Zimowa nocka
Środa, 25 stycznia 2012 | dodano:26.01.2012Kategoria W blasku księżyca, Średnia przyjemność
| Dst.: | 31.27 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:30 | Avg: | 20.85 |
| Vmax: | 33.00 | Temp.: | -5.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
Wczoraj po raz pierwszy zimową porą wyszedłem z kumplem pojeździć wieczorkiem. Dla mojego znajomego była to (prawie) pierwszyzna. Jednak sytuacja wymagała przeprowadzenia pewnych testów jazdy zimowej, a głównie nowych oponek z kolcami. Jest to element przygotowań do jakiś zawodów AR w lutym.
Dla mnie to był powrót do fajnych praktyk wspólnych wieczorowych wyjazdów z wiosny. Fajnie było, ale ... zimno. Szczególnie w stopy. Ja co prawda długo nie jeżdżę na rowerze zimową porą, ale chętnie wysłucham cennych porad, co tu zrobić, aby było ciepło.
Dla mnie było to również pierwsze poważne kręcenie, bowiem w tym roku to tak było olewancko do tej pory. Ale na budowanie formy jeszcze mam czas. Zresztą, czy jest ona mi do czegoś potrzebna? No może tylko na planowaną wyprawę z synem na Mazury.
A licznik, dalej coś nawala. Przewyższenia wyszło mi ... 58670 m.
Dla mnie to był powrót do fajnych praktyk wspólnych wieczorowych wyjazdów z wiosny. Fajnie było, ale ... zimno. Szczególnie w stopy. Ja co prawda długo nie jeżdżę na rowerze zimową porą, ale chętnie wysłucham cennych porad, co tu zrobić, aby było ciepło.
Dla mnie było to również pierwsze poważne kręcenie, bowiem w tym roku to tak było olewancko do tej pory. Ale na budowanie formy jeszcze mam czas. Zresztą, czy jest ona mi do czegoś potrzebna? No może tylko na planowaną wyprawę z synem na Mazury.
A licznik, dalej coś nawala. Przewyższenia wyszło mi ... 58670 m.
Prawie w Alpach
Niedziela, 15 stycznia 2012 | dodano:16.01.2012
| Dst.: | 21.21 | Off-road: | 0.50 | Czas: | 01:25 | Avg: | 14.97 |
| Vmax: | 27.50 | Temp.: | -3.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 200m | Bike: | GT | ||
Zima zapanowała i sypnęło śniegiem. Oczywiście to nie powód, aby nie wyjść na rower.
Dawno nie kręciłem się po mieście, więc chciałem zobaczyć jak wygląda życie rowerowe w mieście. Przy okazji chciałem sprawdzić warunki do uprawiania sportów zimowych. Tak więc wybrałem się kielecką "chlubą", którą władze naszego miasta zawsze chwalą się, gdy mowa o ścieżkach rowerowych, a mianowicie ścieżką od Zalewu aż na Stadion.
Rowerzystów za dużo nie widziałem, zaledwie jednego, ale po śladach widać, że nie jesteśmy sami.

Tak jak można było się spodziewać, to oczywiście ścieżka ta w niektórych częściach wcale nie było odśnieżona, a tak niewiele brakowało. Jak poniżej widać, ciąg pieszy został odśnieżony, a po lewej stronie ścieżka rowerowa zupełnie nie ruszona.

Stoki dopiero w przygotowaniu. Narciarze zaskoczeni, stawili się licznie z całym sprzętem, ale wyciągi nie działają, trwa naśnieżanie. Tak więc, najlepszym moim sportem zimowym jest ... rower.

Jednak co innego mnie zaskoczyło w drodze powrotnej. Na chwilę bowiem przeniosłem się w ... Alpy. Mój licznik rowerowy zaczął coś szwankować i nagle moją wysokość pokazał na wartość nawet ponad 3.000 m n.p.m. Prawie jak w Alpach.

Mało tego, podczas całej trasy pokonałem przewyższenie ponad 21.000 m.

A najśmieszniejsze jest to, że maksymalne nachylenie wyniosło - 99 %. I dałem radę ;-)

Tak więc ciekawie było. Mam nadzieję, że to tylko jakieś chwilowe zawirowania, lub bateria na wyczerpaniu. Przetestujemy następnym razem.
Dawno nie kręciłem się po mieście, więc chciałem zobaczyć jak wygląda życie rowerowe w mieście. Przy okazji chciałem sprawdzić warunki do uprawiania sportów zimowych. Tak więc wybrałem się kielecką "chlubą", którą władze naszego miasta zawsze chwalą się, gdy mowa o ścieżkach rowerowych, a mianowicie ścieżką od Zalewu aż na Stadion.
Rowerzystów za dużo nie widziałem, zaledwie jednego, ale po śladach widać, że nie jesteśmy sami.

Nie jesteśmy sami.© Robert
Tak jak można było się spodziewać, to oczywiście ścieżka ta w niektórych częściach wcale nie było odśnieżona, a tak niewiele brakowało. Jak poniżej widać, ciąg pieszy został odśnieżony, a po lewej stronie ścieżka rowerowa zupełnie nie ruszona.

