę z synem na Mazury.
A licznik, dalej coś nawala. Przewyższenia wyszło mi ... 58670 m.
Praca-dom
Środa, 9 listopada 2011 | dodano:09.11.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 36.64 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:54 | Avg: | 19.28 |
| Vmax: | 51.00 | Temp.: | 11.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 238m | Bike: | GT | ||
Podwójna jazda do i z pracy.
No już nieco zimnawo jest z samego rana. Idzie zima, ale my się zimy nie boimy.
Byłem przy okazji zobaczyć, jak tam idzie budowa nowej ścieżki rowerowej w naszym mieście. Nieco więcej na ten temat w moim blogu - Rowerowe Kielce.

A do rekordu, pozostało zaledwie 20 km.
No już nieco zimnawo jest z samego rana. Idzie zima, ale my się zimy nie boimy.
Byłem przy okazji zobaczyć, jak tam idzie budowa nowej ścieżki rowerowej w naszym mieście. Nieco więcej na ten temat w moim blogu - Rowerowe Kielce.

Budowa nowej ścieżki rowerowej© Robert
A do rekordu, pozostało zaledwie 20 km.
Lekki trening
Poniedziałek, 26 września 2011 | dodano:27.09.2011Kategoria Średnia przyjemność, W blasku księżyca
| Dst.: | 30.40 | Off-road: | 0.02 | Czas: | 01:35 | Avg: | 19.20 |
| Vmax: | 48.50 | Temp.: | 9.0 | HRmax: | 181( 95%) | HRavg | 142( 74%) |
| Cal: | 962kcal | ALT: | 358m | Bike: | GT | ||
Nie udało się w niedzielę, ale udało się wczoraj wieczorem. Co prawda już formy nie zbuduję, więc to było tylko wspólne pokręcenie po okolicy.
No i ...? Można by się zapytać. Hm, a sam nie wiem. Jechało się nawet dobrze, a i podjazd pod Ameliówkę jakoś sprawnie poszedł. Przynajmniej tak mi się wydaje. Co prawda nie wiem, czy to moja forma, czy to raczej zmęczenie startowe moje partnera. I pewnie raczej to drugie. Bo przecież Odyseja za pasem. Ale myślę, że powinno być dobrze. Byleby nic innego nie nawaliło.
To pewnie ostatnia jazda przez imprezą. Konieczny jeszcze przegląd sprzętu, ustawień i w drogę.
No i ...? Można by się zapytać. Hm, a sam nie wiem. Jechało się nawet dobrze, a i podjazd pod Ameliówkę jakoś sprawnie poszedł. Przynajmniej tak mi się wydaje. Co prawda nie wiem, czy to moja forma, czy to raczej zmęczenie startowe moje partnera. I pewnie raczej to drugie. Bo przecież Odyseja za pasem. Ale myślę, że powinno być dobrze. Byleby nic innego nie nawaliło.
To pewnie ostatnia jazda przez imprezą. Konieczny jeszcze przegląd sprzętu, ustawień i w drogę.
Praca-dom
Środa, 24 sierpnia 2011 | dodano:24.08.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 43.13 | Off-road: | 2.28 | Czas: | 02:42 | Avg: | 15.97 |
| Vmax: | 31.00 | Temp.: | 31.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 250m | Bike: | GT | ||
A dziś, po wczorajszych "wyczynach", spokojnie do pracy.
Po pracy również.
A na drugi dzień, wyskoczyłem na stację paliw, aby zatankować ... powietrze do kół. A później ścigałem się z autobusem na buspasie na ul. Warszawskiej. Czemu tam nie ma ścieżki rowerowej? Jedzie się jak w kanapce, z jednej strony zasuwa wielgachny autobus, a z drugiej wariaty w osobówkach. A ty człowieku jedziesz między nimi.
Po pracy również.
A na drugi dzień, wyskoczyłem na stację paliw, aby zatankować ... powietrze do kół. A później ścigałem się z autobusem na buspasie na ul. Warszawskiej. Czemu tam nie ma ścieżki rowerowej? Jedzie się jak w kanapce, z jednej strony zasuwa wielgachny autobus, a z drugiej wariaty w osobówkach. A ty człowieku jedziesz między nimi.
