o mnie

  • '07 r. (BS) - 16550.77 km
  • off-road - 3682.30 km 22.25%
  • czas jazdy - 40d 18h 23m
  • avg. - 16.92 km/h
  • od'94-09.14 - 30.120 km
  • moje pełne statystyki

  • Rowerowe Kielce



  • baton rowerowy bikestats.pl


    Moje skromne rekordy (max):
    rocznie - 3.601 km ('12)
    miesięcznie - 558 km (VIII'12)
    dziennie - 161 km ('01)
    Vmax. - 71 km/h ('07)

    wykresy roczne

    Wykres roczny blog rowerowy Robert.bikestats.pl

    linki

    szukaj


    Witam wszystkich free counters Zapraszam ponownie.

    Pogoda w Kielcach

    Dzień 5: Łeba - Białogóra

    Czwartek, 18 lipca 2013 | dodano:24.09.2013Kategoria Inne miejscówki, Średnia przyjemność, Wybrzeże 2013
    Dst.:41.99Off-road:20.00 Czas:03:14Avg:12.99
    Vmax:38.50Temp.:24.0 HRmax:(%)HRavg(%)
    Cal:kcalALT:186mBike:GT

    <- Dzień czwarty

    Dzisiejszy etap wyglądał “zygzakowato” - tak w jednym słowie mogę opisać trasę przejazdu. Niestety nie dało się wyznaczyć bardziej prostego połączenia Łeby z Białogórą. Co prawda po drodze były skróty, jednak jak się w praktyce okazało, trasy te były dość trudno przejezdne. A odcinki były na tyle krótkie, że skrót generalnie niewiele skracał drogi.
    Wyjazd z Łeby nie był problematyczny, bowiem w dniu wczorajszym zorientowałem się jak dalej jechać. Znów przy wyborze trasy przejazdu priorytetem były ścieżki rowerowe, a w drugiej kolejności - lokalne drogi asfaltowe. Tak i tym razem wyruszyliśmy w leśną drogę. Początkowo do złudzenia przypominała wyjazd z Ustki, jednak na pewno z mniejszą ilością rowerzystów. Również fajna szeroka leśna droga. Jechało się sympatycznie i miło. Po prawej naszej stronie, między zaroślami, a czasami wręcz przy samym brzegu Jeziora Sarbsko można było sobie odpocząć. W jednym z takich miejsc rzuciłem krótko do Karola: “- O tu jest fajna miejscówka, nad samą wodą można się rozbić z noclegiem”. Zapewne byłoby to niesamowite przeżycie.
    Nasza przyjemna jazda nie trwała jednak długo. Dość szybko szeroka leśna droga stała się wąską ścieżką, miejscami dość krętą i z licznie wystającymi korzeniami. No ale przecież my już zaprawieni w boju dalej brniemy szlakiem R-10. Na szczęście ścieżki te były dość wyraźne i raczej nie budziło wątpliwości, w którą stronę jechać.
    W pewnym momencie słyszymy odgłos silnika i w oddali widzimy zbliżające się światła. Mieliśmy akurat miejsce na “mijankę”, więc mniejszy zawsze ustępuje. Okazuje się, że jechało dwóch strażników granicznych, z których jeden na chwilę zatrzymał się przy nas i powiedział, że dla nich dalej nie ma jazdy. Nieco mnie to zmartwiło, bowiem nie wiedziałem, co się pod tym hasłem kryje. Czyżby i nam trzeba było się wracać? No ale cóż, my jedziemy dalej. Czasami trzeba również i podprowadzić, ze względu na trudne przejazdy między drzewami i odcinkami piaszczystymi.
    W końcu dojechaliśmy na jakiejś drogi wyłożonej płytami betonowymi. Zawsze to lepiej się jechało, niż po piachu. Jadąc powoli w oddali dobiegały nas ludzkie odgłosy. W miarę zbliżania się zobaczyliśmy rozstawione namioty wojskowe, a całość wyglądała na jakiś obóz harcerski.
    Przed nami była do zdobycia kolejna latarnia - Stilo. Na szczęście kierowaliśmy się znakami, choć i tak skręciliśmy w prawo, ale trzeba było skręcić w to “mocniejsze” prawo. No i chyba tego się obaj nie spodziewaliśmy, co przed nami wyrosło - dość poważny podjazd. Zaparliśmy się jednak w pniemy w górę. W końcu to nie przystoi wprowadzać, choć jazda z sakwami po żwirowej drodze nie należała do najłatwiejszych.