Ścieżka rowerowa w centrum miasta.© Robert
Stoki dopiero w przygotowaniu. Narciarze zaskoczeni, stawili się licznie z całym sprzętem, ale wyciągi nie działają, trwa naśnieżanie. Tak więc, najlepszym moim sportem zimowym jest ... rower.

Sporty zimowe.© Robert
Jednak co innego mnie zaskoczyło w drodze powrotnej. Na chwilę bowiem przeniosłem się w ... Alpy. Mój licznik rowerowy zaczął coś szwankować i nagle moją wysokość pokazał na wartość nawet ponad 3.000 m n.p.m. Prawie jak w Alpach.

Prawie jak w Alpach.© Robert
Mało tego, podczas całej trasy pokonałem przewyższenie ponad 21.000 m.

Rekordowe przewyższenie.© Robert
A najśmieszniejsze jest to, że maksymalne nachylenie wyniosło - 99 %. I dałem radę ;-)

Nachylenie max 99%.© Robert
Tak więc ciekawie było. Mam nadzieję, że to tylko jakieś chwilowe zawirowania, lub bateria na wyczerpaniu. Przetestujemy następnym razem.
Na dobry początek
Sobota, 7 stycznia 2012 | dodano:07.01.2012
| Dst.: | 10.19 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 00:39 | Avg: | 15.68 |
| Vmax: | 23.00 | Temp.: | 1.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 72m | Bike: | GT | ||
Tak, i znów zaczynamy kolejny sezon. Już 19 z kolei. Jaki będzie? Hm, trzeba mieć nadzieję, że będzie dobry. Plany są, a założenia noworoczne? A jak zwykle, jak co roku ja mam jedno główne: 1000 km. To minimum. A co będzie, to będzie.
Dziś na krótko wyszedłem, aby jakoś zaznaczyć ten początek sezonu. Była Wiśniówka.
Dziś na krótko wyszedłem, aby jakoś zaznaczyć ten początek sezonu. Była Wiśniówka.
Tak więc to na tyle
Sobota, 31 grudnia 2011 | dodano:31.12.2011
| Dst.: | 4.37 | Off-road: | 4.35 | Czas: | 00:33 | Avg: | 7.95 |
| Vmax: | 12.50 | Temp.: | 1.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 56m | Bike: | GT | ||
No i zakończyłem ten rok. Dla mnie bardzo udany, bowiem w końcu udało mi się pokonać mój życiowy roczny rekord. Poza tym udało się przy okazji pokonać i kilka jeszcze innych rekordów, mniejszych. Więc jestem zadowolony z tego sezonu.
Poza tym po raz kolejny miałem okazję uczestniczyć w dwudniowej imprezie - Odysei Ponidziańskiej. Wspaniała impreza i z chęcią pojechałbym jeszcze raz, pomimo ran na tyłku.
A dziś tylko pojeździłem z synem po okolicznym lesie. Musieliśmy jakoś zakończyć konkretnie ten rok.
Tak więc - sezon w pełni udany i oby następny był również udany, czego sobie i wszystkim życzę. Pozdrawia.
Poza tym po raz kolejny miałem okazję uczestniczyć w dwudniowej imprezie - Odysei Ponidziańskiej. Wspaniała impreza i z chęcią pojechałbym jeszcze raz, pomimo ran na tyłku.
A dziś tylko pojeździłem z synem po okolicznym lesie. Musieliśmy jakoś zakończyć konkretnie ten rok.
Tak więc - sezon w pełni udany i oby następny był również udany, czego sobie i wszystkim życzę. Pozdrawia.
Gierek mnie gonił
Piątek, 23 grudnia 2011 | dodano:23.12.2011
| Dst.: | 18.76 | Off-road: | 2.41 | Czas: | 01:08 | Avg: | 16.55 |
| Vmax: | 29.00 | Temp.: | 1.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 129m | Bike: | GT | ||
Dziś rano przed pracą podjechałem do centrum, aby zobaczyć jak to świątecznie jest. Choinki już stoją.
A poza tym jadę sobie ścieżką, a tu nagle goni mnie jakiś burek. Ujada niesamowicie. I słyszę zaraz, jak jakaś paniusia woła: "Gierek, choć tu, Gierek, Gierek, do nogi, zostaw !!". Nie dałem się jednak.
A tu jedna z choinek na Placu Artystów. Jest jeszcze na Rynku, ale zdjęcie wyszło poruszone.

Po pracy pojechałem jeszcze raz na Rynek, tym razem co prawda za dnia, bowiem pracodawca był tak łaskawy, że zwolnił nas wcześniej. Jednak nie robi takiego wrażenia jak wieczorem.

I jakoś dziwnie się dziś wracało, bowiem ostatnio to tylko po ciemku było.
A poza tym jadę sobie ścieżką, a tu nagle goni mnie jakiś burek. Ujada niesamowicie. I słyszę zaraz, jak jakaś paniusia woła: "Gierek, choć tu, Gierek, Gierek, do nogi, zostaw !!". Nie dałem się jednak.
A tu jedna z choinek na Placu Artystów. Jest jeszcze na Rynku, ale zdjęcie wyszło poruszone.

