Ojeju ...
Sobota, 23 stycznia 2010 | dodano:23.01.2010
| Dst.: | 7.14 | Off-road: | 2.60 | Czas: | 00:28 | Avg: | 15.30 |
| Vmax: | 30.00 | Temp.: | -11.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 50m | Bike: | GT | ||
... ale zimno było. Co prawda wyszedłem na krótko, bo jakoś nie jestem przyzwyczajony do tak niskich temperatur. Ciepła wystarczyło na pół godziny jazdy. Uważam, że przy dalszej jeździe, trzeba zastosować chyba jakieś normalne kozaki zimowe. Tak to było w porządku, ale marzły mi nogi, tu niestety nie mam jeszcze odpowiedniego "sprzętu".
Mój rekord zimna: -11 st.C., a odczuwalna -25 st.C., ponieważ dość mocno wiało.
Wyjście miało głównie na celu testy nowego "bawitka", modułu GPS i oprogramowania do nawigacji w terenie. Super. Wszystko działa jak należy. Teraz się już nie zgubię.
Mój rekord zimna: -11 st.C., a odczuwalna -25 st.C., ponieważ dość mocno wiało.
Wyjście miało głównie na celu testy nowego "bawitka", modułu GPS i oprogramowania do nawigacji w terenie. Super. Wszystko działa jak należy. Teraz się już nie zgubię.
Mus był
Sobota, 9 stycznia 2010 | dodano:10.01.2010
| Dst.: | 9.06 | Off-road: | 1.25 | Czas: | 00:46 | Avg: | 11.82 |
| Vmax: | 31.00 | Temp.: | -2.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 125m | Bike: | GT | ||
Nawet nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę musiał przymusowo wyjść na rower. Mus był, ponieważ musiałem jechać do apteki po leki dla dziecka. A samochód był tak skuty lodem, że pewnie z 1 godz. zajęło by mi jego odmrażanie. A ponieważ nie miałem za bardzo czasu, więc jedynym słusznym rozwiązaniem był rower.
Pogoda paskudna, bo ślisko i wietrznie. Na dodatek zaczął padać marznący deszcz. No ale trudno. Kolega napisał mi, że mnie porąbało. Nieźle co, ale fakt, że nie widziałem żadnego innego rowerzysty na trasie.
Jak tak sobie jechałem, to doszedłem do wniosku, że gdybym nie musiał rano odwozić dziecka do szkoły, to pewnie jeździł bym rowerem do pracy. To efekt moich ostatnich przygód z samochodem i jego awariami. Jest 9 stycznia, a ja już wymieniałem komputer samochodowy oraz alternator. Łącznie wydałem 1.800 zł, za takie pieniądze to pewnie pełny XTR byłby.
Pogoda paskudna, bo ślisko i wietrznie. Na dodatek zaczął padać marznący deszcz. No ale trudno. Kolega napisał mi, że mnie porąbało. Nieźle co, ale fakt, że nie widziałem żadnego innego rowerzysty na trasie.
Jak tak sobie jechałem, to doszedłem do wniosku, że gdybym nie musiał rano odwozić dziecka do szkoły, to pewnie jeździł bym rowerem do pracy. To efekt moich ostatnich przygód z samochodem i jego awariami. Jest 9 stycznia, a ja już wymieniałem komputer samochodowy oraz alternator. Łącznie wydałem 1.800 zł, za takie pieniądze to pewnie pełny XTR byłby.

