Wpisy archiwalne w kategorii
Średnia przyjemność
| Dystans całkowity: | 4919.77 km (w terenie 776.87 km; 15.79%) |
| Czas w ruchu: | 287:02 |
| Średnia prędkość: | 17.14 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 70.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 31352 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 194 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 173 (89 %) |
| Suma kalorii: | 15046 kcal |
| Liczba aktywności: | 133 |
| Średnio na aktywność: | 36.99 km i 2h 09m |
| Więcej statystyk | |
Praca-dom
Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 | dodano:24.08.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 46.31 | Off-road: | 5.06 | Czas: | 02:45 | Avg: | 16.84 |
| Vmax: | 36.00 | Temp.: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 280m | Bike: | GT | ||
Trasa do pracy razy dwa. Jak zwykle w poniedziałek zapomniałem spisać dane z licznika, więc we wtorek jechałem "dalej". No a ponieważ w ten dzień również jechałem wieczorem, więc nie chciałem, aby za jeden dzień wyszło ponad 80 km. To było by nie ładnie, tak oszukiwać. Dlatego nieco "zamieszałem" z datami.
A tak w ogóle, to bez żadnych sensacji podczas dojazdu do pracy. No, może tylko tyle, że czuję się jakby już nieco zmęczony, tym codziennym rowerem. Sam się dziwię, że to powiedziałem.
A tak w ogóle, to bez żadnych sensacji podczas dojazdu do pracy. No, może tylko tyle, że czuję się jakby już nieco zmęczony, tym codziennym rowerem. Sam się dziwię, że to powiedziałem.
Praca-dom
Środa, 17 sierpnia 2011 | dodano:21.08.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 32.97 | Off-road: | 4.56 | Czas: | 01:40 | Avg: | 19.78 |
| Vmax: | 34.50 | Temp.: | 24.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 174m | Bike: | GT | ||
No cóż, urlop skończył się na dobre. Więc pora do pracy wracać, a ponieważ ładna pogoda, więc do pracy na rowerze.
Tym razem jest to wpis z dwóch dni, ponieważ wczoraj jakoś zapomniało mi się spisać dane z licznika.
Tym razem jest to wpis z dwóch dni, ponieważ wczoraj jakoś zapomniało mi się spisać dane z licznika.
Jazda po mieście
Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 | dodano:21.08.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 37.65 | Off-road: | 0.00 | Czas: | 03:21 | Avg: | 11.24 |
| Vmax: | 37.00 | Temp.: | 25.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 368m | Bike: | GT | ||
Kurcze, tak to jest, jak od razu nie uzupełnia się na bieżąco statystyk. A tak, to teraz nie wiem gdzie ja to byłem tego dnia.
No cóż, pewnie kręciłem się po mieście z synami.
No cóż, pewnie kręciłem się po mieście z synami.
Obwodnica kielecka
Piątek, 12 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 31.49 | Off-road: | 6.78 | Czas: | 02:02 | Avg: | 15.49 |
| Vmax: | 42.00 | Temp.: | 27.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 228m | Bike: | GT | ||
Tym razem już w rodzinnych stronach. Cóż, urlop się skończył, wyjazd również.
Razem z synami pojechaliśmy zobaczyć mosty na obwodnicy Kielc, które "biorą" udział w reklamówce wyborczej PO.
Razem z synami pojechaliśmy zobaczyć mosty na obwodnicy Kielc, które "biorą" udział w reklamówce wyborczej PO.
Roztocze
Piątek, 5 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 39.97 | Off-road: | 21.60 | Czas: | 02:43 | Avg: | 14.71 |
| Vmax: | 28.00 | Temp.: | 28.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 158m | Bike: | GT | ||
Trasa: Oseredek-Susiec-Borowe Młyny-Oseredek
Dziś mój starszy syn chciał koniecznie gdzieś pojechać dalej, niż tylko w pobliżu miejsca zamieszkania. Postanowiłem więc pojechać z synami taką fajną leśną drogą z Suśca w kierunku Borowych Młynów. W sumie ścieżka biegnie przez gęsty las ponad 7 km. Nic tylko las i las. Żadnej żywej duszy. Nawet żadnym zwierząt nie udało mi się wypatrzyć. Pamiętam, jak kiedyś z duszą na ramieniu sam jechałem przez ten las, ponieważ nie wiedziałem, gdzie droga ta mnie zaprowadzi. No a raczej nie chciałem zabłądzić, ponieważ w puszczy to raczej nie najlepszy pomysł.
Kiedy dotarliśmy do kilku zaledwie zabudowań, które nazywają się Borowiec (a od leśniczówki: Borowe Młyny), dalej pojechaliśmy przepiękną trasą, dalej w lesie, ale tym razem wyasfaltowaną. W sumie też ma swój urok, ponieważ jest zamknięta dla ruchu, więc śmiało można po niej jechać z dzieciakami.
Do do domu wróciliśmy o czasie, no a dla mojego syna była to jak do tej pory najdłuższa, jednorazowa przejażdżka, mniej więcej 25,5 km. Tak więc był nieco zmęczony, ale najważniejsze, że zadowolony.
Trasa uzupełniona o jakieś jeszcze kręcenie po okolicy, m.in. „zwiedzenie” nieczynnego kamieniołomu, gdzie pojeździliśmy sobie po „terenie”.
Dziś mój starszy syn chciał koniecznie gdzieś pojechać dalej, niż tylko w pobliżu miejsca zamieszkania. Postanowiłem więc pojechać z synami taką fajną leśną drogą z Suśca w kierunku Borowych Młynów. W sumie ścieżka biegnie przez gęsty las ponad 7 km. Nic tylko las i las. Żadnej żywej duszy. Nawet żadnym zwierząt nie udało mi się wypatrzyć. Pamiętam, jak kiedyś z duszą na ramieniu sam jechałem przez ten las, ponieważ nie wiedziałem, gdzie droga ta mnie zaprowadzi. No a raczej nie chciałem zabłądzić, ponieważ w puszczy to raczej nie najlepszy pomysł.
Kiedy dotarliśmy do kilku zaledwie zabudowań, które nazywają się Borowiec (a od leśniczówki: Borowe Młyny), dalej pojechaliśmy przepiękną trasą, dalej w lesie, ale tym razem wyasfaltowaną. W sumie też ma swój urok, ponieważ jest zamknięta dla ruchu, więc śmiało można po niej jechać z dzieciakami.
Do do domu wróciliśmy o czasie, no a dla mojego syna była to jak do tej pory najdłuższa, jednorazowa przejażdżka, mniej więcej 25,5 km. Tak więc był nieco zmęczony, ale najważniejsze, że zadowolony.
Trasa uzupełniona o jakieś jeszcze kręcenie po okolicy, m.in. „zwiedzenie” nieczynnego kamieniołomu, gdzie pojeździliśmy sobie po „terenie”.

