o mnie

  • '07 r. (BS) - 16550.77 km
  • off-road - 3682.30 km 22.25%
  • czas jazdy - 40d 18h 23m
  • avg. - 16.92 km/h
  • od'94-09.14 - 30.120 km
  • moje pełne statystyki

  • Rowerowe Kielce



  • baton rowerowy bikestats.pl


    Moje skromne rekordy (max):
    rocznie - 3.601 km ('12)
    miesięcznie - 558 km (VIII'12)
    dziennie - 161 km ('01)
    Vmax. - 71 km/h ('07)

    wykresy roczne

    Wykres roczny blog rowerowy Robert.bikestats.pl

    linki

    szukaj


    Witam wszystkich free counters Zapraszam ponownie.

    Pogoda w Kielcach

    Co tak jasno?

    Wtorek, 25 maja 2010 | dodano:26.05.2010Kategoria W blasku księżyca
    Dst.:26.67Off-road:2.88 Czas:01:21Avg:19.76
    Vmax:59.00Temp.:8.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:282mBike:GT

    Takie pytanie w pierwszej kolejności zadawałem sobie, jak wyszedłem ponownie (po dłuższej przerwie) na rower wieczorową porą. Nawet nie przypuszczałem, że o 21.30 nie ma całkowitych ciemności. Fakt, że i księżyc w pełni wspaniale świecił. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą aparatu, bo w drodze powrotnej, jadąc "pod księżyc", momentami bardzo fajne zdjęcia by były. Muszę przy następnej okazji pamiętać o zabraniu aparatu.
    A trasa to jak zwykle, taka spokojna. Jeden tylko obowiązkowy wjazd na górkę, gdzie max jest 16% nachylenia.
    Kielce - Dąbrowa - Wiśniówka - Zagnańsk - Kielce

    Przekroczone stany

    Wtorek, 18 maja 2010 | dodano:18.05.2010
    Dst.:13.16Off-road:0.00 Czas:01:04Avg:12.34
    Vmax:26.50Temp.:9.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:134mBike:GT

    Niestety, stany zostały przekroczone. Stany mojej determinacji oczywiście. Nie wytrzymałem i musiałem wyjść na rower. Musiałem nieco odpocząć. Chciałem przy okazji zobaczyć, jak jeździ się w taką pogodę po lesie.
    A jeździ się ... hm, ciekawie. Głównie, to jest baaaaaardzo mokro. Praktycznie cały czas woda i woda. Czasami to nawet wypada jechać małym strumykiem, ponieważ nie ma innej możliwości. Dodatkowo jest ślisko, szczególnie na korzeniach. Dobrze jest mieć dobre oponki.
    Już nie będę wspominał, że momentami nie da się jechać z powodu ścinki drzew i ogólnego bałaganu w lesie.
    Tak więc w sumie fajnie było, pomimo, że ubłociłem się i zmokłem. Ale później zupełnie inne samopoczucie.
    I jeszcze jedno, to wyjście było również takim miłym dodatkiem (od żony) do ... prezentu urodzinowego.
    A poniżej kilka fotek z wyjazdu.
    Ścinka drzew i bałagan w lesie. © Robert

    Jazda leśnym strumyczkiem. © Robert

    A czasami droga jest całkiem nieprzejezdna. © Robert

    Ładnie przyozdobione butki rowerowe. © Robert

    Jeszcze jeden strumyczek. © Robert

    Potrzebowałem tego

    Wtorek, 11 maja 2010 | dodano:11.05.2010
    Dst.:11.91Off-road:7.30 Czas:00:38Avg:18.81
    Vmax:43.50Temp.:18.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:106mBike:GT

