Krótka wycieczka
Sobota, 7 maja 2011 | dodano:07.05.2011
| Dst.: | 26.36 | Off-road: | 2.25 | Czas: | 01:50 | Avg: | 14.38 |
| Vmax: | 57.00 | Temp.: | 13.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 286m | Bike: | GT | ||
Znalazłem sobie fajną trasę na treningi, nudne treningi, bowiem tą samą drogą. Pojeździłem nieco na zamkniętej ulicy Zagnańskiej. Zamkniętej, ponieważ remontowany jest most nad obwodnicą miasta. Fajnie się jeździ, bo nie ma wcale samochodów. Jest pusto.
Do tego dołożyłem też pierwszą dłuższą wycieczkę razem z synem na jego nowym rowerze, który dostał na komunii. Jest zachwycony. Muszę go teraz tylko nauczyć, jak takiego roweru używać. Pojeździliśmy nieco po mieście.
Do tego dołożyłem też pierwszą dłuższą wycieczkę razem z synem na jego nowym rowerze, który dostał na komunii. Jest zachwycony. Muszę go teraz tylko nauczyć, jak takiego roweru używać. Pojeździliśmy nieco po mieście.
Praca-dom
Środa, 4 maja 2011 | dodano:04.05.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 39.74 | Off-road: | 9.26 | Czas: | 02:53 | Avg: | 13.78 |
| Vmax: | 46.50 | Temp.: | 14.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 324m | Bike: | GT | ||
To w zasadzie zbieranina ostatnich kilku wyjazdów, m.in. inauguracja sezonu jazdy razem z młodszym synkiem na foteliku, trochę jazdy świątecznej, trochę jazdy ze starszym synem na jego nowym rowerze, który dostał wczoraj na I Komunię Św. A ponieważ większość trasy, to wyjazd (na chwilę) do pracy, zatem i taki tytuł.
Ale dziś rano zimno było. Już dawno schowałem "pakiet zimowy", a tu trzeba było szukać czegoś w zastępstwie. Ponieważ miałem tylko wpaść do pracy na chwilę, to zahaczyłem o wjazd pod pomnik na Kadzielni.
Po pracy już pogoda była lepsza i było cieplej.
No i nawet nie zauważyłem, jak mi stuknęło na Bikestats 7.000 km.
Ale dziś rano zimno było. Już dawno schowałem "pakiet zimowy", a tu trzeba było szukać czegoś w zastępstwie. Ponieważ miałem tylko wpaść do pracy na chwilę, to zahaczyłem o wjazd pod pomnik na Kadzielni.
Po pracy już pogoda była lepsza i było cieplej.
No i nawet nie zauważyłem, jak mi stuknęło na Bikestats 7.000 km.
Praca-dom
Wtorek, 26 kwietnia 2011 | dodano:27.04.2011
| Dst.: | 26.02 | Off-road: | 9.35 | Czas: | 01:39 | Avg: | 15.77 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 177m | Bike: | GT | ||
Szkoła znów zamknięta, pogoda fajna, więc okazja, do spalenia po świątecznego jedzenia. Choć akurat w moim przypadku, to jakoś w tym roku nie było obżarstwa. Ale ponieważ w dniu wczorajszym pół dnia spędziłem za kierownicą, więc to dodatkowo mnie zmobilizowało do wyjścia na rower i pojechania do pracy.
Dystans ten uzupełniony jest sobotnią jazdą po lesie. Kurcze co za pech, spotkałem ponownie tego samego psa (przynajmniej tak mi się wydaje), co mnie w zeszłym roku dziabnął w nogę. Ale wolałem się nie wdawać z nim w dyskusję. Zrobiłem odwrót i ... w nogi.
Dystans ten uzupełniony jest sobotnią jazdą po lesie. Kurcze co za pech, spotkałem ponownie tego samego psa (przynajmniej tak mi się wydaje), co mnie w zeszłym roku dziabnął w nogę. Ale wolałem się nie wdawać z nim w dyskusję. Zrobiłem odwrót i ... w nogi.