Choinka w Kielcach© Robert
Po pracy pojechałem jeszcze raz na Rynek, tym razem co prawda za dnia, bowiem pracodawca był tak łaskawy, że zwolnił nas wcześniej. Jednak nie robi takiego wrażenia jak wieczorem.

Ratusz i choinka na Rynku kieleckim.© Robert
I jakoś dziwnie się dziś wracało, bowiem ostatnio to tylko po ciemku było.
Ale czad
Środa, 21 grudnia 2011 | dodano:21.12.2011
| Dst.: | 17.13 | Off-road: | 2.41 | Czas: | 00:59 | Avg: | 17.42 |
| Vmax: | 28.50 | Temp.: | -2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 107m | Bike: | GT | ||
Dziś rano -8 st. Łał. Ale co tam, nas twardzieli nic nie ruszy. Ale dziwne również to, że w jednej części miasta drogi czarne, a w drugiej leży cienka warstewka śniegu. Trzeba sobie jeszcze przypomnieć, jak to się jeździ w zimie.
Właśnie stuknęło 2500
Wtorek, 20 grudnia 2011 | dodano:20.12.2011
| Dst.: | 17.07 | Off-road: | 2.41 | Czas: | 00:55 | Avg: | 18.62 |
| Vmax: | 33.00 | Temp.: | 2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 106m | Bike: | GT | ||
Kolejny dzień mroźny w drodze do pracy. Ale, ale. Oto dziś właśnie pękła granica 2.500 km w roku. Uf. Teraz już mogę jeździć bez nerwów.
Śrubowanie
Poniedziałek, 19 grudnia 2011 | dodano:20.12.2011
| Dst.: | 22.21 | Off-road: | 7.56 | Czas: | 01:12 | Avg: | 18.51 |
| Vmax: | 29.00 | Temp.: | 2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 164m | Bike: | GT | ||
Nie, to nie pomyłka, to nie żadne ślubowanie. A śrubowanie. Śrubowanie rekordu życiowego. Już jakiś czas temu pokonałem swoją dotychczasową wielkość pokonanych kilometrów, a teraz podnoszę poprzeczkę jeszcze wyżej.
A że mam okazję ponownie pojeździć do pracy na rowerze, to dodaję kolejne kilometry. Moim celem było pokonanie 2.500 km w roku. A teraz, to luzik.
Obecnie tak sobie jeździ się rowerem po mieście. Przez to, że jest ciemno, musiałem nieco zmodyfikować swoją trasę powrotną z pracy. Wybrałem takie mniej ruchliwe, osiedlowe uliczki. Wydaje mi się, że lampka i odblaski mogą nie wystarczyć.
A że mam okazję ponownie pojeździć do pracy na rowerze, to dodaję kolejne kilometry. Moim celem było pokonanie 2.500 km w roku. A teraz, to luzik.
Obecnie tak sobie jeździ się rowerem po mieście. Przez to, że jest ciemno, musiałem nieco zmodyfikować swoją trasę powrotną z pracy. Wybrałem takie mniej ruchliwe, osiedlowe uliczki. Wydaje mi się, że lampka i odblaski mogą nie wystarczyć.
Jazda po lesie
Niedziela, 4 grudnia 2011 | dodano:05.12.2011
| Dst.: | 8.20 | Off-road: | 7.65 | Czas: | 00:49 | Avg: | 10.04 |
| Vmax: | 18.00 | Temp.: | 9.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 105m | Bike: | GT | ||
Tak generalnie, to jakoś mi się nie chciało wychodzić na rower. Nie miałem zapału, jak to zawsze. Jakaś pogoda nie taka, co mi do tej pory nie przeszkadzało. Jakoś nie mam parcia na wynik, bo liczę na to, że 2,5 tys. jednak uda się w tym roku zrobić.
No, ale jednak musiałem, choć na chwilę. A wszystko to przez żonę, bowiem powiedziała mi, że muszę wyjść, ponieważ pomyśli sobie, że ja to nie jej mąż, że coś mnie odmieniło. Więc, co było robić. Wyszedłem grzecznie.
No, ale jednak musiałem, choć na chwilę. A wszystko to przez żonę, bowiem powiedziała mi, że muszę wyjść, ponieważ pomyśli sobie, że ja to nie jej mąż, że coś mnie odmieniło. Więc, co było robić. Wyszedłem grzecznie.
Praca-dom
Czwartek, 17 listopada 2011 | dodano:23.11.2011
| Dst.: | 21.87 | Off-road: | 4.52 | Czas: | 01:24 | Avg: | 15.62 |
| Vmax: | 28.00 | Temp.: | 2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 133m | Bike: | GT | ||
Kolejna okazja do przejażdżki rowerem do pracy. W drodze powrotnej już coraz ciemniej.
Wpis uzupełniony o lekką jazdę po lesie w niedzielę.
Wpis uzupełniony o lekką jazdę po lesie w niedzielę.