"Na krawędzi".© Robert
Roztocze
Środa, 3 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność
| Dst.: | 37.37 | Off-road: | 4.92 | Czas: | 02:25 | Avg: | 15.46 |
| Vmax: | 47.00 | Temp.: | 25.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 178m | Bike: | GT | ||
Kolejny pobyt urlopowy na Roztoczu Środkowym. Bardzo lubię tu zaglądać, ponieważ zawsze tu odpoczywam. A jeszcze jak zabieram rower, to już mi więcej nie potrzeba do szczęścia. No, może tylko więcej czasu na ten rower.
Dziś to już w zasadzie trzeci dzień mojego pobytu, ale dopiero pierwszy wpis, ponieważ praktycznie dopiero dziś pojeździłem nieco dalej, jak moje miejsce zamieszkania.
Tereny są mi już dobrze znane, bowiem jestem tu już nie pierwszy raz. Jednak tym razem tereny te są zupełną nowością dla mojego syna. A już dla najmłodszego potomka, to już całkiem – ponieważ w ogóle jest tu po raz pierwszy z życiu.
Dziś pojechaliśmy do Suśca, dalej przez Górę Grabowicką i miejscowość Grabowica, do Majdanu Sopockiego i skrótem przez tzw. "Gościniec" i „Wygon”, wróciliśmy do domu. Trasa uzupełniona również o okoliczne przejażdżki z synkiem w foteliku.
Dziś starszy syn nieco się zmęczył, bo i podjazdy były sporawe jak dla niego, więc jutro pewnie będzie tylko krótko, może na basen. Oby tylko pogoda dopisała.