    Karol wyskoczył do góry, niczym na jakimś maratonie, a ja zostałem w tyle kręcąc spokojnie pod górkę. Na szczęście wjechaliśmy obaj na sam szczyt, ledwo żywi i skąpani potem. Na początku łapczywie łapaliśmy oddechy, aby po chwili robić już pamiątkowe zdjęcia. Postanowiliśmy nieco odpocząć na ławeczce, zagryzając słodką bułką. W między czasie przyszli do nas strażnicy graniczni, którymi jak się okazało byli ci sami, z którymi mijaliśmy się w lesie. Jeden z nich stwierdził, że gdybyśmy nie dojechali tutaj, to podążyli by szukać nas w tych nadmorskich lasach. Nie wiem ile było w tym prawdy, ale pocieszająca była to informacja.
    Mówiąc szczerze wjazd pod latarnię Stilo wykończył mnie i miałem dość już jazdy terenowej, a na taką wyglądał dalszy przebieg ścieżki rowerowej. Zdecydowałem, że jedziemy asfaltami. Tylko właśnie na tym fragmencie niestety nie było prostego połączenia i trzeba było skręcać, raz w prawo, raz w lewo. Skróty, którymi planowałem jechać, niestety nie nadawały się do jazdy, co mnie dość mocno smuciło. Synek, zapewne z powodu zaliczonego podjazdu, zaczął skarżyć się na zmęczenie, a ostatnich 10 km miało być po leśnej drodze, na mapie zaznaczonej podobnie jak mijane skróty.
    Dojechaliśmy do małego leśnego parkingu, od którego miała zacząć się jazda przez las. Ku mojemu jednak zaskoczeniu przed nami zaczynała się całkiem fajna szeroka trasa gruntowa. Podchodzę do tabliczki, na której czytam, że lokalne nadleśnictwo postanowiło wykonać drogę dla rowerów do stanicy harcerskiej “Róża Wiatrów” i dalej do Białogóry, z zamknięciem przejazdu samochodowego, a wszystkich kierowców zapraszają do aktywności ruchowej - dalej pieszo.
    Tak więc “śmignęliśmy” sobie tą trasą, którą dość szybko wjechaliśmy prawie dosłownie na kemping w Białogórze. Jednak jego lokalizacja nie za bardzo przypadła do gustu synowi i szybko znaleźliśmy inne pole namiotowe.
    Dalej rytuał dnia był ten sam, a więc namiot i jedzenie na mieście. Tym razem zamówiliśmy sobie na dwóch potężną pizzę - 50 cm średnicy, czym wzbudziliśmy ogólne zainteresowanie. Doszliśmy do wniosku, że po takim etapie byliśmy głodni i należał nam się poważny posiłek. Z pizzy ostatnie dwa kawałki pozostały nam na następne śniadanie.
    Tak najedzeni tym razem pieszo wybraliśmy się ok. 1 km na plażę, gdzie jednak nie było kąpieli, ani leżenia, ze względu na … silny wiatr, a jakże.
    Białogóra - mała miejscowość, więc i atrakcji turystycznych mniej. Szybko więc poszliśmy spać.
    Jazda leśnym szlakiem rowerowym - dalej R-10 © Robert

    Dosłownie zdobycie latarni Stilo © Robert

    Bardzo przyjemna niespodzianka - super droga © Robert

    Dzień szósty ->

    komentarze
    Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

    Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

    Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa umies
    Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]



    kategorie

    mój "sprzęt"

    GT 24679 km
  • od '99-09.14 - 24.663 km
  • znajomi

    wszyscy znajomi(9)

    Wyniki mojego syna: button stats bikestats.pl

    archiwum