Zimowa przeprawa© Robert
Po(d) Wiśniówkę
Sobota, 2 stycznia 2010 | dodano:02.01.2010
| Dst.: | 16.64 | Off-road: | 3.30 | Czas: | 01:04 | Avg: | 15.60 |
| Vmax: | 29.50 | Temp.: | -4.0 | HRmax: | 174( 91%) | HRavg | 139( 73%) |
| Cal: | 604kcal | ALT: | 165m | Bike: | GT | ||
Miało być 4 godz., a wyszło 1 godz., ale i tak było fajnie. Dziś nawet lepiej się jechało niż wczoraj, ponieważ nie było tak mokro, nie było tyle wody. Pojechałem do Wiśniówki, później na chwilę do Masłowa II (bo tam fajny podjazd jest), w drodze powrotnej zahaczyłem o Dąbrowę, i do domu.
Witaj Nowy Sezonie
Piątek, 1 stycznia 2010 | dodano:01.01.2010
| Dst.: | 12.21 | Off-road: | 2.79 | Czas: | 01:00 | Avg: | 12.21 |
| Vmax: | 26.50 | Temp.: | 0.0 | HRmax: | 170( 89%) | HRavg | 136( 71%) |
| Cal: | 572kcal | ALT: | 129m | Bike: | GT | ||
Tia, nareszcie, co prawda długo nie trzeba było czekać, no ale zawsze to nowy sezon. Nowe wyzwania i nowe nadzieje. Nadzieje na lepszy sezon, na bardziej przyjazny rowerowo. Dziecko mam już większe, fotelik jest, więc liczę na więcej.
A jak wyjdzie, to zobaczymy.
Dziś pojechałem sobie ponownie na działki, ponieważ tam jedynie można było pojeździć. Wszędzie, albo śniegu sporo, albo dużo wody. Pogoda nawet znośna, nie za zimno, bez wiatru.
Nawet wyszło mi "podreperowanie nerwów" po dniu wczorajszym.
Zatem z nowymi nadziejami, witam.

A jak wyjdzie, to zobaczymy.
Dziś pojechałem sobie ponownie na działki, ponieważ tam jedynie można było pojeździć. Wszędzie, albo śniegu sporo, albo dużo wody. Pogoda nawet znośna, nie za zimno, bez wiatru.
Nawet wyszło mi "podreperowanie nerwów" po dniu wczorajszym.
Zatem z nowymi nadziejami, witam.

Zimowa sceneria.© Robert

Mój prezent "mikołajkowy".© Robert
Po śniegu
Wtorek, 29 grudnia 2009 | dodano:29.12.2009
| Dst.: | 15.04 | Off-road: | 5.89 | Czas: | 01:06 | Avg: | 13.67 |
| Vmax: | 32.00 | Temp.: | -2.0 | HRmax: | 181( 95%) | HRavg | 148( 77%) |
| Cal: | 684kcal | ALT: | 158m | Bike: | GT | ||
Tak w zasadzie to dziś po raz pierwszy tej zimy jeździłem po śniegu. Wcześniej nie miałem okazji. W takim momencie zawsze jadę na działki, gdzie jest wyjeżdżona droga z ubitym śniegiem. Szkoda tylko, że taka krótka.
Wcześniej jeszcze pojechałem sobie do pobliskiego lasu, a później na Świnią Górę.
No i dziś zrezygnowałem z SPD-ów, w zamian za "kozaczki". Było już lepiej.
Wcześniej jeszcze pojechałem sobie do pobliskiego lasu, a później na Świnią Górę.
No i dziś zrezygnowałem z SPD-ów, w zamian za "kozaczki". Było już lepiej.