    Akurat dziś bardzo chciałem wyjść na rower. Dziś bowiem mija druga rocznica nagłej śmierci mojego OJCA.
    Chciałem w ten sposób odpocząć od codziennych spraw i powspominać cudowne chwile, które razem przeżyliśmy.
    Niestety dziś nie mogłem pojeździć ze swoim kumplem, więc sam się wybrałem na krótką jazdę. Pokręciłem się głównie po ulicach miasta. "Zatankowałem" powietrze do opon. Jazda skończyła się na mojej ścieżce leśnej.
    Tu miało być spokojnie, bo już wieczór się zbliżał. Ale zacząłem wspominać, jak to mój Tata uczył mnie jazdy na rowerze. Pamiętam doskonale w jakich to było okolicznościach, dokładnie w jakim miejscu. Pamiętam rower jaki wtedy miałem. Pamiętam, jak cieszyłem się, że jeżdżę już na dwóch kółkach. Pamiętam, jak nie chciałem się wówczas zatrzymać, jeżdżąc w kółko po boisku, z obawy, że później nie będę umiał ruszyć. Ale Tata znów mi pomógł i wytłumaczył co i jak się startuje.
    Pamiętam również jak byłem poważnie chory (staw biodrowy) i jak Tata zrobił mi specjalne mocowanie na jedną nogę, abym mógł jeździć na swoim zielonym "Pelikanie". Kręciłem wówczas tylko jedną nogą.
    Pamiętam naszą pierwszą dalszą jazdę, kiedy to wybraliśmy się na pobliski tor od wyścigów samochodowych. Strasznie byłem wykończony i zmęczony tą jazdą. Ale i jednocześnie bardzo szczęśliwy z tej wycieczki. Miałem jeszcze wtedy rower, który był o wiele za duży dla mnie. Ale byłem dumny z niego, ponieważ to właśnie tata mi go wystał w kolejkach.
    I jak tak wspominałem, jak przypominały mi się wszystkie te momenty, to zbierała się we mnie złość, czemu tak się stało, czemu teraz, czemu ON. I momentami dość mocno naciskałem na pedały, gdzie prędkość wyniosła nawet 31 km/h. Ale tego potrzebowałem. To był mój czas, to było dla Niego.

    Po okolicznych lasach

    Niedziela, 2 maja 2010 | dodano:04.05.2010
    Dst.:10.96Off-road:10.76 Czas:00:53Avg:12.41
    Vmax:30.00Temp.:17.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:147mBike:GT

    Cóż, pogoda nie dopisała w ten weekend, więc i z majówki nici. Jakoś tak nie miałem chęci na jazdę, dlatego wyszedłem krótko pokręcić po lesie. Było kilka wzniesień i podjazdów. Jednak nic szczególnego.

    Zamiast maratonu

    Niedziela, 25 kwietnia 2010 | dodano:25.04.2010
    Dst.:20.73Off-road:20.53 Czas:01:32Avg:13.52
    Vmax:47.00Temp.:13.0 HRmax:188( 98%)HRavg144( 75%)
    Cal: 1076kcalALT:253mBike:GT

    Dziś niedaleko mojego miasta odbywał się pierwszy z cyklu maratonów w ramach Świętokrzyskiej Ligi Rowerowej. Ja niestety nie mogłem uczestniczyć, więc postanowiłem zrobić sobie taką namiastkę maratonu.
    Wybrałem się również w teren. Jednak niestety w niektóre drogi nie dało się wjechać, ponieważ były strasznie zdewastowane przez sprzęt leśny. Nie raz musiałem przenosić rower przez gałęzie. No ale udało się nieco pokręcić po okolicznych lasach.
    No i tym razem pojechałem nieco dalej w "dzicz" tam, gdzie nie ma ludzi z ich g... psami, które gryzą. Po moich ostatnich przygodach wolałem nie kusić ponownie losu.

    A miało być spokojnie

    Piątek, 23 kwietnia 2010 | dodano:23.04.2010Kategoria W blasku księżyca, Średnia przyjemność
    Dst.:30.23Off-road:0.00 Czas:01:38Avg:18.51
    Vmax:56.50Temp.:2.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:365mBike:GT

    Dziś nastawiałem się na lajtowe kręcenie. Nawet mi to pasowało, ponieważ miałem lekką przerwę od jazdy z powodu ugryzienia przez psa. Noga bolała mnie dość długo i obawiałem się tego wyjścia. Ucieszyłem się, że mojemu znajomemu również pasowało bardziej spokojnie, ponieważ za tydzień na kolejny już rajd przygodowy, więc nie ma co się przemęczać. Dlatego nawet nie zabrałem pulsometra.
    A wyszło inaczej. Znów Klonówka, znów Ameliówka. Na szczęście było to spokojne podjeżdżanie. Mnie początkowo ciężko szło. Widać braki w jeździe. Jakoś mi się nie kręciło. No ale pod koniec rozkręciłem się. I tak nawiasem mówiąc szkoda, że się skończyło.
    Dziś to nawet nieco odważniej już zjeżdżałem, ponieważ ponownie ustawiłem sobie klocki, więc hamulce były bardziej sprawne.
    W sumie fajne wyjście, ale szkoda, że tak zimno jeszcze jest.