A tu właśnie mój synek na szczycie jednego z podjazdów.
Dziś to już w zasadzie trzeci dzień mojego pobytu, ale dopiero pierwszy wpis, ponieważ praktycznie dopiero dziś pojeździłem nieco dalej, jak moje miejsce zamieszkania.
Tereny są mi już dobrze znane, bowiem jestem tu już nie pierwszy raz. Jednak tym razem tereny te są zupełną nowością dla mojego syna. A już dla najmłodszego potomka, to już całkiem – ponieważ w ogóle jest tu po raz pierwszy z życiu.
Dziś pojechaliśmy do Suśca, dalej przez Górę Grabowicką i miejscowość Grabowica, do Majdanu Sopockiego i skrótem przez tzw. "Gościniec" i „Wygon”, wróciliśmy do domu. Trasa uzupełniona również o okoliczne przejażdżki z synkiem w foteliku.
Dziś starszy syn nieco się zmęczył, bo i podjazdy były sporawe jak dla niego, więc jutro pewnie będzie tylko krótko, może na basen. Oby tylko pogoda dopisała.

Dumna prezentacja.© Robert
A tu właśnie mój synek na szczycie jednego z podjazdów.

Synek na szczycie.© Robert
Małe oszukaństwo
Wtorek, 26 lipca 2011 | dodano:27.07.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 34.84 | Off-road: | 4.56 | Czas: | 01:45 | Avg: | 19.91 |
| Vmax: | 34.00 | Temp.: | 22.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 177m | Bike: | GT | ||
Tak jakoś wyszło, że musiałem wprowadzić małe oszukaństwo w swoje statystyki. Wczoraj w drodze powrotnej z pracy, ponownie złapała mnie ulewa. W związku z tym szybko do domu, choć i tak zmokłem. Później jakoś tak wyszło, że zapomniałem spisać dane z licznika i na drugi dzień musiałem jechać nie od "zera". Stąd to małe oszukaństwo.
Co prawda to było może już "dawno", ale muszę odnotować na swoim blogu fakt, że w końcu mój ulubieniec w peletonie - Cadel Evans, wygrał Tour de France. W sumie podobała mi się jego jazda. Choć to już nie to samo kolarstwo, co za czasów choćby jeszcze Amstronga, nie wspominając już czasów moich ulubieńców Pantaniego czy Virenque'a. Obecne kolarstwo polega głównie na pilnowaniu najgroźniejszych rywali, a toury wygrywa się podczas jezdy na czas. Tak więc, jeśli Andy chce wygrać kiedykolwiek jakiś wielki wyścig, to musi poprawić jazdę na czas. W przyszłym roku nie będzie miał szans z Contadorem (no chyba, że losy tego drugiego potoczą się inaczej).


Co prawda to było może już "dawno", ale muszę odnotować na swoim blogu fakt, że w końcu mój ulubieniec w peletonie - Cadel Evans, wygrał Tour de France. W sumie podobała mi się jego jazda. Choć to już nie to samo kolarstwo, co za czasów choćby jeszcze Amstronga, nie wspominając już czasów moich ulubieńców Pantaniego czy Virenque'a. Obecne kolarstwo polega głównie na pilnowaniu najgroźniejszych rywali, a toury wygrywa się podczas jezdy na czas. Tak więc, jeśli Andy chce wygrać kiedykolwiek jakiś wielki wyścig, to musi poprawić jazdę na czas. W przyszłym roku nie będzie miał szans z Contadorem (no chyba, że losy tego drugiego potoczą się inaczej).