Rajd 6 górek
Wtorek, 23 sierpnia 2011 | dodano:24.08.2011Kategoria Średnia przyjemność, W blasku księżyca
| Dst.: | 36.30 | Off-road: | 0.77 | Czas: | 01:50 | Avg: | 19.80 |
| Vmax: | 60.00 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | 189( 99%) | HRavg | 150( 78%) |
| Cal: | 1327kcal | ALT: | 545m | Bike: | GT | ||
Tak bowiem naszą trasę nazwał mój znajomy, który wymyślił tą trasę.
W sumie nie dość długa, ale chyba za to najlepsze i największe podjazdy zaliczone w okolicy Kielc.
Ponieważ dzień już coraz krótszy, więc o 21.30 jest już ponownie ciemno, można wobec tego zacząć ponownie się umawiać na nocne jazdy. Tak też uczyniliśmy. Trasa fajna, bowiem zawierała najlepsze podjazdy w naszym regionie.
Moja żona jak usłyszała, że wjeżdżaliśmy na te górki, po to tylko, aby na szczycie zawrócić i jechać w dół, stwierdziła, że "to głupota". Hm, no jeśli przyjrzeć się temu z tej drugiej strony, to może i faktycznie tak to wyglądało.
Moja forma, pomimo codziennej jazdy, nie jest jeszcze najlepsza. Nadal lekko odstawałem od znajomych. Wiem, że i tak nie gnali, więc udało mi się tylko "lekko" odstawać. Ale fajnie się jechało. Siłę w nogach czułem, ale jednak męczyłem się szybko. Widać chyba wytrzymałości brak.
Czuję już jednak zmęczenie rowerem, choć tak prawdę mówiąc to po ok. 20 km, zaczęło mi się dobrze jechać. Nawet podjazdy wchodziły.
A trasa to: Dąbrowa-Scholasteria-Ameliówka-Radostowa-Podklonówka-Klonówka (to te tytułowe górki) przez Masłów do domu.
A i jeszcze jeden fakt warty odnotowania. Po raz pierwszy, jak razem z kumplami jeżdżę, to złapaliśmy kapcia, a konkretnie Zenek. Wymiana w świetle lampek - bezcenne.
A drugi fakt, to pobiłem wynik kilometrów z poprzedniego roku.
W sumie nie dość długa, ale chyba za to najlepsze i największe podjazdy zaliczone w okolicy Kielc.
Ponieważ dzień już coraz krótszy, więc o 21.30 jest już ponownie ciemno, można wobec tego zacząć ponownie się umawiać na nocne jazdy. Tak też uczyniliśmy. Trasa fajna, bowiem zawierała najlepsze podjazdy w naszym regionie.
Moja żona jak usłyszała, że wjeżdżaliśmy na te górki, po to tylko, aby na szczycie zawrócić i jechać w dół, stwierdziła, że "to głupota". Hm, no jeśli przyjrzeć się temu z tej drugiej strony, to może i faktycznie tak to wyglądało.
Moja forma, pomimo codziennej jazdy, nie jest jeszcze najlepsza. Nadal lekko odstawałem od znajomych. Wiem, że i tak nie gnali, więc udało mi się tylko "lekko" odstawać. Ale fajnie się jechało. Siłę w nogach czułem, ale jednak męczyłem się szybko. Widać chyba wytrzymałości brak.
Czuję już jednak zmęczenie rowerem, choć tak prawdę mówiąc to po ok. 20 km, zaczęło mi się dobrze jechać. Nawet podjazdy wchodziły.
A trasa to: Dąbrowa-Scholasteria-Ameliówka-Radostowa-Podklonówka-Klonówka (to te tytułowe górki) przez Masłów do domu.
A i jeszcze jeden fakt warty odnotowania. Po raz pierwszy, jak razem z kumplami jeżdżę, to złapaliśmy kapcia, a konkretnie Zenek. Wymiana w świetle lampek - bezcenne.
A drugi fakt, to pobiłem wynik kilometrów z poprzedniego roku.






