Końcowe odliczanie
Piątek, 6 lipca 2012 | dodano:06.07.2012
| Dst.: | 17.94 | Off-road: | 2.40 | Czas: | 00:51 | Avg: | 21.11 |
| Vmax: | 34.00 | Temp.: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Cal: | kcal | ALT: | 85m | Bike: | GT | ||
O tym myślałem od bardzo dawna, kiedy to brałem udział w wyprawie do Szwecji, Danii i Niemiec. Spodobało mi się wówczas podróżowanie na rowerze. Jednak od tamtej pory jakoś nie układało się w planach. Tak na poważnie zacząłem myśleć i planować moją "Wielką wyprawę rowerową" jakieś trzy lata temu.
"Wielką ..." - to może za dużo powiedziane, bowiem wyjazd będzie trwał zaledwie tydzień. Ale wielką, ponieważ organizowany jest przeze mnie i wszystko spoczywa na mojej głowie. Wielką, bo do tej pory nie mam doświadczenia w takich sprawach. Wielką, ponieważ wymaga odpowiedniego przygotowania. Wielką w końcu, może nawet bardziej dla mojego 10-letniego syna, z którym to właśnie jadę.
Jak można się domyślić, to taka wyprawa wymaga innego przygotowania. Nie powiem, abym nie zastanawiał się czy syn podoła. Co z tego, że jeździ na rowerze. Ale czy dzień po dniu będzie mu się chciało. Obaw jest wiele. Ale mam nadzieję, że wszystko wypali jak należy.
Na przygotowania nie ma zbyt wiele czasu. Dobrze, że sakwy już posiadałem od jakiegoś czasu. Przeleżały sobie w spokoju w szafie, czekając na dobrą okazję. Nawet jeszcze posiadały metki. Zaczęło się pilne i gorączkowe szukanie reszty klamotów. Przede wszystkim bagażników, których to oczywiście nie miałem. Pamiętam, że właśnie ten element jest jednym z ważniejszych w wyprawach rowerowych. Dość dobrze przypominam sobie, jak na poprzedniej wyprawie większość bagażników po pewnym czasie pękała, bo nie wytrzymywały obciążenia. W sklepach mizernie, a na zakupy internetowe nie było czasu. Udało się w końcu kupić, ale jak się okazało, to zaczepy w moich sakwach są (chyba) stare i nie pasują do bagażnika. Konieczna była przeróbka i dodanie "rusztowania" pod sakwy.
Na szczęście znajomy, który obecnie pokonuje rowerem południową granicę Polski (relacje tutaj), wspomógł mnie przednim bagażnikiem oraz namiotem. Inna kumpel wspomógł mnie palnikiem. Dziękuję im bardzo za to wszystko.
Teraz tylko pozostaje mi jeden z większych problemów - pakowanie. Codziennie coś dokładam, codziennie coś uzupełniam, a sterta rzeczy rośnie na stole. Jak to wszystko zmieścić w 4 sakwy?
Zapewne relacja z wyprawy powstanie po jej zakończeniu i po powrocie. Będzie można ją śledzić w kategorii - Mazury 2012. W ten region właśnie jedziemy - Mikołajki, Giżycko i okolice. Sam "projekt" oficjalnie nosi nazwę "Na północ". Na północ, bowiem z Kielc jedziemy na północ. A konkretniej - jakiś czas temu razem z synem pasjonowaliśmy się, oglądając na kanale Travel Channel, wyprawę w sumie 4 osób, które w dwóch grupach jechały w kierunku południowym obu Ameryk. Ich wyprawa nosiła nazwę "Na południe". Stąd jakaś analogia.
Dziś koniec pakowania, a jutro wyjazd z samego rana na mam nadzieję, wspaniały tydzień. Trzymajcie kciuki.
"Wielką ..." - to może za dużo powiedziane, bowiem wyjazd będzie trwał zaledwie tydzień. Ale wielką, ponieważ organizowany jest przeze mnie i wszystko spoczywa na mojej głowie. Wielką, bo do tej pory nie mam doświadczenia w takich sprawach. Wielką, ponieważ wymaga odpowiedniego przygotowania. Wielką w końcu, może nawet bardziej dla mojego 10-letniego syna, z którym to właśnie jadę.
Jak można się domyślić, to taka wyprawa wymaga innego przygotowania. Nie powiem, abym nie zastanawiał się czy syn podoła. Co z tego, że jeździ na rowerze. Ale czy dzień po dniu będzie mu się chciało. Obaw jest wiele. Ale mam nadzieję, że wszystko wypali jak należy.
Na przygotowania nie ma zbyt wiele czasu. Dobrze, że sakwy już posiadałem od jakiegoś czasu. Przeleżały sobie w spokoju w szafie, czekając na dobrą okazję. Nawet jeszcze posiadały metki. Zaczęło się pilne i gorączkowe szukanie reszty klamotów. Przede wszystkim bagażników, których to oczywiście nie miałem. Pamiętam, że właśnie ten element jest jednym z ważniejszych w wyprawach rowerowych. Dość dobrze przypominam sobie, jak na poprzedniej wyprawie większość bagażników po pewnym czasie pękała, bo nie wytrzymywały obciążenia. W sklepach mizernie, a na zakupy internetowe nie było czasu. Udało się w końcu kupić, ale jak się okazało, to zaczepy w moich sakwach są (chyba) stare i nie pasują do bagażnika. Konieczna była przeróbka i dodanie "rusztowania" pod sakwy.
Na szczęście znajomy, który obecnie pokonuje rowerem południową granicę Polski (relacje tutaj), wspomógł mnie przednim bagażnikiem oraz namiotem. Inna kumpel wspomógł mnie palnikiem. Dziękuję im bardzo za to wszystko.
Teraz tylko pozostaje mi jeden z większych problemów - pakowanie. Codziennie coś dokładam, codziennie coś uzupełniam, a sterta rzeczy rośnie na stole. Jak to wszystko zmieścić w 4 sakwy?
Zapewne relacja z wyprawy powstanie po jej zakończeniu i po powrocie. Będzie można ją śledzić w kategorii - Mazury 2012. W ten region właśnie jedziemy - Mikołajki, Giżycko i okolice. Sam "projekt" oficjalnie nosi nazwę "Na północ". Na północ, bowiem z Kielc jedziemy na północ. A konkretniej - jakiś czas temu razem z synem pasjonowaliśmy się, oglądając na kanale Travel Channel, wyprawę w sumie 4 osób, które w dwóch grupach jechały w kierunku południowym obu Ameryk. Ich wyprawa nosiła nazwę "Na południe". Stąd jakaś analogia.
Dziś koniec pakowania, a jutro wyjazd z samego rana na mam nadzieję, wspaniały tydzień. Trzymajcie kciuki.