Leśny trening
Sobota, 23 kwietnia 2011 | dodano:23.04.2011
| Dst.: | 9.71 | Off-road: | 9.35 | Czas: | 00:38 | Avg: | 15.33 |
| Vmax: | 40.00 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 103m | Bike: | GT | ||
Po zakończeniu przygotowań świątecznych, udało się na chwilę wyskoczyć do lasu. Dawno już tam nie byłem. Fajnie się jeździło. Ścieżki leśne rozjeżdżone przez quady. Ścieżki leśne zaśmiecone przez wycinkę. Jakieś 100 m musiałem przedzierać się przez zwalone drzewa, gałęzie. Straszne. Obiłem sobie nogę przez pedał. Eh.
Jeździło się fajnie, coraz lepiej.
Jeździło się fajnie, coraz lepiej.
Praca-dom
Czwartek, 21 kwietnia 2011 | dodano:21.04.2011
| Dst.: | 16.81 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 00:47 | Avg: | 21.46 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 80m | Bike: | GT | ||
Szkoła zamknięta, dzieciaki mają wolne, ładna pogoda - więc okazja, aby do pracy pojechać rowerem.
Myślałem, że będzie chłodno, ale tylko nad zalewem czuło się poranny chłód. Poza tym, nic szczególnego.
No a po pracy, prosto do domu, ponieważ znów synek coś gorączkuje. A tu znów pod wiatr. No ale cieplutko się zrobiło. Kurcze, rano zimno, po południu za ciepło. Ale w sumie to nareszcie robi się ciepło.
Myślałem, że będzie chłodno, ale tylko nad zalewem czuło się poranny chłód. Poza tym, nic szczególnego.
No a po pracy, prosto do domu, ponieważ znów synek coś gorączkuje. A tu znów pod wiatr. No ale cieplutko się zrobiło. Kurcze, rano zimno, po południu za ciepło. Ale w sumie to nareszcie robi się ciepło.
Dwa "diabełki"
Wtorek, 19 kwietnia 2011 | dodano:20.04.2011Kategoria Średnia przyjemność, W blasku księżyca
| Dst.: | 42.09 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 02:11 | Avg: | 19.28 |
| Vmax: | 48.00 | Temp.: | 4.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 408m | Bike: | GT | ||
Znów walkę stoczyły aniołek i diabełek. Aniołek, to też w pewnym sensie diabełek, szczególnie dla mojej żony. Szczególnie jak wychodzę pojeździć wieczorową porą.
Tak więc z jednej strony była niechęć i ... "nie chce mi się". Ale tym razem zwyciężył ten pozytywny diabełek. Dawno nie jeździłem, nie mam okazji, nie mam czasu w dzień, więc czemu nie. A jeszcze jak w grę wchodziła trasa do Świętej Katarzyny (jak się o tym dopiero później dowiedziałem).
Razem z kumplem wykręciliśmy nawet fajną traskę. Całe szczęście, że było głównie równo i z góry. Musimy kiedyś powtórzyć tą trasę w odwrotnym kierunku. Ale do tego muszę się bardziej przygotować kondycyjnie. Ale i tak chyba było nieźle, ponieważ na takim dystansie średnia wyszła pow. 19 km/h, co jest póki co najwyższą moją w tym roku. No i jakoś nawet dobrze mi się jechało. Pod koniec tylko już mnie tyłek zaczął boleć. Widać, że nie przyzwyczajony do dłuższych dystansów.
Ale wieczór było ładny, wspaniały, duży księżyc, taka duża pomarańczowa kula. Mnóstwo gwiazd. Ale jednak i zimno. Jak kończyliśmy, to była raptem 4 st. Stopy później w wannie odmrażałem.
