Dzień 4: Łeba (odpoczynek)
Środa, 17 lipca 2013 | dodano:20.09.2013Kategoria Inne miejscówki, Wybrzeże 2013
| Dst.: | 25.75 | Off-road: | 7.00 | Czas: | 01:40 | Avg: | 15.45 |
| Vmax: | 27.50 | Temp.: | 25.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
| Cal: | kcal | ALT: | 23m | Bike: | GT | ||
<- Dzień trzeci
Po czterech intensywnych dniach odpoczynek i dzień przerwy słusznie nam się należał. W końcu w nogach mieliśmy już prawie po 200 km. Dlatego cieszy mnie, że udało się tak skonstruować plan jazdy, że odpoczynek wypadł w znanej miejscowości z licznymi atrakcjami turystycznymi.
Odpoczynek, odpoczynkiem, ale przecież nie od rowerów. Na dziś miałem zaplanowany przejazd do Słowińskiego Parku Narodowego. Po drodze mój chłopak chciał zobaczyć pozostałości po wyrzutniach rakietowych z czasów II wojny światowej, co go bardziej interesowało, niż jakieś tam "góry piachu, i tyle". Tak bowiem skwitował widok faktycznie gór piachu, kiedy po zapoznaniu się z pozostałościami wojennymi dotarliśmy pod Górę Łącką. Posiedzieliśmy tam wobec tego dość krótko, choć mnie widok takiej pustyni urzekł. Niesamowite wrażenie wywarły na mnie te góry piachu, na pewno niecodzienny widok. Niestety nie miałem na tyle czasu, aby przejść się kawałek w stronę morza, ponieważ trzeba było wracać.
Stosunkowo szybko jechaliśmy do Łeby, mimo, że było lekko pod górkę. Ale wiadomo, przecież szkoda czasu na łażenie po piachu, jak tu czeka kąpiel w morzu i inne atrakcje.
Dziś miałem nadzieję, że nieco odpoczniemy na plaży, leżąc sobie na kocyku i wygrzewając ciała. Liczyłem na małą drzemkę. No ale, przecież park linowy i quady czekają. Tak więc pod pretekstem "tato, głodny jestem" po ok. 20 min. leżenia na kocu, zwinęliśmy się i po południu podjechaliśmy jeszcze do kolejnych atrakcji tego dnia.
Dzień wolny na pewno był dobrym rozwiązaniem i polecam go innym, jadącym na takiej wyprawie z dzieciakami. Była to taka przerwa od rygoru dnia codziennej jazdy. Od czasami trudów samej jazdy. Była okazja na inne przyjemności, szczególnie zabaw dla dzieci.




Dzień piąty ->
Po czterech intensywnych dniach odpoczynek i dzień przerwy słusznie nam się należał. W końcu w nogach mieliśmy już prawie po 200 km. Dlatego cieszy mnie, że udało się tak skonstruować plan jazdy, że odpoczynek wypadł w znanej miejscowości z licznymi atrakcjami turystycznymi.
Odpoczynek, odpoczynkiem, ale przecież nie od rowerów. Na dziś miałem zaplanowany przejazd do Słowińskiego Parku Narodowego. Po drodze mój chłopak chciał zobaczyć pozostałości po wyrzutniach rakietowych z czasów II wojny światowej, co go bardziej interesowało, niż jakieś tam "góry piachu, i tyle". Tak bowiem skwitował widok faktycznie gór piachu, kiedy po zapoznaniu się z pozostałościami wojennymi dotarliśmy pod Górę Łącką. Posiedzieliśmy tam wobec tego dość krótko, choć mnie widok takiej pustyni urzekł. Niesamowite wrażenie wywarły na mnie te góry piachu, na pewno niecodzienny widok. Niestety nie miałem na tyle czasu, aby przejść się kawałek w stronę morza, ponieważ trzeba było wracać.
Stosunkowo szybko jechaliśmy do Łeby, mimo, że było lekko pod górkę. Ale wiadomo, przecież szkoda czasu na łażenie po piachu, jak tu czeka kąpiel w morzu i inne atrakcje.
Dziś miałem nadzieję, że nieco odpoczniemy na plaży, leżąc sobie na kocyku i wygrzewając ciała. Liczyłem na małą drzemkę. No ale, przecież park linowy i quady czekają. Tak więc pod pretekstem "tato, głodny jestem" po ok. 20 min. leżenia na kocu, zwinęliśmy się i po południu podjechaliśmy jeszcze do kolejnych atrakcji tego dnia.
Dzień wolny na pewno był dobrym rozwiązaniem i polecam go innym, jadącym na takiej wyprawie z dzieciakami. Była to taka przerwa od rygoru dnia codziennej jazdy. Od czasami trudów samej jazdy. Była okazja na inne przyjemności, szczególnie zabaw dla dzieci.

W dzień odpoczynku można zrobić przegląd rowerów© Robert

Najważniejsze atrakcje tego dnia© Robert

Słowiński Park Narodowy© Robert

Inne atrakcje dnia odpoczynku© Robert
Dzień piąty ->