Na śniegu© Robert
5.000
Niedziela, 27 grudnia 2009 | dodano:27.12.2009
| Dst.: | 10.31 | Off-road: | 10.11 | Czas: | 00:50 | Avg: | 12.37 |
| Vmax: | 28.50 | Temp.: | 0.0 | HRmax: | 168( 88%) | HRavg | 129( 67%) |
| Cal: | 414kcal | ALT: | 94m | Bike: | GT | ||
Ponieważ już na dystansie jakoś mi nie zależy, postanowiłem nieco pojeździć technicznie. Zatem był las i jazda w terenie, między drzewami, krótkie podjazdy. Kto wie, być może był to mój ostatni raz w tym roku.
I jeszcze jedno, nawet nie wiedziałem, że dziś "pękło" mi 5 tys. km na Bikestats, czyli od 2007 r. Niektórzy robią tyle w 2 miesiące. Ale co tam. Nie mam po prostu więcej czasu. I tyle.
I jeszcze jedno, nawet nie wiedziałem, że dziś "pękło" mi 5 tys. km na Bikestats, czyli od 2007 r. Niektórzy robią tyle w 2 miesiące. Ale co tam. Nie mam po prostu więcej czasu. I tyle.
Odpoczynek
Sobota, 26 grudnia 2009 | dodano:26.12.2009
| Dst.: | 19.68 | Off-road: | 3.96 | Czas: | 01:06 | Avg: | 17.89 |
| Vmax: | 45.00 | Temp.: | 4.0 | HRmax: | 187( 98%) | HRavg | 147( 77%) |
| Cal: | 682kcal | ALT: | 217m | Bike: | GT | ||
Korzystając z chwili wolnego wyszedłem nieco odpocząć po świętach. Przy okazji był test prezentu Mikołajkowego - nowe siodełko SKN San Marco. Nieco twardawe, ale wydaje się być wygodnym. Niestety, konieczne są nieco dłuższe testy, na które zapewne przyjdzie czas nieco później. Tak czy inaczej nie wiem czy jest bardziej wygodne, ale na pewno ładniej wygląda.
Po Błękitnym Oceanie
Niedziela, 13 grudnia 2009 | dodano:14.12.2009Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.95 | Off-road: | 6.90 | Czas: | 01:42 | Avg: | 18.21 |
| Vmax: | 38.50 | Temp.: | -5.0 | HRmax: | 183( 96%) | HRavg | 151( 79%) |
| Cal: | 1115kcal | ALT: | 283m | Bike: | GT | ||
Zimno. Czuć już marznące palce.
Fajnie było tak ... "żeglować". Dziś nie wiedziałem, gdzie mam pojechać. Czy do kumpeli z pracy, która jest w przeddzień porodu, czy do kumpla, aby go "ostrzec". Wybrałem kumpla, bowiem za bardzo ważną sprawę miałem do niego.
Musiałem wyjść, i dzięki mojej żonie, że dała mi nieco wolnego, pomimo sporego mrozu. Choć może -5 st. C. to nie za wiele, no ale zawsze. Plus wiatr, to robiło się jeszcze zimniej.
A musiałem wyjść, ponieważ w sobotę uczestniczyłem w rozmowie kwalifikacyjnej do nowej pracy. Jednym z pytań była znajomość strategii "Błękitnego Oceanu". Niestety, nie wiedziałem. Ale myślę, że prezesa "urzekłem" innymi odpowiedziami. Teraz pozostaje tylko czekać na telefon. I to jest najgorsze.

Fajnie było tak ... "żeglować". Dziś nie wiedziałem, gdzie mam pojechać. Czy do kumpeli z pracy, która jest w przeddzień porodu, czy do kumpla, aby go "ostrzec". Wybrałem kumpla, bowiem za bardzo ważną sprawę miałem do niego.
Musiałem wyjść, i dzięki mojej żonie, że dała mi nieco wolnego, pomimo sporego mrozu. Choć może -5 st. C. to nie za wiele, no ale zawsze. Plus wiatr, to robiło się jeszcze zimniej.
A musiałem wyjść, ponieważ w sobotę uczestniczyłem w rozmowie kwalifikacyjnej do nowej pracy. Jednym z pytań była znajomość strategii "Błękitnego Oceanu". Niestety, nie wiedziałem. Ale myślę, że prezesa "urzekłem" innymi odpowiedziami. Teraz pozostaje tylko czekać na telefon. I to jest najgorsze.

