Ścieżka treningowa
Sobota, 31 stycznia 2009 | dodano:31.01.2009
| Dst.: | 5.86 | Off-road: | 5.66 | Czas: | 00:24 | Avg: | 14.65 |
| Vmax: | 21.50 | Temp.: | -3.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 36m | Bike: | GT | ||
Krótkie rozruszanie starych kości po ostatnim spinningu.
Nareszcie
Niedziela, 25 stycznia 2009 | dodano:25.01.2009
| Dst.: | 19.14 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 01:09 | Avg: | 16.64 |
| Vmax: | 40.50 | Temp.: | 4.0 | HRmax: | 180( 92%) | HRavg | 139( 71%) |
| Cal: | 693kcal | ALT: | 205m | Bike: | GT | ||
Po dwóch tygodniach przerwy udało się wyjść. Ciężko było, bo po chorobie byłem nieco osłabiony. Poza tym rower po awarii nie działa perfekcyjnie. Pomimo wymiany łańcucha, do wymiany jest jeszcze kaseta, bo ten nowy łańcuch przeskakuje.
Dziś pojechałem do Masłowa.
Dziś pojechałem do Masłowa.
AWARIA
Niedziela, 4 stycznia 2009 | dodano:05.01.2009
| Dst.: | 4.05 | Off-road: | 1.80 | Czas: | 00:20 | Avg: | 12.15 |
| Vmax: | 24.00 | Temp.: | -2.0 | HRmax: | 165( 85%) | HRavg | 139( 71%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 42m | Bike: | GT | ||
Dziś wyszedłem na krótko, nawet bardzo krótko. Przytrafiła mi się bowiem awaria, która w zasadzie po 2,6 km uniemożliwiła mi dalszą jazdę.
A zaczęło się od tego, że na początku, po przejechaniu pierwszego kilometra zauważyłem, że mam małą ilość powietrza w przednim kole. Więc zatrzymałem, dopompowałem nieco, aby dojechać do najbliższej stacji. Tam zrobiłem co należało i mając nadzieję, że dalej będzie wszystko w porządku, ruszyłem dalej.
Nic bardziej mylnego, po przejechaniu ok. 500 m, na lekkim podjeździe nagle stanąłem, ponieważ poczułem, że jakby łańcuch mi spadł. Zabieram się za odpowiednie czynności, a tu ... nie ma łańcucha. Ukradli łańcuch, czy co? Jak się okazało, łańcuch ... zerwany, leżał sobie dwa metry wcześniej. Zakląłem szpetnie. Niby miałem skuwacz, ale szczerze mówiąc, jeszcze nigdy go nie używałem, więc nie za bardzo miałem ochotę na "zabawę" na śniegu i mrozie. Zakręciłem więc łańcuch na kierownicy i, ponieważ było z górki, zjechałem jak najbliżej domu. Dalej na piechotę.
Ale mojego pecha to nie koniec, najgorsze dopiero miało nastąpić. Nieco wkurzony na całą tą sytuację, w końcu straciłem okazję do jazdy, postanowiłem wyprać ciuchy, które po ostatnim czasie już mocno "pachniały". I tak wszystko wrzuciłem do pralki, proszek i pstryk, start. Woda się leje pięknie. Niby nic, ale (o czym się dowiedziałem nieco później) zapomniałem wyjąć z kieszeni komórkę. Niestety, nie przeżyła tej próby. Więc kur... się na maksa. Szlag trafił komórkę i wszystkie kontakty, których nigdzie nie mam zapisanych. Jasna cholera.
Taki miałem wczoraj "cudowny" dzień.
A zaczęło się od tego, że na początku, po przejechaniu pierwszego kilometra zauważyłem, że mam małą ilość powietrza w przednim kole. Więc zatrzymałem, dopompowałem nieco, aby dojechać do najbliższej stacji. Tam zrobiłem co należało i mając nadzieję, że dalej będzie wszystko w porządku, ruszyłem dalej.
Nic bardziej mylnego, po przejechaniu ok. 500 m, na lekkim podjeździe nagle stanąłem, ponieważ poczułem, że jakby łańcuch mi spadł. Zabieram się za odpowiednie czynności, a tu ... nie ma łańcucha. Ukradli łańcuch, czy co? Jak się okazało, łańcuch ... zerwany, leżał sobie dwa metry wcześniej. Zakląłem szpetnie. Niby miałem skuwacz, ale szczerze mówiąc, jeszcze nigdy go nie używałem, więc nie za bardzo miałem ochotę na "zabawę" na śniegu i mrozie. Zakręciłem więc łańcuch na kierownicy i, ponieważ było z górki, zjechałem jak najbliżej domu. Dalej na piechotę.
Ale mojego pecha to nie koniec, najgorsze dopiero miało nastąpić. Nieco wkurzony na całą tą sytuację, w końcu straciłem okazję do jazdy, postanowiłem wyprać ciuchy, które po ostatnim czasie już mocno "pachniały". I tak wszystko wrzuciłem do pralki, proszek i pstryk, start. Woda się leje pięknie. Niby nic, ale (o czym się dowiedziałem nieco później) zapomniałem wyjąć z kieszeni komórkę. Niestety, nie przeżyła tej próby. Więc kur... się na maksa. Szlag trafił komórkę i wszystkie kontakty, których nigdzie nie mam zapisanych. Jasna cholera.
