o mnie

  • '07 r. (BS) - 16550.77 km
  • off-road - 3682.30 km 22.25%
  • czas jazdy - 40d 18h 23m
  • avg. - 16.92 km/h
  • od'94-09.14 - 30.120 km
  • moje pełne statystyki

  • Rowerowe Kielce



  • baton rowerowy bikestats.pl


    Moje skromne rekordy (max):
    rocznie - 3.601 km ('12)
    miesięcznie - 558 km (VIII'12)
    dziennie - 161 km ('01)
    Vmax. - 71 km/h ('07)

    wykresy roczne

    Wykres roczny blog rowerowy Robert.bikestats.pl

    linki

    szukaj


    Witam wszystkich free counters Zapraszam ponownie.

    Pogoda w Kielcach

    Praca-dom

    Piątek, 11 marca 2011 | dodano:11.03.2011
    Dst.:19.13Off-road:1.66 Czas:01:07Avg:17.13
    Vmax:29.00Temp.:8.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:104mBike:GT

    Korzystając z okazji, że żona na urlopie, postanowiłem dziś do pracy przyjechać na rowerku. Musiałem się "bić" ze sobą, ponieważ z jednej strony (jak zawsze) ciągnie mnie na rower, ale z drugiej to jakoś zawsze "ktoś" mi za uchem krzyczy: e, nie wygłupiaj się, zimno, może padać, wiatr silny, tak mereziato jest.
    Często z tego boju wychodzę przegrany i rezygnuję, czego później żałuję. Dziś się nie dałem i mimo faktycznie nie najlepszej pogody przyjechałem do pracy. A w pracy, już na nikim to nie robi wrażenia. Wiedzą, że z "nienormalnymi" o tych sprawach się nie rozmawia.
    Tak więc pojechałem sobie ścieżką elegancko, powolutku, tak aby zdążyć na czas. Miejscami musiałem uważać na lód, aby przykładowo nie wpaść do zalewu.
    A po pracy nieco dłuższą drogą spokojnie dojechałem do domu. Wcześniej "usprawiedliwiłem się" u żony, że nieco później będę niż zwykle.

    Rowerowy dołek

    Niedziela, 6 marca 2011 | dodano:07.03.2011
    Dst.:15.24Off-road:11.46 Czas:01:02Avg:14.75
    Vmax:48.50Temp.:0.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:155mBike:GT

    Coś dziwnego ostatnio mam. Niby ciągnie mnie na rower, a jak już wyjdę, to jakoś opadam z emocji i szczerze mówiąc, poszedłbym do domu. Sam nie wiem, co to jest. A może jakoś kolarski dołek psychiczny. A może po prostu nie mam formy i ciężko się jeździ?
    Dlatego też i tym razem byłem krótko w lesie. W sumie to nawet fajnie się zrobiło pod koniec, ale nie chciałem zostawać na siłę.
    I jeszcze jedno, coś mi koło dostało pionowego bicia. Czyżby się wypaczyło?
    Tym razem pojechałem sobie na nieco inną ścieżkę pożarową, w kierunku Kostomłotów. Fajna trasa, lubię też tam jeździć. Długa prosta, a pod koniec niezły podjazd. Czasami to i sarny można spotkać na drodze.

    Trening leśny

    Niedziela, 27 lutego 2011 | dodano:02.03.2011
    Dst.:14.63Off-road:11.79 Czas:00:57Avg:15.40
    Vmax:40.00Temp.:-1.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:149mBike:GT

    Fajna pogoda, ładna niedziela się zrobiła, więc okazja do jazdy. A jak zwykle, jak nie mam czasu, to jadę do lasu. Choć przydało by się nieco więcej kilometrów przejeżdżać. Ale cóż, byle do wiosny i do dłuższego dnia, do cieplejszych wieczorów.

    Jazda po lesie

    Sobota, 19 lutego 2011 | dodano:22.02.2011
    Dst.:15.81Off-road:9.12 Czas:01:29Avg:10.66
    Vmax:26.50Temp.:-5.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:152mBike:GT

    Korzystając z okazji wyszedłem na rowerek do pobliskiego lasu na tradycyjne "moje" ulubione trasy. Chciałem sobie pojeździć bezsensownie po jednej drodze pożarowej, ale akurat spacerowała jakaś paniusia z pieskami, a co przy mojej awersji do tych stworzeń, zmuszony byłem pojechać w las.
    Fajnie się jechało, momentami dość niepewnie. A to ze względu na fakt, że jechało się po lodzie, który momentami trzaskał i nie wiadomo było, czy i kiedy pęknie. Jednak okazało się, że wcześniej mróz musiał być na tyle spory, że wszystko wytrzymało.
    Zjazd leśną przecinką. © Robert

    Muszę również zaznaczyć, że część z tej trasy należy do wspólnej jazdy z moim synem. Pierwsza w tym roku. On zachwycony, ponieważ po raz pierwszy jeździł w zimie i po śniegu. Niezłe robił drifty tylnym kołem. Stąd taka moja niska średnia.