Zaczęło się.© Robert

Zaczęło się. I nawet wyciąg dla dzieci już poskładany.© Robert
Nocny "Bartek"
Piątek, 4 grudnia 2009 | dodano:04.12.2009Kategoria W blasku księżyca, Średnia przyjemność
| Dst.: | 31.02 | Off-road: | 5.59 | Czas: | 01:32 | Avg: | 20.23 |
| Vmax: | 53.50 | Temp.: | 5.0 | HRmax: | 189( 99%) | HRavg | 158( 83%) |
| Cal: | 1036kcal | ALT: | 272m | Bike: | GT | ||
Kolejna, druga już nocna jazda. Tym razem udało się namówić kumpla, który jeszcze zwołał jednego i taką paczką pojechaliśmy do Wiśniówki, Kajetanów, Zagnańsk. Tu przystanek pod Dębem Bartek. Legenda głosi, że jest to jedno z najstarszych drzew w Polsce (ok. 1200 lat). Jestem jednak nieco rozczarowany, ponieważ myślałem, że będzie jakoś bardziej uwidoczniony, jak na pomnik przyrody przystało. Choćby oświetlony. A tu nic. Ledwo go widać. A szkoda.
Dalej pojechaliśmy do Samsonowa. Tu ruiny dawnej huty okazale się prezentują. No ale kumple jakoś nie za bardzo lubią robić zdjęcia, więc tylko przemknęliśmy obok. Dalej pojechaliśmy jakąś terenową drogą. Momentami nie wiadomo było gdzie się jedzie. Takie ciemno. Nieco błądząc i zastanawiając się, w którą stronę uderzyć, jakoś dojechaliśmy do trasy na Kielce.
Później szutrówką, skrótem dojechaliśmy pod mój dom i tu się rozstaliśmy.
Tym razem wziąłem aparat, ale widać nie umiem robić zdjęć nocnych, więc zdjęcia są kiepskiej jakości. Ale to zawsze coś. Muszę gdzieś poczytać o nocnych zdjęciach.
Ale po raz kolejny było super. Teraz mam ewentualnie drugiego kompana do nocnych wypadów, bowiem Pawłowi takie coś też nieźle się podobało. Oby do następnego razu.

Dalej pojechaliśmy do Samsonowa. Tu ruiny dawnej huty okazale się prezentują. No ale kumple jakoś nie za bardzo lubią robić zdjęcia, więc tylko przemknęliśmy obok. Dalej pojechaliśmy jakąś terenową drogą. Momentami nie wiadomo było gdzie się jedzie. Takie ciemno. Nieco błądząc i zastanawiając się, w którą stronę uderzyć, jakoś dojechaliśmy do trasy na Kielce.
Później szutrówką, skrótem dojechaliśmy pod mój dom i tu się rozstaliśmy.
Tym razem wziąłem aparat, ale widać nie umiem robić zdjęć nocnych, więc zdjęcia są kiepskiej jakości. Ale to zawsze coś. Muszę gdzieś poczytać o nocnych zdjęciach.
Ale po raz kolejny było super. Teraz mam ewentualnie drugiego kompana do nocnych wypadów, bowiem Pawłowi takie coś też nieźle się podobało. Oby do następnego razu.

Ekipa w pełnym składzie© Robert

Mój rowerek nocą pod Bartkiem© Robert
Mógłbym tak długo ...
Niedziela, 29 listopada 2009 | dodano:30.11.2009Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 46.19 | Off-road: | 3.01 | Czas: | 02:20 | Avg: | 19.80 |
| Vmax: | 49.50 | Temp.: | 10.0 | HRmax: | 187( 98%) | HRavg | 155( 81%) |
| Cal: | 1635kcal | ALT: | 339m | Bike: | GT | ||
... e, chyba jednak długo był nie mógł. Dusza by chciała. Wszystko przez brak formy.
Dziś miałem więcej czasu wolnego, więc wykorzystałem to na dłuższą jazdę. To wszystko oczywiście dzięki mojej kochanej żonce, która zajęła się chłopakami.
W pierwszej kolejności pojechałem zobaczyć, gdzie jest zlokalizowana przychodnia w Bilczy, a dalej pojechałem przez Kowalę i dojechałem do Sitkówki-Nowin. Dalej miałem jeszcze plany do Piekoszowa, no ale już czas się kończył.
Bardzo fajnie było. Szkoda, że częściej nie mam takich możliwości. Ale dobre i to.
A to już zdjęcie z drogi powrotnej nad zalewem kieleckim.
Dziś miałem więcej czasu wolnego, więc wykorzystałem to na dłuższą jazdę. To wszystko oczywiście dzięki mojej kochanej żonce, która zajęła się chłopakami.
W pierwszej kolejności pojechałem zobaczyć, gdzie jest zlokalizowana przychodnia w Bilczy, a dalej pojechałem przez Kowalę i dojechałem do Sitkówki-Nowin. Dalej miałem jeszcze plany do Piekoszowa, no ale już czas się kończył.
Bardzo fajnie było. Szkoda, że częściej nie mam takich możliwości. Ale dobre i to.
A to już zdjęcie z drogi powrotnej nad zalewem kieleckim.

Nad kieleckim zalewem.© Robert