Cadel© fot. bikeworld.pl

Richard Virenque© fot. The Telegraph

Il Pirata - Marco Pantani© fot. za 4.bp.blogspot.com
Praca-dom
Wtorek, 19 lipca 2011 | dodano:20.07.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.35 | Off-road: | 3.52 | Czas: | 02:03 | Avg: | 14.80 |
| Vmax: | 33.00 | Temp.: | 26.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 217m | Bike: | GT | ||
Kolejny dzień do pracy rowerem. Rano pogoda kiepska, zapowiedzi również nie najlepsze, ale jak wracałem, to fajnie i ciepło.
Po południu wyskoczyłem jeszcze pojeździć po mieście (znów z fotelikiem).
Po południu wyskoczyłem jeszcze pojeździć po mieście (znów z fotelikiem).
Praca-dom
Poniedziałek, 18 lipca 2011 | dodano:18.07.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 30.63 | Off-road: | 3.14 | Czas: | 01:57 | Avg: | 15.71 |
| Vmax: | 37.50 | Temp.: | 18.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 199m | Bike: | GT | ||
Jazda do pracy i później powrót do domu. Do pracy postanowiłem pojechać przez "swoją" ścieżkę treningową, ponieważ jakoś ostatnio nie mam okazji pojeździć po lesie. Jak już wychodzę na rower, to aby pojechać do pracy, albo z dzieciakiem w foteliku. No a w terenie, to za bardzo trzęsie fotelikiem. Ten wpis też uzupełniony o taką właśnie jazdę sobotniego popołudnia.
W sumie dobrze się stało, że tam pojechałem, ponieważ zauważyłem modernizację jednej ścieżki, która w tym momencie jest jakaś szersza i równiejsza. Czyżby to było związane z budową obwodnicy kieleckiej? Sam nie wiem, ale kiedyś muszę to sprawdzić dokładnie.
No a po pracy, znów jechałem na mokro, ponieważ przed samym wyjściem z pracy, zaczął padać deszcz. Jak już wychodziłem, to nie padało, ale niestety było mokro. A pech chciał, że nie miałem ze sobą żadnych błotników.
Ale tym samym ostatnio przekonuję się do kostki na ścieżki, ponieważ już 10 min. po deszczu kostka zaczęła przesychać, natomiast na ulicy sporo wody. A już po 20 min. kostka była całkiem sucha. A ulice - godzinę po deszczu były jeszcze mokre.
W sumie dobrze się stało, że tam pojechałem, ponieważ zauważyłem modernizację jednej ścieżki, która w tym momencie jest jakaś szersza i równiejsza. Czyżby to było związane z budową obwodnicy kieleckiej? Sam nie wiem, ale kiedyś muszę to sprawdzić dokładnie.
No a po pracy, znów jechałem na mokro, ponieważ przed samym wyjściem z pracy, zaczął padać deszcz. Jak już wychodziłem, to nie padało, ale niestety było mokro. A pech chciał, że nie miałem ze sobą żadnych błotników.
Ale tym samym ostatnio przekonuję się do kostki na ścieżki, ponieważ już 10 min. po deszczu kostka zaczęła przesychać, natomiast na ulicy sporo wody. A już po 20 min. kostka była całkiem sucha. A ulice - godzinę po deszczu były jeszcze mokre.
Praca-dom
Czwartek, 14 lipca 2011 | dodano:14.07.2011Kategoria Średnia przyjemność
| Dst.: | 33.82 | Off-road: | 2.28 | Czas: | 02:18 | Avg: | 14.70 |
| Vmax: | 32.50 | Temp.: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 197m | Bike: | GT | ||
Po kilku dniach przerwy, dziś ponownie udało się pojechać do pracy na rowerze. Miałem dziś swój cel, o czym na moim blogu - Rowerowe Kielce.
Dziś znów zbiera się na burzę. W pracy to nawet mi mówią, że jak była ładna pogoda, to ja samochodem dojeżdżałem, a jak ma padać - to na rowerze. A ja im na to, że po ostatniej ulewie, tak mi się spodobała jazda w deszczu, że teraz tylko szukam takich możliwości ;-).
Poniżej uzupełniam o zdjęcie wykonane podczas niedzielnego wypadu poza miasto wraz z moją ekipą. Miejsce zdjęcia, to chyba podjazd na Ameliówkę.

Wpis uzupełniony jeszcze o wczorajszą jazdę z synkiem w foteliku, no a jazda oczywiście po mieście.
Dziś znów zbiera się na burzę. W pracy to nawet mi mówią, że jak była ładna pogoda, to ja samochodem dojeżdżałem, a jak ma padać - to na rowerze. A ja im na to, że po ostatniej ulewie, tak mi się spodobała jazda w deszczu, że teraz tylko szukam takich możliwości ;-).
Poniżej uzupełniam o zdjęcie wykonane podczas niedzielnego wypadu poza miasto wraz z moją ekipą. Miejsce zdjęcia, to chyba podjazd na Ameliówkę.

Robert w akcji.© fot. Zenek
Wpis uzupełniony jeszcze o wczorajszą jazdę z synkiem w foteliku, no a jazda oczywiście po mieście.