    Praca-dom

    Poniedziałek, 7 lutego 2011 | dodano:07.02.2011
    Dst.:17.05Off-road:2.24 Czas:00:54Avg:18.94
    Vmax:28.50Temp.:7.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:102mBike:GT

    Zatęskniłem za wakacjami, gdzie to dość często jeździłem do pracy rowerem. Dziś ponownie nadarzyła się okazja, aby przesiąść się na rower.
    Fajnie znów śmignąć ulicami miasta. Widać jednak, że kierowcy zapomnieli o rowerzystach i nikt na mnie nie zwracał uwagi. No może tylko jeden gość trąbnął sobie, jak jechałem chwilę środkiem ulicy, ponieważ chciałem ominąć sporą kałużę.
    Jest już fajnie, bo widno na tyle, że rano i po południu można obyć się bez lampek. No ale na wszelki wypadek zabrałem ze sobą.
    Szkoda tylko, że to ostatni raz ... w te ferie.
    Z pracy powrót bez większych przeszkód. Jedynie to wiatru nie było, na co liczyłem, bo szybciej bym jechał. I zdążyłem przed zmierzchem.

    Zostałem zakasowany

    Sobota, 29 stycznia 2011 | dodano:31.01.2011
    Dst.:21.54Off-road:1.59 Czas:01:23Avg:15.57
    Vmax:27.50Temp.:-5.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:146mBike:GT

    Korzystając z ładnej pogody, a mając nieco wolnego, wybrałem się zobaczyć jak tam stoki narciarskie w naszym mieście. Zaczęły się bowiem ferie zimowe i trzeba z dzieciakiem pojeździć na nartach.
    Ale dziś zostałem zakasowany. Jadę sobie bowiem najbardziej uczęszczaną ścieżką rowerową. Jedyny ma drodze jestem, więc wszystkie oczy na mnie: "jaki to czubek jedzie, patrzcie ludzie". Dojeżdżam do głównej ulicy naszego miasta, więc poprawiam sylwetkę, prostuję plecy, wciągam brzuch, pełen lansik. A tu nagle po lewej śmiga mnie jakaś laska na rowerku. Oniemiałem. Nie przypuszczałem, że ktoś mnie może tak zakasować. A tym bardziej dziewczyna. Bowiem w zimie mało można spotkać jeżdżących dziewczyn. No i śmignęła tak, że ją ledwo później dogoniłem.
    Więc taką miałem przygodę. Coś przynajmniej działo się.
    A na stokach śnieg leży, ludzi póki co mało. Więc jest dobrze.
    Wracałem już, jak słońce zaczęło zachodzić nad naszym zalewem.
    Nad zalewem kieleckim. © Robert

    No i teraz mam najlepsze otwarcie roku. Nieźle.

    Zima wróciła.

    Niedziela, 23 stycznia 2011 | dodano:24.01.2011
    Dst.:12.57Off-road:12.25 Czas:00:59Avg:12.78
    Vmax:24.50Temp.:-1.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:117mBike:GT

    Znowu sypnęło śniegiem. A było już tak fajnie. Na szczęście jeszcze nie ma na tyle tego śniegu, aby nie można było pojeździć.
    Jak się zbierałem, to akurat zaczęło strasznie mocno sypać. I żona mi się pyta: "No i co, idziesz?" I zaraz po tym dodała: "Ja wiem, że Ciebie to nie wiem co jest w stanie zatrzymać. śnieg - nie, zimno - nie koniecznie, wiatr - w gdzież tam". A ja spokojnie się ubierałem. Odparłem, "...że może tylko ulewa".
    A dziś pojeździłem na swojej ścieżce. O dziwo spotkałem jakiegoś starszego ode mnie gościa, który na szczęście przetarł szlak, ale i tak ciężko było utrzymać tor jazdy szerokości ok. 10 cm., oczywiście i jego tempo.
    Znowu zima nastała. © Robert

    Ale się podziało

    Sobota, 1 stycznia 2011 | dodano:07.01.2011Kategoria Średnia przyjemność
    Dst.:37.11Off-road:0.00 Czas:02:20Avg:15.90
    Vmax:34.50Temp.:-1.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:308mBike:GT