Taki miałem wczoraj "cudowny" dzień.
Kolejny fajny dzień
Sobota, 3 stycznia 2009 | dodano:03.01.2009
| Dst.: | 13.54 | Off-road: | 13.34 | Czas: | 00:54 | Avg: | 15.04 |
| Vmax: | 24.50 | Temp.: | -7.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 99m | Bike: | GT | ||
Dziś nieco mniej czasu, którego wystarczyło na spokojną jazdę po ścieżce treningowej. No i dziś zimno było. Jak kończyłem, to licznik pokazywał -7 st. Brrrr.
NOWY SEZON
Piątek, 2 stycznia 2009 | dodano:02.01.2009
| Dst.: | 20.10 | Off-road: | 17.57 | Czas: | 01:33 | Avg: | 12.97 |
| Vmax: | 27.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 284m | Bike: | GT | ||
Pora zacząć nowy sezon i nową zabawę. Ten rok będę traktował raczej ulgowo, ponieważ rodzina mi się powiększy i będzie mniej czasu na rower.
Dziś zaczęło się zimowo, w pewnym momencie dość mocno sypał śnieg. No ale jeszcze aż tak dużo go nie spadło, więc swobodnie można pojeździć po lesie.
Dzisiejsza trasa, to: wokół Masłowa, w pierwszej kolejności na Świnią Górę, później na Dalnię i Białą, na koniec jeden raz ścieżką treningową.
Dziś zaczęło się zimowo, w pewnym momencie dość mocno sypał śnieg. No ale jeszcze aż tak dużo go nie spadło, więc swobodnie można pojeździć po lesie.
Dzisiejsza trasa, to: wokół Masłowa, w pierwszej kolejności na Świnią Górę, później na Dalnię i Białą, na koniec jeden raz ścieżką treningową.
Koniec tegorocznego sezonu.
Środa, 31 grudnia 2008 | dodano:31.12.2008
| Dst.: | 14.21 | Off-road: | 13.97 | Czas: | 00:57 | Avg: | 14.96 |
| Vmax: | 0.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
No, i to by było na tyle w tym roku. W sumie to całkiem niezły wyszedł mi ten rok. Kolejny rekord, i to nie jeden. Super. Kilka nowości modernizacyjnych samego roweru. Kilka maratonów. Udany sezon.
A dziś po swojej ścieżce.
No ale następny będzie chyba słabszy. Zobaczymy, do zobaczenia w przyszłym roku.
A dziś po swojej ścieżce.
No ale następny będzie chyba słabszy. Zobaczymy, do zobaczenia w przyszłym roku.
Masłów i Wiśniówka.
Wtorek, 30 grudnia 2008 | dodano:30.12.2008
| Dst.: | 18.16 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 00:58 | Avg: | 18.79 |
| Vmax: | 0.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
Dziś nareszcie świeciło słoneczko. Zupełnie inaczej się jeździ w słońcu. Ale już późnym popołudniem szybko robi się zimno. Jeszcze jutro ostatni raz w tym roku. Będzie to mój 100 wyjazd rowerowy.
Trening
Poniedziałek, 29 grudnia 2008 | dodano:29.12.2008
| Dst.: | 15.95 | Off-road: | 9.65 | Czas: | 00:56 | Avg: | 17.09 |
| Vmax: | 0.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
Dziś krótko i po ścieżce treningowej.
Niezrealizowane plany
Niedziela, 28 grudnia 2008 | dodano:28.12.2008Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.02 | Off-road: | 8.71 | Czas: | 01:46 | Avg: | 16.99 |
| Vmax: | 0.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
Dziś miałem zamiar przejechać szlakiem zachodnią część miasta, ale kurcze, jakoś pokręcony ten szlak i za bardzo "górzysty". Przejechałem tylko fragment. Trzeba będzie kiedyś pociągnąć dalej. No i zimno było. Szczególnie w palce stóp, ale to o tej porze roku to normalka.
Pod mostem
Sobota, 27 grudnia 2008 | dodano:27.12.2008
| Dst.: | 25.66 | Off-road: | 15.01 | Czas: | 01:39 | Avg: | 15.55 |
| Vmax: | 0.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | m | Bike: | GT | ||
Już kiedyś wspominałem o tym, a teraz zdjęcia. U nas w mieście na trasie ścieżki rowerowej, przebiegającej przez ruchliwą ulicę, zrobili przejazd pod mostem wykorzystując rzeczkę, wybudowali przejazd rowerowy. Co prawda teraz łażą tam również piesi, no ale się im nie dziwię, bo doga rzeczywiście ruchliwa.
Poniżej fotki.
Głównym celem mojego wyjścia było zobaczenie stanu naśnieżenia miejskich stoków. Moje dziecko dostało narty pod choinką i pragnie przetestować. A później wschodnią częścią miasta, wróciłem do domu. W sumie fajnie, ale już mi stopy zmarzły, więc wróciłem do domu.


Poniżej fotki.
Głównym celem mojego wyjścia było zobaczenie stanu naśnieżenia miejskich stoków. Moje dziecko dostało narty pod choinką i pragnie przetestować. A później wschodnią częścią miasta, wróciłem do domu. W sumie fajnie, ale już mi stopy zmarzły, więc wróciłem do domu.








