Prolog: Sławno - Darłówko
Sobota, 13 lipca 2013 | dodano:16.09.2013Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność, Wybrzeże 2013
| Dst.: | 31.91 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 02:04 | Avg: | 15.44 |
| Vmax: | 25.50 | Temp.: | 23.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 169m | Bike: | GT | ||
Zaplanowany pociąg wymusił dość wczesny wyjazd z domu. Pogodę niestety nie zapowiadali rewelacyjnej. Ale cóż - bilety kupione, urlop podpisany, więc w drogę. Praktycznie całość trasy upłynęła nam w deszczu. Autostradą fajnie się jechało, ale cóż z tego, jak w mieście w korkach straciliśmy całą przewagę. Jednak do Gdyni dotarliśmy o czasie i na spokojnie mogliśmy się przygotować do przejazdu na stację PKP. Ja całą drogę myślałem o samej jeździe pociągiem, bo jak wiadomo, różnie bywa z przewożeniem rowerów w PKP. Na szczęście udało nam się zapakować z naszymi rowerami bez problemów do wagonu przystosowanego do przewozu rowerów, a razem z nami wsiadła jeszcze ekipa 3 rowerów z obcokrajowcami, którzy sporo mi pomogli przy załadunku i wyładunku całego sprzętu.
Sławno przywitało nas ciepłem i słoneczną pogodą. Pierwsze konkretne pakowanie całego majdanu na rowery zajęło nam nieco czasu. Wiadomo, człowiek jeszcze nie przyzwyczajony i szuka najlepszego rozwiązania. Konieczne było również jeszcze przebranie się, co uczyniliśmy na środku peronu w Sławnie.
Trasa ze Sławna miała prowadzić mało ruchliwą drogą (tak wynikało z mapy), co jednak nie do końca się sprawdziło. Ruch był dość spory i dodatkowo musieliśmy nieźle się natrudzić, aby pokonać dość mocno wiejący wiatr. Zresztą ten porywisty wiatr towarzyszył nam przez cały okres wyprawy, jednak w większości był sprzyjający i popychał nas skutecznie do przodu.
Prolog z zasady bywa krótki, jednak nasz “wyszedł” jako normalny etap - 32 km. Dystans ten, mimo zmęczenia, pokonaliśmy sprawnie, trafiając bezbłędnie na pierwszy nasz kemping w Darłówku.
Szukając na kempingu odpowiedniego miejsca na namiot, nagle jedna dziewczynka powiedziała do swojego taty:
- "Tato, patrz jaki biedny chłopczyk, bo musi wieźć tyle rzeczy."
Zapytałem później syna, czy aby na pewno tak się czuje ze względu na swój bagaż. Na szczęście on zaprzeczył dość pewnie i stanowczo.
Kiedy już udało się znaleźć miejsce i rozbić namiot, byliśmy już mocno głodni, więc poszliśmy w miasto. Zmęczenie dało się we znaki dość szybko, bowiem wcześnie byliśmy w śpiworach. Trudy podróży, głównie stres i nerwy wykończyły mnie szybko.




Dzień 1 ->
Sławno przywitało nas ciepłem i słoneczną pogodą. Pierwsze konkretne pakowanie całego majdanu na rowery zajęło nam nieco czasu. Wiadomo, człowiek jeszcze nie przyzwyczajony i szuka najlepszego rozwiązania. Konieczne było również jeszcze przebranie się, co uczyniliśmy na środku peronu w Sławnie.
Trasa ze Sławna miała prowadzić mało ruchliwą drogą (tak wynikało z mapy), co jednak nie do końca się sprawdziło. Ruch był dość spory i dodatkowo musieliśmy nieźle się natrudzić, aby pokonać dość mocno wiejący wiatr. Zresztą ten porywisty wiatr towarzyszył nam przez cały okres wyprawy, jednak w większości był sprzyjający i popychał nas skutecznie do przodu.
Prolog z zasady bywa krótki, jednak nasz “wyszedł” jako normalny etap - 32 km. Dystans ten, mimo zmęczenia, pokonaliśmy sprawnie, trafiając bezbłędnie na pierwszy nasz kemping w Darłówku.
Szukając na kempingu odpowiedniego miejsca na namiot, nagle jedna dziewczynka powiedziała do swojego taty:
- "Tato, patrz jaki biedny chłopczyk, bo musi wieźć tyle rzeczy."
Zapytałem później syna, czy aby na pewno tak się czuje ze względu na swój bagaż. Na szczęście on zaprzeczył dość pewnie i stanowczo.
Kiedy już udało się znaleźć miejsce i rozbić namiot, byliśmy już mocno głodni, więc poszliśmy w miasto. Zmęczenie dało się we znaki dość szybko, bowiem wcześnie byliśmy w śpiworach. Trudy podróży, głównie stres i nerwy wykończyły mnie szybko.

Jedziemy w pociągu© Robert

Mozolne pierwsze poważne pakowanie© Robert

Dojazd do Darłówka© Robert

Pierwszy zachód słońca nad kanałem© Robert
Dzień 1 ->