Muszę również w końcu odpalić pulsometr, aby wiedzieć jak to jest z tą kondycją.
Aby do następnego razu.
Tak więc z jednej strony była niechęć i ... "nie chce mi się". Ale tym razem zwyciężył ten pozytywny diabełek. Dawno nie jeździłem, nie mam okazji, nie mam czasu w dzień, więc czemu nie. A jeszcze jak w grę wchodziła trasa do Świętej Katarzyny (jak się o tym dopiero później dowiedziałem).
Razem z kumplem wykręciliśmy nawet fajną traskę. Całe szczęście, że było głównie równo i z góry. Musimy kiedyś powtórzyć tą trasę w odwrotnym kierunku. Ale do tego muszę się bardziej przygotować kondycyjnie. Ale i tak chyba było nieźle, ponieważ na takim dystansie średnia wyszła pow. 19 km/h, co jest póki co najwyższą moją w tym roku. No i jakoś nawet dobrze mi się jechało. Pod koniec tylko już mnie tyłek zaczął boleć. Widać, że nie przyzwyczajony do dłuższych dystansów.
Ale wieczór było ładny, wspaniały, duży księżyc, taka duża pomarańczowa kula. Mnóstwo gwiazd. Ale jednak i zimno. Jak kończyliśmy, to była raptem 4 st. Stopy później w wannie odmrażałem.
Muszę również w końcu odpalić pulsometr, aby wiedzieć jak to jest z tą kondycją.
Aby do następnego razu.
Jazda bez celu
Niedziela, 10 kwietnia 2011 | dodano:11.04.2011
| Dst.: | 13.28 | Off-road: | 3.94 | Czas: | 00:48 | Avg: | 16.60 |
| Vmax: | 47.00 | Temp.: | 9.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 154m | Bike: | GT | ||
Miałem dziś wcale nie wyjść, ale plany rodzinne się lekko zmieniły, więc jak zwykle wykorzystałem okazję.
Co prawda to nie była tak znów bez celu jazda. Zawsze jest choćby przyjemność, a to też jakiś cel wyjścia. Ale tym razem "szukam" kilometrów, bo nie jestem na razie wyjeżdżony. Tak więc kręciłem się w kółko po jednej drodze.
Co prawda to nie była tak znów bez celu jazda. Zawsze jest choćby przyjemność, a to też jakiś cel wyjścia. Ale tym razem "szukam" kilometrów, bo nie jestem na razie wyjeżdżony. Tak więc kręciłem się w kółko po jednej drodze.
Prawie powtórka
Sobota, 2 kwietnia 2011 | dodano:04.04.2011
| Dst.: | 26.29 | Off-road: | 7.04 | Czas: | 01:27 | Avg: | 18.13 |
| Vmax: | 53.00 | Temp.: | 15.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 248m | Bike: | GT | ||
I znów powtórka, ale tym razem za dnia i prawie po takiej samej trasie. Jak zwykle miałem mało czasu, więc kierunek obrałem podobny, do mojej poprzedniej jazdy, tzn. na Wiśniówkę. Jedynie skręciłem nieco wcześniej, pomijając Zagnańsk. Były podjazdy i były na nich ciężkie chwile. Ale jeszcze tu wrócę.
Dystans nieco uzupełniony, przez wieczorne rozruszanie kości na mojej ścieżce pożarowej.
Dystans nieco uzupełniony, przez wieczorne rozruszanie kości na mojej ścieżce pożarowej.
Powrót do dobrych praktyk
Czwartek, 31 marca 2011 | dodano:04.04.2011Kategoria W blasku księżyca
| Dst.: | 26.49 | Off-road: | 1.74 | Czas: | 01:23 | Avg: | 19.15 |
| Vmax: | 54.50 | Temp.: | 10.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 238m | Bike: | GT | ||
Tą krótką wycieczką nastąpił powrót do dobrych praktyk z poprzedniego roku, gdzie wraz ze znajomymi jeździliśmy po okolicach wieczorową porą. Dla mnie to okazało się super wyjście, ponieważ w ciągu dnia trudno jest zorganizować chwilę wolnego. A tak, wieczorem domownicy już prawie śpią, więc jest okazja.