    Nowy sezon pora zacząć.
    Jako, że bardzo często ostatnio zaczynałem sezon w pierwszy dzień nowego roku, tak też i było teraz. Pomimo nie najlepszej pogody, której później miałem szczerze dość, wybrałem się do niedalekiej miejscowości, aby zobaczyć stok narciarski. Nie to, że to ja jeżdżę, ale chciałem synowi pokazać coś innego. Moim ulubionym sportem zimowym jest ... jazda na rowerze.
    Jakoś tak zdawało mi się, że do Niestachowa jest w sumie nie daleko, więc nie powinno być problemem. A jednak, owszem i jest niedaleko, no ale jak dawno się nie jeździło tyle kilometrów, jak jeszcze był potężny wiatr, który zdecydowanie utrudniał mi jazdę. Momentami myślałem, że podmuch wiatru przewróci mnie. Dawno już nie pamiętam, aby w takim wietrze jeździł. Psa bym nie wygonił na taką pogodę. Pewnie mijający mnie kierowcy pukali się w czoło, mówiąc pewnie, że co za głupek w taką pogodę wybrał się na rower.
    No nic, jednak dojechałem jakoś na stok. Zobaczyłem co trzeba i pora wracać. Nie za bardzo miałem na to ochotę, ponieważ wiedziałem, że tym razem będzie właśnie pod wiatr i będzie jeszcze gorzej. I tak też było. Jeden odcinek prostej, to myślałem, że nie ukończę.
    Jednak jakoś dojechałem do miasta. Ale moje zadowolenie szybko wywiał wiatr. Bowiem w pewnym momencie, na dohamowaniu, zaczęło mi coś stukać w kole. No ale jakoś się jechało. Ponieważ byłem blisko domu (jakieś 1,3 km), to mówię jakoś dojadę. Guzik, nagle okazało się, że jadę bez powietrza w kole. No mówię, ładnie. Łatek nie ma, dętki nowej nie ma. Patrzę, a tu spory gwóźdź wbity jest w moją oponę, który przeszedł z boku opony. Jak to się stało, sam nie wiem. Fakt faktem, że do domu musiałem wracać piechotą. A ponieważ był silny wiatr i obawiałem się wychłodzenia, więc zacząłem truchtać. Jakoś dotarłem do domu, ledwo żywy.
    Tak też zaczął się mój sezon. Od pecha. Mam nadzieję, że już wyczerpałem na ten sezon limit podobnych zdarzeń.
    <<Góźdź żelazny, skąd tu góźdź?>> © Robert

    Jeszcze jedno ujęcie. © Robert

    Widok nieco z góry. © Robert

    A tu wspomniany jeden ze stoków w Niestachowie.
    Inne sporty zimowe. © Robert

    To by było na tyle

    Poniedziałek, 27 grudnia 2010 | dodano:01.01.2011
    Dst.:7.75Off-road:7.55 Czas:00:34Avg:13.68
    Vmax:27.00Temp.:-10.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT: 64mBike:GT

    Zaległy wpis, ale wówczas nie wiedziałem, że to będzie mój ostatni w tym roku. Dość krótki, bo i zimno i jak zwykle - nie ma na tyle czasu. Moja ścieżka ładnie odśnieżona, więc można było fajnie sobie pojeździć.
    Tu "moja" ścieżka treningowa.
    Ładna zimowa sceneria. © Robert

    A tu coroczna "moda" zimowa w postaci zaklejonych niektórych dziur na kasku. Wiatr już tak nie wyziębia głowy.
    "Moda" zimowa. © Robert

    A co do podsumowania.
    Generalnie niczym się nie wyróżnił. Pokonałem więcej kilometrów w porównaniu w zeszłym rokiem. Na uwagę zasługują dwa fakty:
    1. po raz pierwszy jeździłem w wakacje rowerem,
    2. brałem udział w dwudniowym rajdzie rowerowym (Odyseja Rożnowska).
    Szczególnie cenne dla mnie było uczestnictwo w odysei, pomimo, że jednak najlepiej się nie sprawiłem. No ale jestem ponownie wdzięczny swojemu partnerowi za zaproszenie.
    Generalnie sezon nawet udany i jestem z niego zadowolony. Mam jednocześnie nadzieję, że ten nadchodzący rok będzie obfitował w równie ciekawe wydarzenia rowerowe w moim życiu. I oby tak było, czego i innym życzę.

    Samochód w rzece

    Niedziela, 12 grudnia 2010 | dodano:13.12.2010
    Dst.:9.54Off-road:1.12 Czas:00:47Avg:12.18
    Vmax:19.50Temp.:0.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT: 83mBike:GT

    Zima nieco "puściła", więc wybrałem się na krótką przejażdżkę zimową. Już sam nie wiem co jest lepsze: czy ostra zima i mróz, czy odwilż i ciapa, i dużo wody. Chyba już lepsze jest to pierwsze, bo przynajmniej jakoś się jeździ. A tak, to śnieg rozmokły. Jeszcze jak ubity, to jakoś się jedzie. Ale jak już wpadnie się w zaspę, to koniec jazdy.
    Pojechałem sobie dziś do Wiśniówki boczną drogą przez Dąbrowę. Chciałem wjechać na szczyt góry, jednak nie miałem na tyle przyczepności i koła kręciły się w kółko. Dałem sobie spokój.
    W sumie daleko nie zajechałem, ponieważ robiło się ciemno, a nie zabrałem ze sobą żadnego oświetlenia.
    Ponieważ do tej pory jakoś nie było okazji, a i zapomniałem o tym, ale chciałem pokazać nowy sposób parkowania. Jeśli nie ma miejsca na parkingu, to można zaparkować w ... rzece. Tak widać uczynił jeden kierowca w moim mieście. Dobrze, że to mała rzeczka i chyba woda nie dostała się do środka. A poniżej zamieszczam zdjęcie.
    Nowy sposób parkowania. © Robert


    kategorie

    mój "sprzęt"

    GT 24679 km
  • od '99-09.14 - 24.663 km
  • znajomi

    wszyscy znajomi(9)

    Wyniki mojego syna: button stats bikestats.pl

    archiwum