    Nad zalew

    Niedziela, 18 kwietnia 2010 | dodano:22.04.2010
    Dst.:10.40Off-road:3.39 Czas:00:50Avg:12.48
    Vmax:24.50Temp.:24.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT: 82mBike:GT

    Dziś po raz pierwszy w tym roku pojechałem razem z synem na dalszy wyjazd. Wybraliśmy się nad zalew i nieco dalej ścieżką rowerową do najbliższego placu zabaw.
    Powrót nieco inną trasą. Synek zadowolony, bo pojechał w inne miejsce, niż tylko przed domem. Trzeba go przygotowywać do innych wyjść.
    A mnie taka spokojna jazda też się przydała, ponieważ po ugryzieniu przez psa musiałem nieco odpuścić ostrą jazdę. Noga już prawie się wygoiła. No i chyba wściekły nie będę.
    I co jeszcze, dziś pogoda była super. Miejscami było nawet 24 st. Niczym lato.

    Ugryzienie psa

    Niedziela, 11 kwietnia 2010 | dodano:11.04.2010
    Dst.:4.17Off-road:3.97 Czas:00:27Avg:9.27
    Vmax:20.00Temp.:12.0 HRmax:175( 92%)HRavg142( 74%)
    Cal: 290kcalALT: 66mBike:GT

    Dziś miałem nie miłą przygodę. Zawsze nie lubiłem psów, bo wg mnie są głupie i latają za rowerami. Tak też się stało. Jadąc ścieżką leśną nagle z krzaków wyskoczył taki burek - wilczur i cap mnie w nogę. Na szczęście jakoś nie mocno, ale noga boli. Ślad jest. Nogi zginać nie mogę, ponieważ ugryzł mnie pod kolanem. Dlatego tak mało dziś kilometrów. Jak ja nie lubię psów.
    Nie mam dobrych wspomnień z psami. Uraz do nich mam od małego, kiedy to też jeden dotkliwie mnie pogryzł. Stąd moja niechęć do psów. I jak do tej pory nie mam powodów, aby moje nastawienie do nich się zmieniło.

    Powtórka z rozrywki

    Środa, 7 kwietnia 2010 | dodano:08.04.2010Kategoria Średnia przyjemność, W blasku księżyca
    Dst.:33.97Off-road:0.00 Czas:01:52Avg:18.20
    Vmax:49.50Temp.:6.0 HRmax:188( 98%)HRavg147( 77%)
    Cal: 1218kcalALT:501mBike:GT

    Dziś kolejna jazda w ciemnościach. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie, ponieważ z kumplem rozpoczęliśmy jazdę o 21.30, a w przenośni - moja lampka już pada i słabo świeciła, czego rezultatem było wpadnięcie w dwie dziury zalane wodą.
    Dziś była powtórka z rozrywki, tzn. pojechaliśmy na testy taką samą trasą, jak poprzednio. I pomimo, że jakoś wskazania tego nie pokazują, to czuję, że lepiej mi się jechało. Dalej męczyłem się na podjazdach, szczególnie tym ostatnim 3 km na Klonówkę. Wyszło mi kilometrów nieco mniej, czas nieco dłuższy, średnia nieco niższa, ale przewyższenie nieco wyższe. Więc czuję pewien progres, ale ... tak może mi się tylko wydawać.
    No nie było dziś prób odebrania koszulki w czerwone grochy, ponieważ było nas tylko dwóch.
    A no i w końcu mam moją koszulkę teamową. Teraz to poszalejemy.
    No i postanowienie na najbliższą przyszłość, aby pojeździć coś po terenie, bo ostatnio jakoś odpuściłem sobie. Tak więc Zenek musimy po terenie pojeździć.

    Na drugą stronę

    Niedziela, 4 kwietnia 2010 | dodano:05.04.2010Kategoria Pełnia szczęścia
    Dst.:53.00Off-road:0.00 Czas:02:46Avg:19.16
    Vmax:71.00Temp.:18.0 HRmax:186( 97%)HRavg150( 78%)
    Cal: 1384kcalALT:438mBike:GT

    Dziś postanowiłem skoczyć na drugą stronę miasta, czyli na część zachodnią. Ostatnio jakoś często mam okazję jeździć drogami po wschodniej części, ponieważ mam bliżej do końca miasta. A i mam blisko znajomego, który ciągle mnie wyciąga w te rejony. A przecież górki są także w innych częściach regionu.
    A tak to było nieco dalej, ale równie fajne trasy, co do tej pory. Na uwagę zasługuje szczególnie jeden podjazd, który ciągnie się ok. 2 km i momentami ma 13%. To tam moje HRmax osiągnęło 97%. Ale za to jaki później zjazd, gdzie wyrównałem swój rekord prędkości - 71 km/h.
    Trasa: Kielce-Kostomłoty-Bugaj-Oblęgorek-Malmurzyn-Pępice-Miedziana Góra-Kielce


    kategorie

    mój "sprzęt"

    GT 24679 km
  • od '99-09.14 - 24.663 km
  • znajomi

    wszyscy znajomi(9)

    Wyniki mojego syna: button stats bikestats.pl

    archiwum