Na początek trasa krótka i niezbyt wymagająca, jak to mi się wydawało. Ale pojawiło się kilka podjazdów, na których wymiękałem. Niestety widać brak formy. Tak więc pojechaliśmy do Wiśniówki, dalej przez Lekomin i Zagnańsk, wróciliśmy do domów. Fajnie było, bo już ciepło. Mam nadzieję, na powtórzenie podobnego wypadu.
Na początek trasa krótka i niezbyt wymagająca, jak to mi się wydawało. Ale pojawiło się kilka podjazdów, na których wymiękałem. Niestety widać brak formy. Tak więc pojechaliśmy do Wiśniówki, dalej przez Lekomin i Zagnańsk, wróciliśmy do domów. Fajnie było, bo już ciepło. Mam nadzieję, na powtórzenie podobnego wypadu.
Zmiany, zmiany, zmiany
Niedziela, 13 marca 2011 | dodano:14.03.2011
| Dst.: | 12.25 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:04 | Avg: | 11.48 |
| Vmax: | 24.00 | Temp.: | 19.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 80m | Bike: | GT | ||
Nareszcie pogoda cudna na rower. Od samego rana w głowie układałem sobie trasę, gdzie to ja nie pojadę. Miałem dylematy, ale w końcu zdecydowałem się na jedną trasę. Czekałem tylko, kiedy mój młodszy synek pójdzie spać.
W końcu ta chwila nadeszła. Zacząłem się ubierać. A tu nagle słyszę głos starszego syna: "tatusiu, czy mogę pojechać z tobą?"
Hm, cóż było robić. Zmiana planów. Jako, że mam dobre serce i rodzina to dla mnie numer jeden, zgodziłem się. Wiedziałem jednak, że to już nie będzie to, co mogło by być. Pomyślałem, że trzeba było "uciec" wcześniej, jak mnie znajomy zapraszam. No, ale niestety, wówczas nie dało rady. Za wcześnie.
Tak więc pojechaliśmy sobie razem elegancko ścieżką rowerową nad zalew. Synek zadowolony, bo pojeździł razem ze mną i pojechał gdzieś dalej, niż tylko po osiedlu. No a ja, cóż - mnie to chyba pozostała jazda nocna, aby w pełni być usatysfakcjonowanym.
Jednak ten rok taki cały może być, bowiem nowy rower z okazji pierwszej komunii stoi i czeka na syna. Mnie to też cieszy, ponieważ rośnie mi kompan do wspólnych wycieczek.
W końcu ta chwila nadeszła. Zacząłem się ubierać. A tu nagle słyszę głos starszego syna: "tatusiu, czy mogę pojechać z tobą?"
Hm, cóż było robić. Zmiana planów. Jako, że mam dobre serce i rodzina to dla mnie numer jeden, zgodziłem się. Wiedziałem jednak, że to już nie będzie to, co mogło by być. Pomyślałem, że trzeba było "uciec" wcześniej, jak mnie znajomy zapraszam. No, ale niestety, wówczas nie dało rady. Za wcześnie.
Tak więc pojechaliśmy sobie razem elegancko ścieżką rowerową nad zalew. Synek zadowolony, bo pojeździł razem ze mną i pojechał gdzieś dalej, niż tylko po osiedlu. No a ja, cóż - mnie to chyba pozostała jazda nocna, aby w pełni być usatysfakcjonowanym.
Jednak ten rok taki cały może być, bowiem nowy rower z okazji pierwszej komunii stoi i czeka na syna. Mnie to też cieszy, ponieważ rośnie mi kompan do wspólnych wycieczek.






